„Kubacki myśli podczas skoków. Forma Stocha? Czeka na loty”

Co po Kubackim i Stochu? Nie mamy wielu powodów do optymizmu... (fot. PAP)

Sezon Pucharu Świata jest już niemal na półmetku. I choć Dawid Kubacki zajmuje w klasyfikacji generalnej „dopiero” trzecie miejsce, Polak to główny faworyt rywalizacji w Zakopanem. O przyczyny jego rewelacyjnej formy, cele Kamila Stocha i wiele innych zapytaliśmy komentatora i eksperta TVP – Mateusza Lelenia.

Bo do tanga trzeba... czworga. Problem drużyny skoczków

Dawid Kubacki wygrał kwalifikacje w Zakopanem, Kamil Stoch był piąty, a Piotr Żyła zajął 26. miejsce. W kontekście niedzielnego konkursu...

zobacz więcej

Kamil Stoch powiedział, że Dawid Kubacki to obecnie najlepszy skoczek świata.

Mateusz Leleń: – Trudno się nie zgodzić. Wystarczy dodać punkty zdobyte w tym roku: Dawid ma ich 560, czyli o jakieś sto więcej od drugiego Karla Geigera.

Jesteś w stanie wyjaśnić, jak do tego doszło?
– Wielu skoczków powtarza, że najważniejsze są automatyzmy, że nie myślą o niczym podczas skoków, "czyszczą głowy"... Kubacki jest inny. On panuje nad skokiem, kontroluje go. Sprawia wrażenie człowieka, który sporo się nad tym wszystkim zastanawia. Nieustannie coś poprawia, pracuje nad słabymi punktami, stara się eliminować wszelkie mankamenty.

Ma jeszcze jakieś?
– Pewnym problemem wciąż jest lądowanie. Trochę za szybko się do niego składa, za wysoko "podchodzi". Widzą to sędziowie, którzy nie dają mu zbyt wysokich not. Sam Dawid zwraca też uwagę na... czubki nart. Źle się układają przy wyjściu z progu. Reszta to detale, trudno takie rzeczy wychwycić, nawet jeśli dokładnie ogląda się wszystkie skoki. Zawodnicy i trenerzy wiedzą najlepiej.

Stoch, trochę schowany w cieniu młodszego kolegi, jest jeszcze gotowy na wielkie sukcesy?
– Oczywiście. Nie można zapominać, że to nie tylko świetny skoczek, ale przede wszystkim bardzo ambitny człowiek. Najważniejszą imprezą w tym roku są mistrzostwa świata w lotach - tak się składa, że to jedyny brakujący skalp w jego kolekcji. Nikt o tym głośno nie mówi, on sam zarzeka się, że myśli tylko o kolejnym skoku, każdych kolejnych zawodach, ale ta świadomość na pewno jest w jego głowie.

Ma szansę?
– Na pewno ma. To przecież nie jest tak, że skacze jakoś bardzo źle. Na treningach wygląda świetnie, jest w pierwszej dziesiątce Pucharu Świata... Po prostu nie będę zdziwiony, jeśli to, co najlepsze, zostawia sobie na marzec. Planica, ze wszystkich mamutów, leży mu najbardziej, wciąż jest w dobrym wieku, o motywację też martwić się nie trzeba. Zobaczymy.

Tak Zakopane gościło narciarzy przed wojną. Niesamowita historia zapomnianych mistrzostw

30 tysięcy kibiców pod Krokwią, problemy ze znalezieniem noclegu, tłumy w restauracjach i jeszcze gigantyczny korek na trasie, której wtedy nikt...

zobacz więcej

Martwić powinniśmy się za to o przyszłość skoków. Niemcy, Norwegowie, Austriacy - oni ciągle kogoś wprowadzają, ciągle pojawiają się nowe nazwiska. My mamy problem z czwartym do "drużynówki".
– Problem jest złożony. Weźmy choćby teraz: czynna jest tylko jedna skocznia, w Szczyrku. Jak trenować? Jak zainteresować się tym sportem?

To tylko problem braku chętnych? Bo przecież nie jest tak, że od zawsze mamy tylko jeden dostępny obiekt.
– No nie. Podszedłbym do sprawy też z drugiej strony: z jednej strony mamy świetną generację, cieszymy się z sukcesów Stocha, Kubackiego, czasami Żyły czy Huli, ale ich obecność, regularność, to, że od tylu lat - z małymi przerwami, ale jednak - utrzymują się na szczycie, sprawia, że nasza kadra jest trochę "zabetonowana".

Co to oznacza?
– Warunki w Polsce są takie, że żeby żyć ze skoków, utrzymywać się na godnym poziomie, mieć dostęp do treningów i wysokiej klasy sprzętu, trzeba być w kadrze A. Większa część tej kadry to dzisiejsi trzydziestolatkowie. Jak ktoś jest młodszy i przez kilka sezonów tylko "puka" poziom wyżej, nie łapie się na stypendium, to - najzwyczajniej w świecie - musi dać sobie spokój. Za coś trzeba przecież jeść.

