Ameryka w szoku po tragicznej śmierci Kobe Bryanta

Kobe Bryant z córką Gianną na trybunach w trakcie meczu ligi NBA (fot. Allen Berezovsky/Getty Images)

Nagła śmierć koszykarskiej legendy Koby'ego Bryanta wstrząsnęła w niedzielę Stanami Zjednoczonymi. O tragicznym wypadku helikoptera z koszykarzem na pokładzie obszernie informują gazety; do licznych kondolencji ze świata sportu dołączają politycy.

Kobe Bryant nie żyje. Słynny koszykarz zginął w katastrofie śmigłowca

Słynny koszykarz NBA Kobe Bryant zginął w wypadku śmigłowca. Maszyna z pięcioma osobami na pokładzie spadła w miejscowości Calabasas w Kaliforni...

zobacz więcej

„To straszna informacja!” – napisał na wieść o śmierci legendy NBA prezydent USA Donald Trump. Jego poprzednik w Białym Domu, Barack Obama, ocenił z kolei, że Bryant „był legendą na boisku” i zaczynał właśnie drugi etap swojego życia poza koszykarskim parkietem.

O śmierci Bryanta mówił też na wiecu w Iowa były wiceprezydent USA Joe Biden, który ubiega się o prezydencką nominację Demokratów. Uznał on, że odejście byłego koszykarza Los Angeles Lakers „powoduje, że uświadamiasz sobie, że liczyć trzeba każdy dzień”.

Swoje kondolencje w mediach społecznościowych zamieścił m.in. premier Izraela Benjamin Netanjahu, który w poniedziałek ma spotkać się z Trumpem w Waszyngtonie.

Portale największych amerykańskich gazet na pierwszych stronach obszernie informują o katastrofie helikoptera, w której według doniesień oprócz Bryanta zginęła jego córka Gianna oraz siedem innych osób. „Washington Post” pisze, że śmierć byłego koszykarza „wykracza poza świat sportu”. Redakcja „Los Angeles Times” zadecydowała, że zamieszczone przez nią artykuły o Bryancie będą bezpłatne.

Po tragicznych doniesieniach przed halą Staples Center w Los Angeles zgromadzili się fani „Czarnej Mamby”. Ubrani w purpurowe i złote barwy „Jeziorowców”, modlili się i składali kwiaty.

Odbywająca się w niedzielę w tej hali ceremonia wręczenia nagród Grammy, przyznawanych za wybitne nagrania muzyki rozrywkowej i poważnej, rozpoczęła się od minuty ciszy. „Jesteśmy w jego domu” – mówili organizatorzy ceremonii.

„Okropna wiadomość”. Świat komentuje śmierć Bryanta

„To okropne wiadomości” – skomentował na Twitterze Kobe'ego Bryanta prezydent USA Donald Trump. Do sprawy odnieśli się również m.in. polski...

zobacz więcej

Podczas niedzielnych meczów NBA publiczność wznosiła okrzyki „Kobe!”. Spotkanie San Antonio Spurs-Toronto Raptors drużyny specjalnie rozpoczęły od błędów 24 sekund. Z tym właśnie numerem w barwach Lakers grał Bryant. Za tym przykładem poszła większość zespołów rozgrywających tego wieczora swoje spotkania.

We wtorek „Jeziorowcy”, z którymi całą karierę w NBA związany był Bryant, zmierzą się w Los Angeles w prestiżowym pojedynku z lokalnymi Clippersami. Zespoły te uznawane są za faworytów do wygrania całej ligi w tym sezonie.

Pod koniec grudnia Bryant oglądał z trybun, w towarzystwie Gianny, mecz Lakersów z Dallas Mavericks. W internecie popularnością cieszył się film z tego spotkania, pokazujący jak ojciec, gestykulując, tłumaczył nastolatce tajniki koszykówki.

Koszykarz Kobe Bryant, pięciokrotny mistrz ligi NBA z Los Angeles Lakers (2000-02, 2009-10) i dwukrotny mistrz olimpijski (2008 i 2012) zginął w katastrofie helikoptera w kalifornijskim Calabasas, położonym 65 km na północny zachód od Los Angeles. Miał 41 lat.

Bryant, inspiracja dla wielu współczesnych koszykarzy, występował w Lakersach przez 20 sezonów (1996-2016) i jest czwarty na liście najskuteczniejszych w historii zawodników NBA (33 643 pkt).

Klub Los Angeles Lakers zastrzegł dwa numery koszulek, z którymi występował w lidze (8 i 24). Ceniony za swoją bojową mentalność, perfekcjonizm i znakomity rzut z półdystansu Bryant był pierwszym koszykarzem w historii NBA z dwoma zastrzeżonymi numerami.

źródło:

Zobacz więcej