Stefan W. podejrzany o zabójstwo Adamowicza chce kilku milionów odszkodowania

Stefan W. skarży się na złe traktowanie w gdańskim areszcie (fot. Policja Pomorska)

Podejrzany o zabójstwo prezydenta Gdańska Stefan W. chce od państwa milionów złotych odszkodowania – informuje „Super Express”. Dziennik powołuje się na korespondencję 28-latka, w której ten skarży się na złe traktowanie w więzieniu i przekonuje, że został wrobiony.

Ujawniono nagranie z chwil po ataku na Adamowicza. Prezydent był jeszcze świadomy

Rok temu w wyniku ataku nożownika zginął prezydent Gdańska Paweł Adamowicz. „Fakty” TVN opublikowały nieznane dotąd nagranie, na którym...

zobacz więcej

13 styczia 2019 r. w czasie finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy 27-letni wówczas Stefan W. wtargnął na scenę i kilkukrotnie dźgnął nożem Pawła Adamowicza, który zmarł w szpitalu następnego dnia.

Pod koniec grudnia 2019 r. Prokuratura Okręgowa w Gdańsku informowała, że powołano nowy zespół biegłych lekarzy psychiatrów i psychologów, którzy jeszcze raz zbadają poczytalność W. Dotychczas podejrzany przebywa w celi „N” gdańskiego aresztu – miejscu przeznaczonym dla szczególnie niebezpiecznych więźniów.

Stefan W. ma źle znosić zaostrzony rygor i ubiega się o przeniesienie do zwykłej celi; skarży się też na zły stan psychiczny – podaje „Super Express”. Z korespondencji, do której dotarła gazeta, wynika, że W. jako winnych śmierci Adamowicza wymienia sąd, prokuraturę i służbę więzienną. Ma twierdzić, że to właśnie te instytucje „zawiązały spisek i wcześniej skazały go za napady z bronią w ręku”.

Wtedy, w czasie odsiadki (wyszedł z więzienia na kilka miesięcy przed tragicznym finałem WOŚP), miał zachorować psychicznie i – jak sam określa – „stać się wariatem”. W swoim mniemaniu czuje się niewinny – czytamy.

Właśnie za wcześniejszy pobyt w więzieniu i „zawiązany spisek” Stefan W. ma się domagać kilku milionów odszkodowania.

O powołanie nowego zespołu psychiatrów do zbadania W. wnioskowała też rodzina zmarłego prezydenta Gdańska. Wnioski złożone przez pełnomocnika rodziny zbiegły się z wątpliwościami, które mieli prokuratorzy.

źródło:
Zobacz więcej