RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Były komendant policji ws. Ziętary: „Baryła” to był gangster, ale bardziej z „Gangu Olsena”

W poznańskim sądzie kontynuowany jest proces przeciwko Mirosławowi R. ps. Ryba i Dariuszowi L. ps. Lala (fot. PAP/Jakub Kaczmarczyk)

Nie jest pewne, że dzień przed zniknięciem Jarosław Ziętara wrócił do domu – zeznał w sądzie b. komendant poznańskiej policji. Dodał, że badający sprawę zaginięcia dziennikarza policjanci brali pod uwagę jego samobójstwo i werbunek przez UOP.

„Ziętara zginął na terenie firmy Elektromis. Bił go też Gawronik”

– Po porwaniu Jarosław Ziętara został przewieziony do Elektromisu i tam był bity. (...) „Lewy” przekazał mi, że Gawronik był tak mściwy, że też bił...

zobacz więcej

Sąd Okręgowy w Poznaniu kontynuował w piątek proces Mirosława R., ps. Ryba, i Dariusza L., ps. Lala, oskarżonych o uprowadzenie, pozbawienie wolności i pomocnictwo w zabójstwie poznańskiego dziennikarza Jarosława Ziętary. Według prokuratury, oskarżeni w 1992 r., podając się za policjantów, podstępnie doprowadzili do wejścia Ziętary do samochodu przypominającego radiowóz. Następnie przekazali dziennikarza osobom, które go zabiły i ukryły jego szczątki. Oskarżeni nie przyznają się do winy. W latach 90. XX w. obaj pracowali w firmie Elektromis.

Jednym z kluczowych świadków prokuratury w sprawie Ziętary jest były poznański gangster Maciej B., ps. Baryła, który odsiaduje wyrok dożywocia. Według jego zeznań były senator Aleksander Gawronik (zgodził się na publikację nazwiska) nakłaniał do porwania i zabójstwa dziennikarza ludzi związanych z Elektromisem. Przeciwko Gawronikowi w poznańskim sądzie toczy się osobny proces.

W czasie piątkowej rozprawy zeznawał Maciej Szuba, były komendant miejski poznańskiej policji. W 1992 r., gdy zaginął Jarosław Ziętara, Szuba był naczelnikiem wydziału operacyjno-rozpoznawczego Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu. – Bezpośrednio nie zajmowałem się tą sprawą, gdyż została powołana specjalna grupa do poszukiwań Jarosława Ziętary. (...) Konsultowano ze mną pewne rzeczy – zaznaczył.

Dziennikarz, świadek w procesie morderstwa Ziętary: Jestem zastraszany

Poznański dziennikarz śledczy Krzysztof M. Kaźmierczak powiadomił prokuraturę o próbie podpalenia jego mieszkania. Kaźmierczak jest świadkiem w...

zobacz więcej

„Baryła” to był gangster, ale bardziej z „Gangu Olsena”

Zapytany, czy zna Macieja B., powiedział, że nie miał z nim kontaktu służbowego, ale jego podwładni tak. – Nie sądzę, żeby „Baryła” był związany z Elektromisem. Nie mam takiej wiedzy. To nie był partner dla Elektromisu. To był chłoptaś, który w tym czasie „biegał po mieście”. To był gangster, ale bardziej z „Gangu Olsena” – zeznał Szuba.

Dodał, że nic nie wie o ewentualnych kontaktach Aleksandra Gawronika i Mariusza Ś., twórcy Elektromisu. – Oni nigdy nie wchodzili w zakres zainteresowań pionu kryminalnego. W żadnej sprawie myśmy się tymi osobami nie interesowali – powiedział.

Pytany o ewentualne motywy zabójstwa dziennikarza odpowiedział, że takich nie kojarzy. – Ustalenie motywu pozwoliłoby na ukierunkowanie działań. A tutaj od samego początku były problemy z ustaleniem motywu działania potencjalnego sprawcy – wskazał.

