RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Agnieszka Wasztyl: Powitanie Arktyki

Rzędy drewnianych domów, zasypane białym puchem doliny, ośnieżone góry i widoki jak z pocztówki. 350 km za kołem podbiegunowym w otoczeniu malowniczych fiordów leży Tromso – jedno z najbardziej wysuniętych na północ miast świata i jednocześnie największe miasto północnej Norwegii. Tu noc polarna trwa dwa miesiące, a czas zdaje się płynąć wolniej. To także idealne miejsce na obserwację zorzy polarnej, wielorybów i zobaczenie reniferów.

Agnieszka Wasztyl z Włoch

Piękne krajobrazy, kolorowe miasteczka, strome klify i urokliwe zatoki. Park Narodowy Cinque Terre co roku przyciąga miliony turystów z całego...

zobacz więcej

Natarczywy dźwięk budzika gwałtownie wyrywa nas ze snu. Zdezorientowani i nie do końca obudzeni przez chwilę zastanawiamy się gdzie jesteśmy i która właściwie jest godzina. Jest już 8.30 i za oknem – mimo ciemności – życie toczy się normalnie. Trwa noc polarna. Słońce po raz pierwszy obudzi się dopiero za kilka dni. Niespiesznie robimy prowiant i herbatę do termosu. Czeka nas długi i intensywny dzień. Przejaśnia się dopiero około 10, ale światła w domach i na ulicach zapalone są całą dobę. Dodatkowo przed hotelami, restauracjami a nawet na chodnikach palą się świece i znicze. Zwyczaj ten praktykowany jest od wielu stuleci. Wcześniej ogień wskazywał drogę zbłąkanym wędrowcom. Dziś jest sposobem na radzenie sobie z brakiem słońca, a także wyrazem solidarności z sąsiadami w tym trudnym czasie.

Wsiadamy do samochodu i ruszamy zobaczyć fiordy. Na początek Kvaløya, piąta co do wielkości wyspa Norwegii. Oglądamy drewniane pomalowane domy, które dziś stoją opuszczone i wyglądają jak skansen. W przeszłości, gdy Norwegia była biednym krajem najtańszą farbą była czerwona. Powstawała ona z krwi i tłuszczu ryb. Domy pomalowane czerwoną farbą należały do najbiedniejszych mieszkańców. W tych pomalowanych na żółto mieszkali kupcy i rzemieślnicy. Kolor pozyskiwano z ochry i oleju z dorsza. Biała farba była najdroższa i mogli na nią pozwolić sobie tylko nieliczni. Mijamy drewniane domy i podziwiamy kolory na niebie. Jest godzina 11.30 a niebo wygląda tak, jakby właśnie zachodziło słońce - którego rzecz jasna nie ma. Z każdą godziną barwy na niebie przybierają kolejne intensywne odcienie.

– Noc polarna tak naprawdę mieni się różnymi kolorami. W błędzie jest ten, kto myśli, że noc panuje tu 24 godziny na dobę. Obserwujemy kolory nieba od pomarańczowego, przez różowe, szare i niebieskawe, a około godziny 14 zapada ciemność. To piękny czas. My z żoną specjalnie czekaliśmy od czerwca aby zrobić naszą sesję ślubną na początku nocy polarnej – podkreśla Robert Musioł, Polak mieszkający w Norwegii od 3 lat. Robert wraz z żoną Katarzyną pracują w okolicach Tromso jako przewodnicy turystyczni. Pokazują ludziom piękno północy i zorzę. Nie odstraszają ich śnieg, mróz i długa noc polarna.

Bliskie spotkanie z zorzą polarną. Zobacz niesamowite nagranie

Pracownicy Aurora Borealis Observatory w mieście Senja (Norwegia) umieścili na Facebooku nagranie ukazujące piękno zorzy polarnej. Na filmie widać...

zobacz więcej

Urokliwe fiordy, psie zaprzęgi i renifery

Odbijamy na chwilę z naszej trasy i przedostajemy się na małą wyspę Håkøya. To właśnie tutaj w listopadzie 1944 roku alianci zatopili niemiecki pancernik Tirpitz. Maleńka wyspa jest bardzo malownicza. W krystalicznie czystym lustrze wody odbijają się złowrogie szczyty gór. Wszechogarniająca cisza jest kojąca. Północ Norwegii daje ukojenie zmysłom. Pozwala się wyciszyć i odpocząć od zgiełku dużych miast i szaleńczego tempa życia. Po zrobieniu serii zdjęć ruszamy dalej. Na wyspie Kvaløya zachwycamy się fiordami Kaldfjord i Ersfjord. Te miejsca chyba robią wrażenia na każdym.