Jak to wygląda w innych krajach?
– Weźmy takiego Piusa Paschke. 29-letni Niemiec, bez większych sukcesów, nic wcześniej nie osiągnął, a teraz wzięlibyśmy go jako czwartego z pocałowaniem ręki. W Polsce ktoś taki by nie przetrwał, a w Niemczech mógł spokojnie trenować, jeździć na zawody, a przy tym pobierał pensję... policjanta. Takich przypadków jest więcej, połowa reprezentacji Austrii to przecież żołnierze.

Pomagają im firmy państwowe?
– Tak, tak się przyjęło, dzięki czemu skoki mogą traktować jak pewnego rodzaju hobby, a zarobek płynie z innego źródła. W Polsce dopiero się o tym mówi, Adam Małysz – dyrektor techniczny kadry – coraz śmielej podnosi tę kwestię, ale zobaczymy, dokąd to wszystko zmierza. Na razie na podobną pomoc mogą liczyć choćby polscy lekkoatleci.

Nie jest trochę za późno? Kubacki, Stoch, Żyła za kilka lat zakończą kariery, będą chcieli powoli odsuwać się w cień, ale... nie ma się za kim schować.
– Skoki są skomplikowaną, specyficzną dyscypliną. Tu możesz się w każdej chwili odrodzić, "wyskoczyć" jak taki Paschke czy przecież nawet Kubacki. Kto by się spodziewał, że on zaraz może być liderem Pucharu Świata? Że wygra Turniej Czterech Skoczni? Najważniejsze, żeby tych ludzi nie stracić, żeby oni ciągle gdzieś tam skakali, funkcjonowali przy kadrze. Zgadzam się jednak, że mamy pewne braki wśród młodszych roczników.

Może to dlatego, że skoki są coraz mniej... fajne? Wiele jest głosów, że wszystkie te przeliczniki i kombinacje psują sport.
– Powiem dość stanowczo: nie ma szans, żeby FIS z tego pomysłu zrezygnował. Przynajmniej nie w najbliższych latach. I wcale nie uważam, że rezygnować powinien. Ktokolwiek burzy się, w jakich realiach teraz żyjemy, nie pamięta chyba konkursów sprzed dziesięciu czy piętnastu lat: tych serii powtarzanych w połowie stawki, tych zmieniających się warunków, jak choćby podczas Turnieju Czterech Skoczni w 2008 roku, gdy "wykoszono" niemal całą czołówkę... Było tego więcej. Sporo frustrujących momentów.

Skoki w Zakopanem. Kubacki wygrywa kwalifikacje

Seria trwa dalej. Dawid Kubacki wygrał kwalifikacje do niedzielnego konkursu Pucharu Świata w Zakopanem. Triumfator Turnieju Czterech Skoczni...

zobacz więcej

Ale nie było sytuacji takich, jak podczas igrzysk olimpijskich w Pjongczangu. Adam Małysz burzył się wówczas, że pierwszy po pierwszej serii zawodnik... nie miał szans, by zdobyć złoto. Wymagana odległość przed jego skokiem była nie do osiągnięcia. Czy to nie bez sensu?
– Nie twierdzę, że wszystko działa idealnie. Uważam jednak, że potrzebna jest ewolucja, nie rewolucja. Nieustannie wprowadzane są drobne poprawki, dzięki którym dyscyplina ma być jeszcze bardziej sprawiedliwa.

Czasy się zmieniają. Wyniki, które osiągał Adam Małysz w złotym okresie, dziś nie dawałyby mu miejsca w czołówce.
– Ale to nie dlatego, że Małysz był słabszy czy mniej utalentowany. Bardzo rozwija się kwestia sprzętu, przede wszystkim kombinezonów. Wszystko jest obliczone co do milimetra, materiał przylega do ciała, "reaguje" na wiatr... Gdy skakał Małysz, nie było problemu, żeby puścić go przy wietrze na poziomie trzech metrów na sekundę pod narty. Dziś to niemożliwe.

Dlaczego?
– Co lepsi zawodnicy, najzwyczajniej w świecie, przeskoczyliby skocznię. Wiatr niósłby ich jak szalony. Większy problem jest taki, że o ile Małysz prawdopodobnie mógłby taki długi lot wytrzymać, obecni skoczkowie już raczej nie.

Są słabsi fizycznie?
– Mają słabsze nogi. Łukasz Kruczek mówił o tym w wywiadzie dla "Przeglądu Sportowego": kiedyś najważniejsze było to, żeby nogi były silne, silne na progu. Tak było z Małyszem, który nawet w najtrudniejszych okolicznościach nie tylko dawał radę z lądowaniem, ale i próbował telemarku. Teraz najważniejsze, żeby były szybkie.

Co to daje?
– Szybsze, bardziej płynne "zejście" na narty tuż po wyjściu z progu. Postęp technologiczny sprawił, że faza lotu zyskała na znaczeniu. Kiedyś proporcje rozkładały się zdecydowanie bardziej na korzyść mocnego odbicia. Stoch wielokrotnie je spóźniał, prędkości nie zawsze były wysokie, ale potrafił się błyskawicznie "kłaść" i wygrywał.

Czyli Małysz miałby dziś problemy?
– Na pewno by się dostosował. Choć oczywiście był skoczkiem idealnie skrojonym przede wszystkim na swoje czasy.

źródło:
Zobacz więcej