Pitera o wyborach szefa PO: Nie było mnie na liście. Zostałam dopisana, gdy zagroziłam sądem

Była europosłanka usłyszała dziś, że w listopadzie ub. r. została zawieszona w prawach członka PO (fot. arch. PAP/Leszek Szymański)

– W komisji wyborczej nie było na liście mojego nazwiska. Wtedy wręczono mi zarządzenie, zgodnie z którym zostałam zawieszona. (…) Zagłosowałam dlatego, że zażądałam wyjaśnień, jak to jest możliwe, że nic nie wiedziałam o zawieszeniu. Powiedziałam, że będę skarżyła wybory do sądu krajowego. W związku z tym dopisano mnie do listy, bo ktoś sobie wymyślił, że 20 grudnia zostałam odwieszona, ale nic mi o tym nie wiedziałam – powiedziała w rozmowie z portalem tvp.info Julia Pitera. Do takiej sytuacji doszło w trakcie odbywających się w sobotę wyborów przewodniczącego partii.

Pitera: Moje sympatie do obojga kandydatów PO na prezydenta są chłodne

Moja sympatia, jeśli chodzi o obydwie kandydatury w prawyborach prezydenckich w PO Małgorzatę Kidawę-Błońską i Jacka Jaśkowiaka, jest dość chłodna;...

zobacz więcej

Na portalu onet.pl zamieszczono dziś fotografie decyzji rzecznika dyscyplinarnego Platformy Łukasza Abgarowicza oraz skierowanego do Julii Pitery pisma, w których informowano o zawieszeniu jej w prawach członka PO.

„Postanawiam o natychmiastowym, czasowym zwieszeniu Pani w prawach członka Platformy Obywatelskiej RP do czasu wyjaśnienia sprawy Pani licznych i powtarzających się, szkodzących wizerunkowi Platformy Obywatelskiej wypowiedzi medialnych” – czytamy w datowanym na 27 listopada dokumencie.

Odnosząc się do publikacji, rzecznik PO Jan Grabiec napisał na Twitterze, że Pitera „obecnie nie jest zawieszona w prawach członka PO” i oddała dziś głos w wyborach w partii.

Portal tvp.info skontaktował się w tej sprawie z samą Julią Piterą.

– Przyszłam do komisji wyborczej. Nie było na liście mojego nazwiska. W tym momencie wręczono mi zarządzenie, że zostałam zawieszona. Nie dostałam wcześniej żadnych maili na ten temat, ani innych informacji.

– Zagłosowałam dlatego, że zażądałam wyjaśnień, jak to jest możliwe, że nic nie wiedziałam o zawieszeniu. Powiedziałam, że będę skarżyła wybory do sądu krajowego. W związku z tym dopisano mnie na liście, bo ktoś sobie wymyślił, że 20 grudnia zostałam odwieszona, ale nic o tej sprawie mi nie jest wiadome – dodała. Nie wiem więc, skąd pan Grabiec wiedział coś takiego lepiej niż ja – powiedziała była europosłanka PO w rozmowie z portalem tvp.info.

Pitera o kampanii prezydenckiej: Nie wiem, czy Kidawa-Błońska podoła fizycznie

W Platformie Obywatelskiej nie ma forum, gdzie można podzielić się swoimi uwagami – uważa była posłanka i europosłanka PO Julia Pitera. Na antenie...

zobacz więcej

Abgarowicz potwierdził w sobotniej rozmowie z PAP, że postanowił o zawieszeniu Pitery w prawach członka Platformy Obywatelskiej. Zapewnił, że Pitera otrzymała drogą mailową informację o zawieszeniu.

Przyznał, że być może jej nazwiska brakowało w sobotę w Centralnym Rejestrze Członków. – W CRC było bardzo dużo korekt i rzeczywiście pani Pitery mogło tam nie być, ale to zostało wyjaśnione i mogła dzisiaj głosować – zaznaczył Abgarowicz.

W odczuciu Pitery winę za sobotnią sytuację ponosi Abgarowicz, który jest jednocześnie komisarzem wyborczym, odpowiedzialnym za organizację wyborów przewodniczącego. – Pan Abgarowicz kieruje się prywatnymi emocjami, to jest jego prywatna wendetta – stwierdziła Pitera w rozmowie z PAP.

Była posłanka zapowiedziała, że będzie żądać od członków zarządu PO wyjaśnień, czy w ogóle wiedzieli, że została zawieszona w prawach członka partii. Według niej postanowieniem zarządu powinny były zająć się władze Platformy. – Zgodnie ze statutem sprawa zawieszenia musi stanąć na zarządzie, w przeciwnym razie rzecznik dyscyplinarny mógłby sobie zawieszać kogo chce i kiedy chce, musi być nad nim nadzór zarządu – przekonywała Pitera.

Innego zdania jest Abgarowicz. – To jest tak – jeśli ja, jako rzecznik, zawieszam kogoś, to zawieszam zawsze do najbliższego Zarządu Krajowego. Zarząd podejmuje decyzję – albo dalej kontynuuje zawieszenie, podejmuje inne działania, albo odstępuje od czegokolwiek i zawieszenie ekspiruje – tłumaczył rzecznik dyscyplinarny.

Pitera: Jeśli Schetyna nie odejdzie, będzie rozłam

Jeśli Grzegorz Schetyna nie straci władzy w partii, zapewniam, że w klubie będzie rozłam – oświadczyła Julia Pitera. W opinii byłej europosłanki...

zobacz więcej

Konflikt związanych obojga polityków trwa od kilkunastu lat. W kwietniu 2006 roku Pitera rozważała nawet wystąpienie z Platformy po tym, jak Abgarowicz został wybrany szefem mazowieckich struktur partii.

Obecny rzecznik dyscyplinarny PO uchodził wówczas za jednego z najbliższych współpracowników Pawła Piskorskiego z czasów, gdy był on prezydentem Warszawy. „Gazeta Stołeczna” pisała, że Abgarowicz „był jednym z rozgrywających w tzw. układzie warszawskim, czyli koalicji SLD-PO rządzącej Warszawą do 2002 roku”. Gdy Piskorski wiosną 2006 został wykluczony z PO, Abgarowicz w ramach protestu zrzekł się funkcji szefa mazowieckiej PO, zaledwie kilka dni po wyborze.

Julia Pitera należała w tamtym okresie do najzagorzalszych krytyków Pawła Piskorskiego i jego współpracowników. Nieco wcześniej, w 2000 roku, jeszcze jako radna AWS zagłosowała przeciw wyborowi Piskorskiego na prezydenta Warszawy, mimo koalicyjnych uzgodnień AWS z Unią Wolności, którą reprezentował wtedy Piskorski. Uruchomiło ciąg politycznych wydarzeń, które doprowadziły do rozpadu koalicji rządowej AWS-UW.

źródło:
Zobacz więcej