– Jestem tu pierwszy raz. Krajobrazy są niesamowite. Wszystko wygląda nawet lepiej niż sobie wyobrażałem – mówi mi Justin Ramos, turysta z Filipin. Śnieg w niektórych miejscach sięga kolan. Powietrze jest ostre, mroźne, a niebo przybrało sinoniebieski kolor.

– Jeszcze nigdy nie widziałam tyle śniegu. To fantastyczne. To jest prawdziwa zima. - zachwyca się Mari Txu, turystka z Chile. – I nie jest aż tak zimno, myślałam że będzie tu minus 20 stopni Celsjusza, a jest przyjemnie – dodaje po chwili.

W Tromso i okolicach jest cieplej niż w głębi kraju dzięki ciepłemu prądowi Golfsztrom, który podnosi temperaturę morza o kilka stopni. Mijamy psie zaprzęgi, narciarzy i pojedyncze samochody. Z nadzieją rozglądam się za reniferami, bo czasem tu spacerują. - Mimo, iż renifery chodzą swobodnie po wyspie Kvaløya i można je spotkać dosłownie wszędzie, to wszystkie należą do dwóch rodzin Saamów, a każda z nich może posiadać do 300 sztuk tych zwierząt – mówi Robert Musioł. Za ich potrącenie lub zabicie są bardzo wysokie kary pieniężne

Polska Grupa Lotnicza przejmie niemieckie linie lotnicze Condor

Polski LOT przejmie linie lotnicze Condor. Uratuje w ten sposób niemieckie przedsiębiorstwo przed upadkiem, które groziło mu po bankructwie...

zobacz więcej

Podgrzewane chodniki, most samobójców i zdobywca bieguna

Tromso położone jest na terenie pagórkowatym i spacer po nim stanowi czasem nie lada wyzwanie. Nie tylko trzeba mieć niezłą kondycję, ale i głowę na karku. Ulice i chodniki często są oblodzone i niczym nie posypane. Wyjątkami są podgrzewane chodniki w centrum miasta. Wystarczy kilka kroków i leżę na ziemi. Żałuję, że nie kupiłam butów z kolcami. Pocieszam się myślą, że nie tylko ja jako turystka się przewracam – zdarza się to także lokalsom. Choć jednak znacznie rzadziej. Zastanawiam się jak radzą sobie tu starsze osoby i dzieci. A te biegają i niczym się nie przejmują. Rowerzyści mknący przez miasto z zawrotną prędkością to także dość powszechny widok. Mieszkańcy Tromso bardzo aktywnie spędzają czas. Nie brakuje biegaczy i miłośników nart biegowych. Sport i dieta bogata w ryby to kolejne sposoby na radzenie sobie z depresją.

W Norwegii liczba samobójstw rośnie. W Tromso jest nawet most samobójców, bo z niego zdesperowani ludzie skakali do wody odbierając sobie życie. Tromso liczy ponad 70 tysięcy mieszkańców, z czego ponad 2,5 tysiąca to Polacy. Jest to obecnie największa mniejszość narodowa w północnej Norwegii. Tromso jest także miastem akademickim. Studiuje tu około 15 tysięcy żaków.

Północna Norwegia od wieków rozpalała wyobraźnię polarników. Wielu miało w Tromso swoją bazę do podboju Bieguna Północnego – w tym znany na całym świecie Roald Amundsen, którego pomnik stoi w centrum miasta. To dlatego Tromso nazywane jest bramą Arktyki. W mieście warto zobaczyć także port, protestancką Katedrę Tromsø domkirke – jedyną w całości wybudowaną z drewna świątynię w Norwegii, Arktyczną Katedrę i nowoczesną bibliotekę. Warto także przejść się urokliwym deptakiem Storgata, na którym znajduje się wiele zabytkowych drewnianych domów wybudowanych jeszcze w XIX wieku.

