RAPORT

Wojna na Ukrainie

Spotkanie „cieni” w Moskwie

Rosja nalega na „reset” między Ankarą a Damaszkiem (fot. Mikhail Klimentyev\TASS via Getty Images)
Rosja nalega na „reset” między Ankarą a Damaszkiem (fot. Mikhail Klimentyev\TASS via Getty Images)

Syryjskie siły rządowe, wspierane przez rosyjskie lotnictwo i proirańskie milicje, zdobyły drugie pod względem wielkości miasto w prowincji Idlib, ostatnią enklawę rebelii. Czy Turcja porzuci wspieranych od lat rebeliantów? A jeśli tak, to za jaką cenę?

Trucizna na klamce i „martwe dusze”. Polowanie na szpiegów z Rosji

Tym razem trucizną zamachowcy pokryli klamkę samochodu, a nie drzwi do domu, jak to było podczas zamachu na Siergieja Skripala. Ale i to nie...

zobacz więcej

Rozmowy już się toczą. Na skutek nacisków rosyjskich w Moskwie doszło nieoczekiwanie do spotkania szefów wywiadów Syrii i Turcji. To bardzo ważne wydarzenie. Spotkanie w Moskwie miało ogromne znaczenie. Ali Mamlouk i Hakan Fidan są jednymi z najpotężniejszych ludzi w swych krajach. Nie tylko stoją na czele służb specjalnych swych krajów, ale są też uznawani za bliskich współpracowników prezydentów, mówi się wręcz, że są ich cieniem.

Ofensywa w Idlib

Siły rządowe wznowiły ofensywę w Idlib 19 grudnia 2019 r. i od tamtej pory zajęły blisko 50 miejscowości i teren ok. 320 km². Działania Rosji i Asadowi ułatwia obecność w Idlib islamistów z Hayat Tahrir al-Sham (HTS), dawniej gałęzi al-Kaidy. To daje pretekst do ofensywy, zaś uniemożliwia Amerykanom bardziej bezpośrednią interwencję po stronie rebeliantów. Moskwa twierdzi, że jej siły wspólnie z armią syryjską i proirańskimi milicjami jedynie odpierają ataki ze strony „bojowników al-Kaidy”.

W styczniu, według danych ONZ, z prowincji uciekło co najmniej 300 tys. cywilów. W poprzednich miesiącach do obozów koło granicy Turcji uciekło kolejne ponad pół miliona. W wyniku ofensywy siły rosyjsko-syryjskie podeszły do gęsto zaludnionych rejonów prowincji, gdzie w pułapce znajduje się niemal 3 mln cywilów.

Moskwa ogłosiła otwarcie korytarzy bezpieczeństwa, aby cywile mogli ewakuować się na tereny już kontrolowane przez rząd. Mało kto jednak na to się decyduje, strach przed zemstą sił Asada jest silniejszy od obaw przed nalotami. Większość ludzi wybiera ucieczkę w stronę bardziej bezpiecznych terenów przy granicy z Turcją.

Idlib jest od dawna dużym problemem dla Rosji. Z jednej strony sojusznik Asad jest zdeterminowany by zniszczyć ostatnie gniazdo rebelii i ma zresztą powietrzne wsparcie Rosjan. Z drugiej strony jednak, część rebeliantów w Idlib jest wspierana przez Turcję, z którą Moskwa ułożyła sobie ostatnio bardzo dobre relacje i Ankara nie chce słyszeć o porzuceniu sprzymierzeńców w Idlib.

Komisja Wenecka dostała pytanie dotyczące aneksji Krymu. Odpowiedź ucieszyła Putina

Choć delegacji rosyjskiej jeszcze w czerwcu 2019 roku przywrócono pełne prawa w Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy, to wątpliwości prawne...

zobacz więcej

Podejmowane do tej pory przez Putina wysiłki dyplomatyczne na niewiele się zdały. Teraz, gdy siły rządowe odnoszą kolejne sukcesy, a batalia o Idlib może zakończyć się rzezią ludności cywilnej i prestiżową porażką Turcji, Rosja musi znaleźć rozwiązanie, które pozwoli wyjść z twarzą wszystkim zainteresowanym.

