Raport

Epidemia koronawirusa

„Odpowiedzialność sędziów za krzywdy – konieczna”. Była senator PO podaje przykłady [WIDEO]

Z jednej strony są sędziowie niezwykle wpływowi, w większości wspaniali ludzie. Z drugiej strony w tej grupie jest wielu, zbyt wielu takich, których ciężko nazwać sędziami – mówiła w czasie debaty senator Lidia Staroń. Zaznaczyła, że właśnie z tego powodu potrzebne są rozwiązania takie jak Izba Dyscyplinarna i odpowiedzialność za krzywdy, które wymiar sprawiedliwości wyrządził obywatelom. – Oni nie przyjadą do Warszawy na marsz – stwierdziła, po czym zaczęła wymieniać przykłady.

Bodnar kwestionuje niezależność TK, po czym Grodzki uchyla pytania senatorów PiS [WIDEO]

– W ostatnim czasie miałem pewien kłopot z niezależnością Trybunału Konstytucyjnego i m.in. dlatego staram się uczestniczyć w procedurach przed...

zobacz więcej

Zdaniem senator Staroń sytuacja, w której każdy sędzia może wszystko podważyć: status innego sędziego, ale też radców, adwokatów czy komorników – to paraliż wymiaru sprawiedliwości i państwa.

Choć przyznaje, że wśród grupy sędziowskiej większość to „wspaniali, wykształceni, rzetelni i postępujący zgodnie z zasadami etyki ludzie” to przestrzega: zbyt wielu ciężko nazwać sędziami.

– To z jednej strony, z drugiej są bowiem ludzie, często ich krzywda, cierpienie, niesprawiedliwość. Oni nie przyjadą do Warszawy na marsz – powiedziała senator.

Przytoczyła w tym miejscu historię Zbigniewa Parowicza, właściciela gospodarstwa rolnego pokrzywdzonego przez sędziego.

– Zmarł jako chory nędzarz. W sądzie w Olsztynie utracił swoje gospodarstwo za 30 tys., bo nabywca jego nieruchomości nie wpłacił reszty pieniędzy. Sędzią, który nadzorował to postępowanie, był Paweł Juszczyszyn – wskazywała.

Podkreśliła, że jedynym obowiązkiem olsztyńskiego sędziego było sprawdzenie, czy przed przysądzeniem nieruchomości zostały wpłacone pieniądze.

– Nie zrobił tego, mimo że to jest elementarz postępowania egzekucyjnego. Sędzia swojego działania także nie naprawił. Nawet wtedy, gdy wykonywał plan podziału czy odpowiadał na skargi Parowicza. Nigdy go też za to nie przeprosił, nie został pociągnięty do odpowiedzialności – mówiła Staroń.

 

Decyzja sędziego Juszczyszyna zrujnowała rolnika. Krewna opowiada o dramacie i śmierci

Pan Zbigniew Parowicz, właściciel gospodarstwa rolnego, którego do ruiny doprowadziła m.in. decyzja sędziego Pawła Juszczyszyna, w ostatnich latach...

zobacz więcej

– Do Warszawy nie przyjedzie także pan Wiktor Chruściel z Nidzicy, który żyje dzisiaj w biedzie – kontynuowała senator. – Pomimo tego, że komornik, przestępca, który sprzedał za bezcen jego majątek, został skazany. Natomiast sędzia, która bezprawnie, bez licytacji dopuściła do sprzedaży majątku tego przedsiębiorcy, przeszła w stan spoczynku i otrzymuje bardzo dobrą pensję – opisywała była polityk PO.

Podkreśliła, że pan Wiktor wielokrotnie składał skargi i prosił o pomoc, niestety – bezskutecznie. Pytała: co dzisiaj robi prokurator, który wcześniej umorzył postępowanie wobec komornika bandyty? Dalej pracuje w prokuraturze. Jego sprawa była pięciokrotnie rozpoznawana przez sąd dyscyplinarny – tak, aby doszło do przedawnienia – zaznaczyła.

Wiktor Chruściel żyje dzisiaj w skrajnej biedzie – mówiła dalej. – Stracił zdrowie, nie ma pieniędzy na prawnika, siły na walkę i środków do życia – wymieniała senator.

Kolejnymi osobami, które „nie przyjadą do Warszawy protestować”, są ofiary lichwy i sędziów – kontynuowała. Jedną z nich jest wymieniony przez senator pan Ryszard. Sędzia wydał wobec niego nakaz zapłaty, w którym zasądzono kwotę z lichwiarskimi odsetkami w wysokości 9 proc.

– To 3,3 tys. proc. w skali roku. Odsetki w takiej wielkiej wysokości są absurdem nawet dla dziecka. Za pożyczkę w wysokości 500 zł pan Ryszard oddał już 40 tys., a dług ciągle rośnie i dziś wynosi ponad 180 tys. zł – mówiła Staroń. Jak skonkludowała, „sędzia nie poniosła odpowiedzialności i dalej orzeka w sądzie”.

Staroń: Przychodziły do mnie tysiące osób pokrzywdzonych przez sędziów

Senator Lidia Staroń pytała w czwartek Stanisława Zabłockiego – prezesa Sądu Najwyższego kierującego Izbą Karną, czy nie uważa, że istnieje w...

zobacz więcej

Przytoczyła także historię pani Tatiany i jej męża, którym „zabrano przepięknie położone gospodarstwo na Warmii i Mazurach”.

– Sąd pomylił się w sentencji wyroku. Chciał nawet naprawić błąd, ale sąd II instancji stwierdził, że ważna jest tylko ta sentencja. To nic, że z uzasadnienia wynika coś zupełnie innego i zgodnie z sentencją zabrano rodzinie dach nad głową – tłumaczyła.

Wskazała też na przykład matki siedmiorga dzieci, pani Barbary spod Olsztyna. Jak mówiła, kobieta została wyrzucona ze swojego mieszkania własnościowego na bruk w dziewiątym miesiącu ciąży.

– Została perfidnie oszukana, a w jej mieszkaniu zamieszkała córka księgowej spółdzielni. Po dwóch latach sprzedała nieruchomość, oczywiście po rynkowej cenie – ujawniła senator Staroń.

źródło:
Zobacz więcej