Niemal ćwierć miliona aplikacji. Portugalczycy chcą zostać z Wielkiej Brytanii

Ponad 231 tys. obywateli Portugalii złożyło aplikację o status rezydenta w Wielkiej Brytanii. Brytyjskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych wskazało,...

zobacz więcej

Zorza – pożądana przez wszystkich, ukazuje się nielicznym

Wszyscy marzą by ją zobaczyć. Magia zielonych tańczących świateł przyciąga turystów z całego świata. Niektórzy pokonują tysiące kilometrów tylko po to, by podziwiać nocny spektakl na niebie. Aurora jest pożądana przez wszystkich, ale ukazuje się nielicznym. Mówią o niej, że jest nieprzewidywalna i kapryśna.

– Jesteśmy tu od tygodnia, ale niestety nie trafiliśmy z pogodą. Padał śnieg, a niebo było zachmurzone – żalą się turyści z Francji. Szczęścia nie mają też Hiszpanie, którzy są w Tromso od kilku dni. My także spróbujemy upolować zorzę, choć wyzwanie jest ogromne, bo spędzamy tu tylko dwie noce. Aurora najbardziej jest widoczna od września do końca marca, ale żeby ją uchwycić potrzebne są odpowiednie warunki atmosferyczne. Niebo musi być bezchmurne, a aktywność słoneczna duża. Próbujemy szczęścia. Na oddalonej o około 4 km od centrum miasta plaży Telegrafbukta jest wietrznie i zimno. Intensywne opady śniegu ograniczają widoczność. Dziś nic z tego nie będzie. Po dwóch godzinach przenikliwego zimna wracamy do naszego pensjonatu. Kolejne podejście rozpoczynamy następnego wieczora.

Najlepsze miejsce do podziwiania słońca o północy

Wjeżdżamy kolejką linową Fjellheisen na Storsteinen na zboczu góry Fløya. W czasie dnia polarnego to najlepsze miejsce do podziwiania słońca o północy. Zimą góra jest oblegana przez poszukiwaczy zorzy. Rozpościera się z niej fantastyczny widok na miasto. Z nadzieją spoglądamy w niebo. Dziś jest czyste, nad naszymi głowami migocą gwiazdy i nie zanosi się na opady śniegu. Musi się udać – zaklinam rzeczywistość.

Aplikacje pokazują, że szansa na zobaczenie zorzy wynosi 25 procent i z każdą godziną wzrasta. Na śniegu statywy rozstawiają turyści z Kuwejtu, Indii i Chin. O godzinie 20 na górze jest już bardzo dużo ludzi. Nerwowo spoglądają na aplikacje i w niebo. Udziela mi się to oczekiwanie. Wreszcie przed godziną 22 pojawia się na niebie piękna wyraźna, zielona smuga światła, a za nią kolejne. Pisk radości azjatyckich turystów mówi wszystko. Kolor zorzy zależy od rodzaju gazu i wysokości na jakiej występuje.

Norweg z fotograficznym Oscarem. Trzy lata polował na zdjęcie

Londyńskie Muzeum Historii Naturalnej po raz 55. przyznało nagrody Wildlife Photographer of the Year. W jednej z kategorii triumfował Norweg Audun...

zobacz więcej

Tlen świeci na czerwono i zielono. Azot przybiera barwę purpurową i bordową, a w połączeniu z tlenem – żółtą. Wodór i hel świecą na niebiesko i fioletowo.

Ludzkie oko nie zawsze jest w stanie wychwycić wszystkie kolory – efekty często widać dopiero na zdjęciach. Zorza okazała się dla nas łaskawa, dała się podziwiać przez dobre pół godziny. Pojawiała się i znikała, by znów przekornie pokazać się w innym miejscu na niebie. Nie pokazała jednak całego swojego piękna, za to bardzo rozbudziła apetyty. Wiemy, że potrafi tańczyć i obdarowywać różnymi kolorami. Wiemy też, że jej nie odpuścimy i na pewno wrócimy po więcej.

źródło:
Zobacz więcej