Na początku stycznia Władimir Putin po niespodziewanej wizycie w Damaszku odleciał prosto do Stambułu. W Syrii miał powiedzieć Asadowi, że jego armia powinna zatrzymać ofensywę w Idlib, żeby umożliwić Turcji przeniesienie części rebeliantów do Libii i zmuszenie pozostałych wspieranych przez Ankarę oddziałów do zerwania z islamistyczną Hayat Tahrir al-Sham (HTS). W ten sposób Turcy mieliby zrealizować swoją część porozumienia z Rosją z Soczi (wrzesień 2018).

Asadowi nie spodobało się to, co powiedział Putin. Siły rządowe wspierane z powietrza przez Rosjan zdobyły już bowiem kilka miast i wciąż posuwały się naprzód. Od 12 stycznia miało obowiązywać w Idlib zawieszenie broni, które zostało uzgodnione między wspierającą rządowe siły Rosją a Turcją, popierającą syryjskich rebeliantów. Jednak wojska Asada kontynuowały ofensywę, zaś już 15 stycznia rosyjskie samoloty znów ostrzelały szereg zajętych przez rebeliantów miast, m.in. dwa rynki, w tym jeden w mieście Idlib. Zginęło co najmniej 15 osób.

23 stycznia resort obrony Rosji poinformował, że około 450 bojowników zaatakowało rządowe wojska syryjskie w prowincji Idlib. W ataku, do którego doszło 22 stycznia wieczorem, zginąć miało około 40 syryjskich wojskowych. Rebelianci uderzyli z kilku kierunków jednocześnie (w sumie pół tysiąca ludzi), wbijając się w pozycje sił rządowych. Armia została zmuszona do przegrupowania.

Jeden kraj, dwie armie. Czym może postraszyć Iran?

Liczebnie to ósma armia świata, największa na Bliskim Wschodzie. Ale pod względem nakładów na obronę i jakości sprzętu oraz uzbrojenia Iran nie...

zobacz więcej

Ale to tylko na krótko zatrzymało postępy oddziałów Asada. 24 stycznia Recep Tayyip Erdogan miał zorganizować zamknięte spotkanie z szefem wywiadu Hakanem Fidanem i dowódcami Wolnej Armii Syryjskiej (główna formacja rebeliancka wspierana przez Turcję). Miał im powiedzieć, że tureckie próby osiągnięcia politycznego rozwiązania statusu Idlib z Rosją znalazły się w impasie.

Jak powiedział potem obecny na spotkaniu komendant rebeliantów Abu Muhammad, turecki prezydent stwierdził, że polityczny proces w Syrii jest skończony, a obrońcy Idlib powinni się przygotować do ostatniego boju. Turcja ich nie porzuci – miał zapewnić Erdogan. Zaraz potem w ręce rebeliantów miały trafić duże ilości ręcznych wyrzutni rakietowych produkcji amerykańskiej – za pośrednictwem Turcji. Tego samego dnia problem kryzysu humanitarnego w Idlib poruszał w rozmowie z Ławrowem w Moskwie specjalny wysłannik ONZ do Syrii Geir Pedersen.

W ciągu kolejnych dwóch dni w ręce wojsk Asada wpadło co najmniej sześć wsi. Wspierane z powietrza przez Rosjan oddziały 26 stycznia doszły do przedmieść Maaret al-Numan. To miasteczko leżące 33 km na południe od Idlib, stolicy prowincji o tej samej nazwie oraz ważnej autostrady łączącej Damaszek z Aleppo.

Obecność licznych milicji szyickich na froncie świadczy o tym, że śmierć Sulejmaniego nie wpłynęła na ograniczenie aktywności Iranu w wojnie syryjskiej. Bez udziału sił lądowych wiernych Teheranowi nie udałoby się wcześniej zdobyć Chan Szejchun. Teraz to bojownicy Hezbollahu i Brygady Fatimiyun (szyici z Afganistanu) walczyli w pierwszej linii w bitwie o Maaret al-Numan.

27 stycznia Mike Pompeo wydał komunikat, w którym wezwał do natychmiastowego wstrzymania ognia w Idlib. Za humanitarny kryzys wprost obwinił Rosję, Iran i Asada. Jednak już następnego dnia siły Asada zdobyły Maaret al-Numan, drugie pod względem wielkości miasto w prowincji Idlib, gdzie rebelianci panowali od 2014 r.

