Raport

#FabrykahejtuPO

Kilkaset lat leżał na dnie Wisły. Archeolodzy znaleźli cenny wrak

Odkrycia dokonano w Wiśle na wysokości Łomianek Dolnych (fot. F/ Podwodne wraki Warszawy)

Wrak dużego statku transportowego sprzed kilkuset lat odkryli archeolodzy w Wiśle na wysokości Łomianek Dolnych, na północ od Warszawy. Zdaniem znalazców prawdopodobnie jest to szkuta, czyli jednostka, która mogła przewieźć nawet 100 ton towarów.

Warmia: Archeolodzy odkryli egipskie ozdoby sprzed 3,5 tys. lat

Paciorki wykonane przypuszczalnie ponad 3,5 tys. lat temu w Egipcie odkryto na cmentarzysku z początków epoki brązu w Kosyniu na Warmii. Według...

zobacz więcej

Naukowcy prowadzili badania dna Wisły na odcinku kilkunastu kilometrów – od Kanału Żerańskiego w Warszawie po Jabłonnę.

Wśród nowo odkrytych wraków znalazł się dobrze zachowany, duży drewniany statek transportowy. – To najprawdopodobniej szkuta, czyli taki typ statku transportowego, który był używany od XIV do XVIII w. – uważa szef projektu, archeolog podwodny Artur Brzóska ze Stowarzyszenia Archeologów Jutra. Wrak ma 37 m długości i 6 metrów szerokości.

Badania Wisły utrudnia brak przejrzystości wody. – Gdy nurkujemy, widzimy na odległość maksymalnie 10-20 cm. Poszukiwań nie ułatwia wartki nurt rzeki – podkreśla Brzóska. Dlatego badaczom nie udało się znaleźć żadnych przedmiotów związanych ze statkiem, na przykład towarów, które przewoził.

– Zresztą chyba nie możemy na wiele liczyć. W mojej ocenie szkuta przewoziła najprawdopodobniej zboże do Gdańska. Taki towar nie miał prawa przetrwać – podkreśla szef projektu.

Rzadkie znalezisko

Wraki szkut są bardzo rzadkim znaleziskiem. Najlepiej zachowana jednostka tego typu w Polsce została wydobyta w 2018 r. w Czersku, skąd trafiła w całości do konserwacji do Rybna do Ośrodka Magazynowo-Studyjnego Państwowego Muzeum Archeologicznego w Warszawie.

Drugi nieznany wrak w czasie najnowszych badań w rejonie Warszawy udało się namierzyć na wysokości Burakowa. Brzóska uważa, że jest to najprawdopodobniej prom z końca XIX lub z pierwszej połowy XX w. Świadczyć o tym mają znajdujące się z boku jednostki prowadnice, zapewne na liny.

Do tej pory na tym odcinku rzeki znane były tylko dwa wraki: jeden pochodzący z XVI w. (ze względu na stan zachowania trudno określić typ jednostki) i drugi XIX-wieczny. To tzw. berlinka, czyli podłużna barka do pływania po kanałach i rzekach.

Manuskrypt Wojnicza. Zagadka średniowiecznej księgi czeka na rozwiązanie

To jedna z najbardziej fascynujących zagadek w historii. Manuskrypt Wojnicza, nazwany na cześć Michała Wojnicza, polskiego antykwariusza i...

zobacz więcej

Sonar zamontowany w motorówce

Badacze natknęli się też na pozostałości po moście z czasów II wojny światowej. Znajdują się na wysokości Łomianek Dolnych. Jest to pięć pali wbitych w dno rzeki. Zachowały się też resztki stalowej konstrukcji.

Do badań wykorzystano sonar zamontowany na motorówce. Dopiero po wytypowaniu obiecujących miejsc naukowcy nurkowali, aby zweryfikować ustalenia. Jeszcze przed podjęciem właściwych badań testowali sonar na Wiśle niedaleko warszawskiej Starówki.

W czasie tych eksperymentów udało się też namierzyć fragment statku wbity w dno rzeki. W ocenie Brzóski również może być to szkuta, o czym świadczy fragment tej jednostki wyciągnięty na powierzchnię. To drewniana wręga (dennik) ważąca ok. 250 kg, będąca elementem szkieletu z dziobu bądź rufy statku.

Czasochłonne badania

Naukowiec podkreśla, że badania były bardzo czasochłonne. W sumie przez cały 2019 r. archeolodzy przepłynęli motorówką około 400 kilometrów równoległymi pasami – wszystko po to, aby zbadać 13 kilometrów rzeki o powierzchni blisko 500 hektarów.

Teraz naukowcy chcieliby pobrać próbki do badań ze znalezionych statków, dzięki czemu możliwe byłoby precyzyjne określenie wieku zatopionych jednostek.

Przedsięwzięcie było sfinansowane ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Naukowego przy merytorycznym wsparciu Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego.

źródło:

Zobacz więcej