Dziedzictwo „S”, prezydent i marzenia o Europie

Prezydent Andrzej Duda słów i siebie w ostatnich dniach nie oszczędza (fot. PAP/Andrzej Grygiel)

Wybory prezydenckie teoretycznie koncentrują się na personaliach. W praktyce jednak okazuje się, że dla części środowisk Andrzej Duda jest personifikacją PiS do tego stopnia, że właśnie wokół podziału na PiS i anty-PiS chcą zbudować całą kampanię.

TVN24 atakuje prezydenta i manipuluje jego słowami o sędziach

Prezydent Andrzej Duda widzi potrzebę naprawy wymiaru sprawiedliwości i oczyszczenia środowiska sędziów z „czarnych owiec”, przez które spada...

zobacz więcej

Włączają się w to w ostatnich dniach nawet politycy lewicy, co jest o tyle ciekawe, że przecież w wyborach parlamentarnych zawdzięczała ona część sukcesu właśnie umiejscowieniu się gdzieś obok, trochę w poprzek determinującego polską politykę sporu. Ponieważ jednak pierwszym tematem kampanii okazuje się być reforma sądownictwa, wszystko wróciło na stare tory.

Prezydent Andrzej Duda słów i siebie w ostatnich dniach nie oszczędza. Polska polityka na tyle już się wyrobiła, że należy założyć, iż otoczenie głowy państwa ma swoje badania i analizy, więc dokładnie wie, jaki styl i temat kampanii się najbardziej opłaci. Wie również, które decyzje Dudy najmniej spodobały się jego wyborcom z 2015 r., mogąc tym samym zaszkodzić w jakimś stopniu reelekcji.

Andrzej Duda w 2020 r. jest więc politykiem walczącym o godność i podmiotowość Polski, dostrzegającym patologie wymiaru sprawiedliwości i próby nacisku z zagranicy na polski porządek prawny. Spełnia tym samym oczekiwania swojego elektoratu sprzed pięciu lat, ułatwiając równocześnie powrót wyborcom rozczarowanym i decyzje o poparciu, przynajmniej w drugiej turze, zupełnie nowych w tej puli głosów do podziału, sympatyków Konfederacji.

Mocne wystąpienia i mocne reakcje

Mocne wystąpienia prezydenta przekładają się też na mocne reakcje opozycji. Walcząc jednak z Dudą, jej przedstawiciele są zmuszeni bronić spraw, których obrona może mobilizować tylko ich własny elektorat, równocześnie jednak będąc przeszkodą w zdobywaniu nowych wyborców. Przede wszystkim chodzi tu oczywiście o obronę zrewoltowanych środowisk prawniczych i daleko posuniętych ingerencji zagranicy w sprawy polskie.

W sondażach wciąż górą. Fenomen Andrzeja Dudy

Hejt na Andrzeja Dudę w niczym nie pomaga opozycyjnym partiom. Na większości wyborców nie robi on żadnego wrażenia.

zobacz więcej

Natura tego konfliktu jest jednak taka, że nie można się wycofać, a gdy ktoś trzeźwo zauważy, że dalsze trwanie przy dotychczasowej strategii nie przynosi efektów, spotka się jedynie z głośnymi oskarżeniami o zdradę, a może nawet… symetryzm.

Dlatego też, gdy rząd i prezydent swoje, autorytety i nadzieje, czasem mocno już znoszone, opozycji – swoje.

„Ja Lech Wałęsa Proszę wszystkich ludzi walczących i budujących w 1980 roku Solidarność, patriotów Polskich musimy zrobić wszystko by jak najszybciej odstawić obecnie urzędujących w obrębie władz. To co wyprawiają i jak to wyprawiają. To jest niszczenie naszych osiągnięć, to jest przeciw interesowi Ojczyzny. Chcą przejąć sądy, by nie dać się rozliczyć za nadużycia w każdej możliwej dziedzinie. To co głosi prezydent Duda, to co głosi premier Morawiecki, Ziobro i polityk Rydzyk w wielu dziedzinach to perfidna manipulacja i kłamstwa. Mam nadzieję, że rodacy nie nabiorą się, i kartką wyborczą to załatwimy i o to Was proszę, jeśli nie to spotkamy się na kryterium ulicznym”.

Tak pisze w niedzielę, jeśli ktoś nie poznał bez przedstawienia, były prezydent i były przewodniczący Solidarności Lech Wałęsa.

Kilka godzin później, występując już tylko w tej drugiej roli, zwraca się do Andrzeja Dudy: „P. Prezydencie Duda. Jako współtwórca i Przewodniczący od zarania do odejścia na urząd Prezydenta zabraniam Panu powoływać się na Solidarność. Za postawę jaką Pan prezentuje, burzenie trójpodziału władz o który Solidarność walczyła, łamanie Konstytucji, manipulacje”.

„Lech Wałęsa może zabraniać czegoś jedynie swoim dzieciom i wnukom”

Słowa Lecha Wałęsy budzą jedynie uśmiech politowania. Jeśli Lech Wałęsa może komukolwiek czegoś zabraniać, to jedynie swoim dzieciom i wnukom, a...

zobacz więcej

Przyczyną jest obecność prezydenta na górniczej imprezie pod patronatem związku, któremu w swoim czasie również zdarzało się Wałęsie odmawiać prawa do nazwy i historii „S”. Te dwie wizje „Solidarności” różnią się chyba tak, jak dwa projekty specjalnego logo na 40-lecie związku. Za jedno miasto Gdańsk płaci twórcy 40 tys. zł i trzyma projekt w tajemnicy; drugie, dla władz związku, grafik przygotowuje za kwotę o wiele bardziej symboliczną. Mamy więc zderzenie blichtru i mocno obsypanej złotem legendy z praktyką bynajmniej niedokończonej walki pracowników o ludzką godność.

Różne apele

„Wyprowadzają Polskę z Unii, niszczą sądy, by bezkarnie kraść, szczują jednych Polaków przeciw drugim. Głosujesz na nich? Masz prawo. Ale nie masz prawa dłużej udawać, że tego nie widzisz. Bo widzisz.” – pisał w piątek na swoim Twitterze Donald Tusk.

Jeśli adresatem tego apelu był przeciętny wyborca PiS, poznał go dopiero dzięki mediom, bo w samym serwisie Tusk zablokował już chyba większość aktywnych tam sympatyków partii Jarosława Kaczyńskiego. Z kolei mająca jeszcze niedawno łączyć swoim ciepłem Polaków Małgorzata Kidawa-Błońska zaapelowała już bezpośrednio do Andrzeja Dudy, by „(…)nie niszczył marzeń Polaków o udziale we wspólnocie europejskiej”. Jak te marzenia mają się do praktyki nie prezydenckich wystąpień, a urzędniczej unijnej codzienności, nie usłyszeliśmy.

W oczach wyborców Andrzeja Dudy, wliczając do tego zbioru i tych rozczarowanych, i tych potencjalnych, słowa prezydenta nie stoją w sprzeczności ani z dziedzictwem Solidarności, ani wizją miejsca Polski w Europie. Ataki przeciwników, z modnymi ostatnio wśród opozycyjnych sędziów porównaniami prezydenta do Mussoliniego czy stwierdzeniami, że jest „złym człowiekiem”, tylko konsolidują elektorat.

źródło:
Zobacz więcej