Znaleźli nową rocznicę, by uderzyć w Polskę. Kłamstwa Rosjan szokują coraz bardziej

Potwierdzają się obawy, że oszczerstwa Putina z końca grudnia to był początek długiej i brutalnej kampanii. Teraz Rosjanie znaleźli nowy pretekst,...

zobacz więcej

Miasto leży przy autostradzie M5, prowadzącej z Aleppo do Damaszku, nad którą armia Asada chce przejąć kontrolę. Maaret al-Numan przypomina dziś miasto wymarłe – intensywne rosyjskie bombardowania w ostatnich tygodniach zmusiły wielu mieszkańców do ucieczki. Jeszcze kilka miesięcy temu mieszkało tu ok. 150 tys. ludzi. Upadek Maaret al-Numan to trzecie duże zwycięstwo sił Asada w Idlib w ciągu ostatniego półrocza. Wcześniej, 25 grudnia 2019 r. upadło Jarjanaz, zaś 22 sierpnia 2019 r. Chan Szejchun.

W przeddzień upadku Maaret al-Numan, na lotnisku w Damaszku wylądowała rosyjska delegacja wysokiego szczebla. Z pokładu samolotu wysiedli specjalny wysłannik Putina do Syrii Aleksandr Ławrentijew, wiceminister spraw zagranicznych Sergiej Wierszynin i wysokiej rangi wojskowi. Wszystkich przyjął prezydent Asad i syryjscy dowódcy. Kilka godzin wcześniej Siergiej Ławrow rozmawiał telefonicznie z szefem tureckiego MSZ Mevlutem Cavusoglu. Zarówno ta rozmowa, jak i negocjacje Rosjan w Damaszku dotyczyły oczywiście sytuacji w Idlib. Putin stara się, by coraz bardziej prawdopodobny upadek Idlib nie popsuł misternych planów rosyjskiej dyplomacji nie tylko w Syrii, ale całym regionie.

Spotkanie w Moskwie

Kiedy w połowie stycznia szef wywiadu oraz ministrowie obrony i spraw zagranicznych Turcji polecieli do Moskwy, głównym tematem rozmów miał być konflikt w Libii. Ale Kreml wykorzystał sytuację – przy rosyjskiej mediacji 13 stycznia doszło do spotkania szefów wywiadów Turcji i Syrii. Źródła tureckie mówią, że to Putin zaproponował przeniesienie kontaktów niskiego szczebla między Turcją a Syrią na wyższy poziom – propozycja padła podczas spotkania rosyjskiego prezydenta z Erdoganem w Stambule 8 stycznia (do spotkania doszło w związku z uroczystym otwarciem gazociągu TurkStream).
b,r> Spotkanie w Moskwie Fidana z Mamloukiem to pierwszy bezpośredni kontakt tak wysokiego szczebla przedstawicieli obu państw od początku wojny domowej w Syrii w 2011 r. Wtedy doszło do rozmowy ówczesnego szefa tureckiej dyplomacji Ahmeta Davutoglu z prezydentem Baszarem al-Asadem. Ważną rolę w negocjacjach odgrywają wysokiej rangi tureccy urzędnicy pochodzenia czerkieskiego. To turecki generał, potomek czerkieskich emigrantów z Kaukazu, stał na czele strony tureckiej podczas kontaktów niższego szczebla z Damaszkiem, wtedy na czele syryjskiej delegacji stał Hussam Luka, wysoki rangą oficer wywiadu.

Straszą wojną, zamachami i szyitami. Histeria opozycji ma swój cel

Zabicie irańskiego generała w dalekim Iraku wywołało w szeregach opozycji zadziwiająco wielkie poruszenie. Większe, niż „historyczne” ataki Putina...

zobacz więcej

Po spotkaniu w Moskwie syryjska agencja SANA w wydanej depeszy informowała: „Syryjska strona reprezentowana przez generała Alego Mamlouka, szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego, wezwała stronę turecką, reprezentowaną przez Hakana Fidana, szefa MIT (wywiad wojskowy – red.) do wypełniania swych zobowiązań zgodnie z porozumieniem z 17 września 2018 r. ws. Idlib, szczególnie odnośnie oczyszczenia regionu z terrorystów i ciężkiego uzbrojenia, jak też otwarcia autostrad Aleppo-Latakia i Aleppo-Hama”.