Były policjant podtrzymał swoje zeznania z 2016 r., w których ocenił pracę funkcjonariuszy tuż po zaginięciu Ziętary. – Kluczowy był sam początek poszukiwań. Policjanci, którzy je prowadzili, poszli w wersję zaginięcia, a nie zwrócili uwagi i nie ukierunkowali swoich prac na możliwość popełnienia przestępstwa – zeznał wtedy b. komendant.

Miał widzieć, jak porwali Ziętarę. Kluczowy świadek przesłuchiwany

Były oficer UOP Jerzy U. miał widzieć moment porwania dziennikarza Jarosława Ziętary i miał o tym zeznać w poznańskim sądzie. Złożono jednak...

zobacz więcej

Wskazał, że według jego informacji w przeddzień zaginięcia Jarosław Ziętara do wieczora przebywał w redakcji swojej gazety. – Nie przyjąłbym za ustalone, że wrócił później do domu. Co prawda informacja (ta) pochodzi od jego narzeczonej (...), ale z tego co mi wiadomo, nie potwierdzają jej żadne inne osoby. Nie wiemy więc, co się stało z Ziętarą od wieczora 31 sierpnia, a powiem tylko tyle, że okolica, w której wynajmował mieszkanie, nie należała w tamtym czasie do najspokojniejszych – dodał.

– To jest moja hipoteza, osobista, oparta na faktach, że Ziętara był na pewno w redakcji około godz. 22 – podkreślił. – To był okres w jego życiu, kiedy najlepiej mu się z narzeczoną nie układało – dodał Szuba, pytany o sprawdzany przez policjantów wątek ewentualnego samobójstwa dziennikarza. Powiedział, że funkcjonariusze wyjeżdżali w góry, żeby potwierdzić tę tezę. – Wynikało to z jego wypowiedzi, zapisków czy może ktoś to powiedział, że „jakby popełnił samobójstwo to tylko w górach” – wyjaśnił b. policjant.

Tajemnicze telefony do brata Ziętary. „Nie ujawniał się, by nie skończyć jak Jarek”

Trwa proces Aleksandra Gawronika oskarżonego o podżeganie do zabójstwa dziennikarza Jarosława Ziętary. Brat reportera Jacek mówił w poznańskim...

zobacz więcej

Ziętara zwerbowany jako agent UOP?

W odczytanych zeznaniach Szuba zwrócił uwagę, że funkcjonariusze starali się też zweryfikować informację, jakoby Jarosław Ziętara miał zostać zwerbowany jako agent UOP. – Pojawiła się wręcz wersja, że być może UOP potrzebował umieścić agenta w jakimś szczególnym miejscu na świecie, z nową tożsamością i zrobili Ziętarze taką przykrywkę polegającą na upozorowaniu jego porwania – zeznał b. policjant. Dodał, że żadne okoliczności i wydarzenia nie uprawdopodobniły tej wersji.

Dopytany, czy będąc na miejscu funkcjonariuszy służb specjalnych potwierdziłby werbunek Ziętary, zaprzeczył. – Jeżeli byłoby to celowe działanie służb specjalnych, to ja bym się nie przyznał. Bo nie po to bym werbował, żeby ogłosić to światu – przyznał Szuba.

Zaginięcie Ziętary

Jarosław Ziętara urodził się w Bydgoszczy w 1968 r. Był absolwentem Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Pracował najpierw w radiu akademickim, później współpracował m.in. z „Gazetą Wyborczą”, „Kurierem Codziennym”, tygodnikiem „Wprost” i z „Gazetą Poznańską”. Ostatni raz widziano go 1 września 1992 r. Rano wyszedł do pracy, ale nigdy nie dotarł do redakcji „Gazety Poznańskiej”. W 1999 r. Ziętara został uznany za zmarłego. Ciała dziennikarza do dziś nie odnaleziono.

źródło:

Zobacz więcej