Powrót króla. Kamil Stoch najlepszy w Zakopanem, Kubacki na podium

To był biało-czerwony dzień w stolicy polskich Tatr. Kamil Stoch wygrał, a Dawid Kubacki zajął trzecie miejsce w zakopiańskim konkursie skoków Pucharu Świata. Dla trzykrotnego mistrza olimpijskiego to powrót do ścisłej światowej czołówki. Powody do uśmiechu może też mieć Kubacki, dla którego było to dziewiąte podium z rzędu. W czołowej dziesiątce zameldował się też ósmy Piotr Żyła.



Prezydent Andrzej Duda pogratulował Stochowi i Kubackiemu

Gratulacje i podziękowania za wspaniały konkurs dla Kamila Stocha i Dawida Kubackiego oraz całej naszej ekipy – napisał w niedzielę po zakończeniu...

zobacz więcej

W tym sezonie Stoch rozkręcał się powoli. Choć pod koniec grudnia wygrał zawody w Enegelbergu, to jednak w jego skokach brakowało błysku. Kamil sam o tym opowiadał.

Jego frustrację widać było zwłaszcza w Turnieju Czterech Skoczni. Wprawdzie meldował się w czołowej dziesiątce, ale częściej oglądaliśmy go gdzieś w środku stawki. Stoch był sfrustrowany. Jego skoki były jak zawsze świetne technicznie, ale wyraźnie brakowało odległości.

Kiedyś było tak, że Stoch zaczynał daleko latać od konkursów w Zakopanem. Jego forma rosła w drugiej części sezonu. Wtedy zdobywał olimpijskie złota czy zgarniał Kryształową Kulę.

Ale ostatnimi czasy Stoch czarował już od początku. Od konkursów w Wiśle wszystkie oczy zwrócone były na niego. Gdzieś tam za jego plecami meldował się Piotr Żyła czy Maciej Kot.

Przełom roku przyniósł potężną zmianę w wyobraźni wszystkich kibiców skoków narciarskich. W roli idola Stocha zaczął luzować Dawid Kubacki. Nowotarżanin wprawdzie już w poprzednim sezonie regularnie meldował się w czołówce, był piąty w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, ale dopiero teraz na dobre wyszedł z cienia.

Do solidności dołożył kolejne metry. Na dobre rozsiadł się w światowej czołówce. W Zakopanem po raz ósmy z rzędu stanął na podium. Takiej passy nawet w swoich najlepszych czasach nie miał Stoch.

Konkurs drużynowy w skokach. Triumf Niemców, Polacy poza podium

Reprezentacja Polski zajęła piąte miejsce w konkursie drużynowym podczas zawodów Pucharu Świata w Zakopanem. Biało-Czerwoni mieli szanse na podium,...

zobacz więcej

Kubacki też w niedzielne późne popołudnie był świetny. Prowadził po pierwszej serii, jako jedyny doleciał do 140 metra. Miał spory zapas nad drugim Stephanem Leyhe i trzecim Stochem.

W drugiej serii geniuszem błysnął skoczek z Zębu, Niemiec oddał najsłabszy skok od momentu przyjazdu do Polski. Wiadomo było, że wieczorem usłyszymy Mazurka Dąbrowskiego. Prowadził Stoch, a na belce startowej został tylko Kubacki.

Dawid poleciał daleko. Ale nie na tyle, żeby zepchnąć z najwyższego stopnia podium Kamila. Na pocieszenie zostało mu trzecie miejsce. A jeszcze w czołowej dziesiątce zameldował się Piotr Żyła.

Szkoda, że poza tą trójką nie dzieje się nic. Kwalifikacje wywalczyli wprawdzie Maciej Kot i Aleksander Zniszczoł, ale ich niedzielne próby lepiej przemilczeć.

Jakub Wolny w sobotę był najsłabszym ogniwem naszej drużyny. Jeśli wierzyć słowom Adama Małysza, to pozostali są jeszcze gorsi. Klemens Murańka wprawdzie wygrał w niedzielę zawody Pucharu Kontynentalnego, ale gdy przychodzi do jego startów w Pucharze Świata nic z tego nie wynika.

Młodych też nie widać. Wprawdzie w piątkowych kwalifikacjach oglądaliśmy 18-letniego Adama Niżnika, ale na ten moment jest to zawodnik, który nie przebija się nawet w Pucharze Kontynentalnego.

Cieszmy się magią, którą dostarczają nam Stoch czy Kubacki. Na razie nie zanosi się na to, aby generację trzydziestolatków zluzował ktoś młodszy.

źródło:
Zobacz więcej