RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Pierwszy belgijski proces w sprawie o eutanazję. „Poprosiła o nią po rozstaniu z narzeczonym”

Przeprowadzający eutanazję lekarz miał porównać śmierć 38-latki ze „śmiertelnym zastrzykiem, które podaje się domowemu zwierzęciu” (fot. Shutterstock/felipe caparros)

Przed sądem w Belgii stanęło trzech lekarzy oskarżonych o złamanie norm regulujących zasady przeprowadzania eutanazji, a w konsekwencji zabicie 38-letniej Tiny Nys. Kobieta poprosiła o eutanazję z powodu depresji po rozstaniu z narzeczonym; zabieg przeprowadzono w 2010 r. Teraz jej rodzice pozwali lekarzy i zarzucają im sfałszowanie historii choroby, niekompetencję i brak szacunku. W razie udowodnienia winy medykom grozi dożywocie.

Holenderscy pediatrzy chcą eutanazji dla dzieci poniżej 12. roku życia

Dzieci poniżej 12. roku życia też mają prawo do eutanazji – twierdzą holenderscy lekarze. W sprawozdaniu złożonym przez trzy uniwersyteckie...

zobacz więcej

Jak informują rodzice Tiny, ich córka była kompletnie zdrowa. Także psychiatra, pod której opieką była kobieta, stwierdziła, że nie ma u niej mowy o „chronicznej i nieuleczalnej chorobie”, która jest warunkiem do wydania zgody na przeprowadzenie eutanazji.

38-latka udała się jednak do słynnej psychiatry, która – jak piszą belgijskie media – autoryzowała jedną trzecią wszystkich przypadków eutanazji przeprowadzonych w tym kraju z powodów psychicznych.

Lekarka już po dwóch, trzech spotkaniach zdiagnozowała u Tiny zespół Aspergera, tę samą lekką postać autyzmu, na którą cierpi Greta Thunberg – zauważa Vatican News. To właśnie zapis o tej chorobie był podstawą do wydania zgody lekarki na eutanazję.

Psychiatra utrudniała rodzinie kobiety dostęp do informacji, a w dokumentacji medycznej napisała o rodzinie, że jest „głęboko straumatyzowana, zraniona i anormalna, o niewielkiej empatii i szacunku do innych” i że „zaczyna lepiej rozumieć cierpienia Tiny”.

Kolejnym z powodów wniesienia pozwu przeciwko lekarzom jest sposób przeprowadzenia eutanazji. Lekarz, który przybył do domu kobiety, nie miał choćby plastra do przyklejenia igły i kazał ją podtrzymywać ojcu, gdy sam podawał truciznę. Następnie członkowi rodziny dał stetoskop, by sprawdził, czy serce 38-latki przestało bić.

Wychodząc porównał śmierć Tiny ze „śmiertelnym zastrzykiem, które podaje się domowemu zwierzęciu, by ulżyć mu w cierpieniu” – twierdzą rodzice.

Proces daje nadzieję obrońcom życia w Belgii na rozpoczęcie dyskusji na temat eutanazji. Nie liczą jednak na wygranie sprawy, toczonej za zamkniętymi drzwiami. Lekarzom grozi dożywocie, a to budzi poważne obawy w świecie medycznym. Jeden z flamandzkich dzienników wskazuje, że jeśli choć jeden z medyków dostanie wyrok, nawet w niewielkim wymiarze, to „zagrozi to całemu systemowi”.

źródło:
Zobacz więcej