Damaszek oczekuje do Ankary określenia kalendarza wycofania sił tureckich z Syrii. Najpierw z posterunków w strefie deeskalacji w Idlib (zaczynając od tych na południu prowincji), potem z Afrin oraz trójkąta między Dżarablusem, Al-Rai i Al-Bab, wreszcie na końcu z północno-wschodniej Syrii. To oznacza, że w pierwszej kolejności tureccy żołnierze powinni ewakuować się z posterunków w Morek, Maaret al-Numan, Arima, al-Surman i Tell Touqan.

Co szefowi syryjskiego aparatu bezpieczeństwa miał odpowiedzieć Fidan? Po pierwsze, Turcja uznaje terytorialną integralność i suwerenność Syrii i uznaje, że turecka obecność wojskowa w Syrii jest tymczasowa. Po drugie, zdaniem Ankary USA wydają się zwiększać swoją wojskową obecność na wschód od Eufratu i mogą wznowić i wzmocnić swoją współpracę militarną z kurdyjską milicją YPG. W tej sytuacji Turcja uważa, że Damaszek i Ankara powinny ustalić wspólną strategię przeciwko YPG. Po trzecie, w Idlib należy natychmiast wprowadzić zawieszenie broni. Po czwarte, wskazana jest współpraca wywiadów oby państw i koordynacja działań, jeśli chodzi o korzystanie z przestrzeni powietrznej w północnej Syrii.

Fidan i Mamlouk ustalili w Moskwie swego rodzaju mapę drogową odbudowy współpracy Syrii i Turcji. Nie można wykluczyć, że spotkanie szefów wywiadów w Moskwie może oznaczać początek nowej fazy w stosunkach Turcji z Syrią, fazy, w której Ankara po dziewięciu latach znów uznaje Damaszek za rozmówcę, a nie wroga. Na razie ta poprawa relacji turecko-syryjskich będzie realizowana na poziomie kontaktów wojskowych i służb specjalnych.

Gdzie trzech się kłóci, tam Rosja korzysta? [OPINIA]

Decyzja Donalda Trumpa o wycofaniu amerykańskich żołnierzy i ofensywa turecka na Kurdów mogą głęboko przebudować układ sił w Syrii. Opuszczeni...

zobacz więcej

Do politycznego ożywienia relacji może być jeszcze daleko. W grudniu 2019 r. Asad powiedział, że spotkałby się z Erdoganem, gdyby takie spotkanie służyło interesom Syrii. Na razie jest to mało prawdopodobne, ale Ankara zmienia ton i może próbować poprawić stosunki z Syrią, tak samo jak z Egiptem i Izraelem. Obecnie w żadnym z tych trzech krajów nie ma tureckiego ambasadora. Erdogan doszedł do wniosku, że dalsza izolacja Turcji w regionie nie będzie służyła jego celom.

Zaaranżowane przez Rosjan spotkanie Mamlouka z Fidanem sugeruje, że Kreml oczekuje od Turcji wycofania się z Idlib i porzucenia rebeliantów w zamian za zatrzymanie przez Rosję ofensywy Haftara w Libii, gdzie Ankara popiera rząd w Trypolisie. Ewentualne porozumienie turecko-syryjskie, zawarte przy pośrednictwie Rosji, może zmienić przebieg wojny.

Rosja nalega na „reset” między Ankarą a Damaszkiem z dwóch powodów. Po pierwsze, jeśli relacje turecko-syryjskie zostaną znormalizowane, Ankara będzie musiała wycofać się z popierania syryjskich rebeliantów. Po drugie, Turcja miałaby się finansowo zaangażować w odbudowę Syrii. Asad lada chwila może być panem prawie całego kraju, ale jest to kraj zrujnowany wojną.

Na razie jednak do porozumienia Turcji z Syrią jest daleko. Ankara nie zgodzi się na wyjście z Syrii bez zabezpieczenia mechanizmu, który zapewni kompletną eliminację YPG. Turcy mieliby poświęcić syryjskich sojuszników-rebeliantów, w zamian zaś Asad musiałby poświęcić Kurdów. Mapa drogowa z Moskwy jest więc raczej tylko próbą znalezienia punktów wspólnych dla rozpoczęcia pełnowymiarowego dialogu. Na ile to się uda, zależy w dużym stopniu od tego, co w najbliższych dniach będzie się działo na froncie w prowincji Idlib.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej