Molestowanie, nie gwałt. I korupcja. Sąd obniżył karę dla byłego marszałka z PSL

Karapyta uważa, że jest niewinny i w kasacji chce się zupełnie oczyścić z zarzutów (fot. PAP/Darek Delmanowicz )

Na trzy lata pozbawienia wolności skazał Sąd Okręgowy w Przemyślu byłego marszałka woj. podkarpackiego Mirosława Karapytę (PSL). Jest to kara niższa o rok od wymierzonej przez sąd pierwszej instancji. Jednym z zarzutów, uznanych wcześniej przez sąd niższej instancji, a odrzuconych w odwołaniu, było usiłowanie gwałtu. Zdaniem sądu apelacyjnego Karapyta dopuszczał się jedynie molestowania seksualnego. Wyrok jest prawomocny.

Były marszałek Podkarpacia z PSL skazany za gwałt i korupcję

Były marszałek województwa podkarpackiego Mirosław Karapyta został skazany w piątek przez Sąd Rejonowy w Przemyślu na 4 lata więzienia. Karapyta...

zobacz więcej

Odczytanie uzasadnienia wyroku, podobnie jak cały proces w obu instancjach, odbyło się za zamkniętymi drzwiami. Karapyta, który od początku zgadza się na podawanie personaliów i pokazywanie wizerunku, po wyjściu z sali powtórzył dziennikarzom, że jest i czuje się niewinny.

– Nie jestem gwałcicielem. Teraz wreszcie uznał to sąd. Będziemy w trzeciej instancji dowodzić, że nie popełniłem żadnego z zarzucanych mi czynów – powiedział. Wraz z obrońcą mec. Andrzejem Muchą zapowiedział złożenie kasacji od wyroku.

Zaskarżenie wyroku zapowiedział także prokurator generalny Zbigniew Ziobro. Ma on wątpliwości czy „porównując z wyrokami często znacznie surowszymi, zapadającymi wobec przysłowiowego Kowalskiego”, odpowiednio sprawiedliwie oceniono drastyczne naruszenie prawa przez byłego marszałka.

Lubelska prokuratura oskarżyła byłego marszałka województwa podkarpackiego o korupcję, płatną protekcję i zgwałcenie. Łącznie postawiła mu 16 zarzutów. Najobszerniejsza część zarzutów wobec Karapyty dotyczyła przestępstw urzędniczych, to znaczy płatnej protekcji i korupcji.

W styczniu 2019 r. były marszałek został skazany przez Sąd Rejonowy w Przemyślu na cztery lata więzienia. W przypadku zarzutu gwałtu sąd pierwszej instancji zmienił kwalifikację czynu, uznając Karapytę winnym usiłowania gwałtu, z kolei sąd odwoławczy także zmienił kwalifikację i uznał byłego marszałka winnym doprowadzenia do innej czynności seksualnej, czyli molestowania seksualnego.

Ustawione przetargi za pół miliarda, korupcja i poseł PO. Akt oskarżenia ws. afery melioracyjnej

Prokuratura Krajowa skierowała do Sądu Okręgowego w Szczecinie akt oskarżenia w sprawie afery melioracyjnej. Głównym oskarżonym jest poseł...

zobacz więcej

Ponadto w pierwszej instancji były marszałek województwa został uniewinniony z części zarzutów płatnej protekcji i korupcji. W drugiej z kolejnych dwóch. Jak wyjaśnił mec. Mucha, sąd odwoławczy uniewinnił jego klienta od przyjęcia korzyści majątkowej oraz od przyjęcia korzyści osobistej.

Apelację od wyroku pierwszej instancji złożyli obrońcy oskarżonego oraz prokuratura. Obrona w apelacji wniosła o uniewinnienie, zaś prokuratura - o uznanie oskarżonego winnym w tych zarzutach, w których sąd pierwszej instancji go uniewinnił.

Wraz z nim przed przemyskim sądem stanęło jeszcze dwóch innych oskarżonych: były burmistrz Ustrzyk Dolnych Henryk S. i były zastępca komendanta powiatowego policji w Jarosławiu Robert M.

Henryk S. został skazany w pierwszej instancji m.in. za wręczanie łapówek Karapycie na 1,5 roku w zawieszeniu na pięć lat i grzywnę 10 tys. zł. Natomiast Robert M. został skazany za ujawnienie Karapycie tajemnicy śledztwa na grzywnę w kwocie 3 tys. zł. Sąd odwoławczy utrzymał w mocy wymiar obu kar.

Proces byłego marszałka rozpoczął się w kwietniu 2018 r., po trzech latach od skierowania aktu oskarżenia, który wiosną 2015 r. trafił najpierw do Sądu Okręgowego w Rzeszowie. Razem z nim oskarżonych zostało jeszcze osiem innych osób - sprawy sześciu zostały wyłączone do odrębnych postępowań.

Były wiceminister środowiska w rządzie PO-PSL usłyszał zarzuty korupcyjne

Zarzuty przyjęcia korzyści majątkowej i osobistej w związku z pełnieniem funkcji publicznej usłyszał wiceminister środowiska w latach 2014-2015...

zobacz więcej

Rzeszowski sąd uznał, że właściwszym będzie przemyski sąd okręgowy, gdyż do najpoważniejszych przestępstw objętych aktem oskarżenia doszło w byłym woj. przemyskim i przekazał sprawę do Przemyśla.

W kwietniu 2016 r. proces Karapyty miał zatem ruszyć przed Sądem Okręgowym w Przemyślu, jednak wówczas się nie rozpoczął. Sąd na niejawnym posiedzeniu przychylił się częściowo do wniosku obrońcy jednego z oskarżonych o wyłączenie siedmiorga oskarżonych, w tym Karapyty, do odrębnego postępowania i rozpoznania przed Sądem Rejonowym w Rzeszowie. Chodziło o zmniejszenie liczby osób oskarżonych w jednej sprawie, czyli o ekonomikę i szybkość procesu.

Od tego czasu sprawa byłego marszałka zaczęła krążyć między sądami, które kolejno wyłączały się z orzekania w tej sprawie. Ostatecznie sprawa trafiła do Sądu Rejonowego w Przemyślu.

Tu z kolei rozpoczęcie procesu opóźniała niezdolność do stawienia się przed sądem Karapyty, który przeszedł operację. Stosowne zaświadczenia, w tym od biegłych sądowych i ze szpitala, były przedstawiane sądowi. W rezultacie proces ruszył 16 kwietnia 2018 r.

W okresie, jaki obejmował akt oskarżenia, Karapyta pełnił funkcje wojewody podkarpackiego, a później marszałka woj. podkarpackiego. Na te stanowiska desygnowany był przez Polskie Stronnictwo Ludowe, którego był wówczas członkiem. Z ugrupowania wystąpił po postawieniu mu zarzutów przez prokuraturę. Przez ostatnie dwa miesiące kadencji zasiadał w klubie radnych SLD.

Były marszałek nie przyznał się do popełnienia żadnego z zarzucanych mu czynów.

źródło:
Zobacz więcej