W sondażach wciąż górą. Fenomen Andrzeja Dudy

Prezydent Andrzej Duda (fot. arch. PAP/Marcin Obara)

Hejt na Andrzeja Dudę w niczym nie pomaga opozycyjnym partiom. Na większości wyborców nie robi on żadnego wrażenia.

Andrzej Duda i długo, długo nic. Szymon Hołownia z największym spadkiem w sondażu

Małgorzata Kidawa-Błońska nieznacznie zyskuje, a Władysław Kosiniak-Kamysz niewiele mniej traci, zamykając podium w prezydenckim wyścigu – wynika z...

zobacz więcej

Oto według najnowszego sondażu dla „Dziennika Gazety Prawnej” i RMF FM w najbliższych wyborach w pierwszej turze największe poparcie będzie miał Andrzej Duda, z poparciem na poziomie 43 proc. Za nim jest Małgorzata Kidawa-Błońska, z poparciem 23,3 proc.

Również w drugiej turze obecny prezydent bez trudu radzi sobie ze wszystkimi kontrkandydatami. To wymowny sondaż – nie przygotowano go na zlecenie żadnego z prawicowych mediów.

Niezależnie od wszelkich krytyk, płynących na prezydenta zarówno ze środowisk zdecydowanie anty-PiS-owskich, jak i tych, które popierają rządzącą partię, Andrzej Duda jest wciąż w topie najbardziej popularnych polityków w Polsce. A nie jest przecież tajemnicą, że raz po raz krytykują go również wyborcy Prawa i Sprawiedliwości, czy szerzej: partii prawicowych.

W różnych momentach swojej prezydentury dawny współpracownik prezydenta Lecha Kaczyńskiego usłyszał pod swoim adresem wiele gorzkich słów. Jedni twierdzili, że jest zbyt zależny od politycznej woli Jarosława Kaczyńskiego. Drudzy, przeciwnie, że prowadzi politykę utrudniającą przeprowadzanie kolejnych reform przez rządzące Prawo i Sprawiedliwość i że wywodzi się ze środowiska Unii Wolności.

Wydawać by się mogło, że pewnego rodzaju lekceważąca niechęć, jaką okazują mu niektóre opiniotwórcze media i osoby, a to nazywając go „długopisem”, a to „Adrianem”, zaszkodzi jego popularności, spowoduje w końcu wizerunkowy kryzys i doprowadzi do kolapsu politycznych notowań. A jednak nic takiego się nie stało. I nic nie wskazuje na to, by miało się stać przed nadchodzącymi prezydenckimi wyborami.

Andrzej Duda wygrywa w obu turach. Na podium także kandydat Lewicy

Według sondażu United Survey Company dla „Dziennika Gazety Prawnej” i RMF FM w najbliższych wyborach w pierwszej turze największe poparcie będzie...

zobacz więcej

Na czym polega fenomen popularności Andrzeja Dudy? Szczególnie na prowincji, wśród elektoratu Polski B. Wszak nie tańczył disco polo. Myślę, że jest jednym z nielicznych w Polsce polityków wysokiego szczebla, którzy potrafili wyjść poza własne, środowiskowe uwarunkowania.

Andrzej Duda jest człowiekiem z wielkiego miasta, z mocno stereotypowo inteligenckiego „Krakówka”, człowiekiem faktycznie niegdyś związanym z Unią Wolności, który jako polityk przekroczył jednak pewne bariery, wyszedł z kryształowej wieży postinteligenckiej, wzbogaconej elity III RP.

Niewykluczone, że stało się to również dzięki jego żonie, Agacie Kornhauser-Dudzie, której zawodowe doświadczenie jako nauczycielki pewnie mocno poszerzyło również prezydencki ogląd Polski. Ale stało się to też pewnie dzięki pracy jego własnego intelektualnego zaplecza - przynajmniej część tych ludzi dobrze uchwyciła problemy mniej zamożnej, odległej od wielkich miast Polski. I pomogła prezydentowi odnaleźć się w małych miasteczkach, na polskiej wsi, także tej długo dotkniętej choćby strukturalnym bezrobociem. I dzięki sporej dozie politycznego talentu samego prezydenta.

To wszystko byłoby jednak znacznie trudniejsze, gdyby Andrzej Duda nie mógł wprost odwołać się do zrealizowanego programu społecznego Prawa i Sprawiedliwości. To spełnione obietnice rządzącej partii dają mu punkt odniesienia i wzmacniają wiarygodność przekazu.

PiS zyskuje, Lewica traci. Nowy sondaż

PiS nadal na czele polskiej sceny politycznej. Gdyby wybory odbyły się w najbliższą niedzielę, to partia Jarosława Kaczyńskiego mogłaby liczyć na...

zobacz więcej

Polska B nie szuka w nim kogoś, kto stoi kompletnie poza logiką sporu PiS - anty-PiS. Widzi w nim raczej kogoś „o kilka kroków” od rządzącej partii, a jednak wciąż człowieka kojarzonego z dobrą zmianą. Polska B na ogół nie wymawia tych dwóch słów z sarkazmem, kpiną, ironią. Dla niemałej części Polski B dobra zmiana nie ma żadnego cudzysłowu.

Wystarczy popatrzeć na filmy i filmiki, zdjęcia z prezydenckich wizyt w małych miejscowości. Widać nie tylko ludzką życzliwość wobec Andrzeja Dudy, widać także że i on dobrze się czuje wśród wyborców/wyborczyń, którzy od elit III RP słyszą na co dzień tylko złe, pogardliwe słowa.

Dziś ci ludzie są pełnoprawnymi uczestnikami życia social mediów – wiedzą co się o nich mówi i pisze tylko dlatego, że są mniej zamożni, że są z małych miejscowości, że mają – tak to ujmijmy – plebejskie gusta i że nie chcą zmieniać swojej tożsamości.

Nazywamy ich zwykle socjalkonserwatywnym elektoratem, choć nie zawsze są aż tak prosocjalni czy aż tak konserwatywni: a jednak Andrzej Duda jawi się im jako o wiele bardziej wiarygodny niż jego kontrkandydaci i kontrkandydatki.

Wybory 10 maja? Kidawa-Błońska się cieszy. Data jej nie pomoże

Z nieoficjalnych informacji portalu niezalezna.pl wynika, że marszałek Sejmu Elżbieta Witek wskaże 10 maja jako datę pierwszej tury wyborów...

zobacz więcej

Dodajmy do tego czytelny, bardzo pozytywnie odbierany przez wciąż istotną część społeczeństwa patriotyzm prezydenta i jego przywiązanie do Kościoła. Przy równoczesnej łatwości odnajdywania się na salonach i pośród wielkich tego świata.

A bardzo często był to spory wizerunkowy problem dla bardzo ważnych polityków III RP: nie potrafili pogodzić tych dwóch kwestii, choć obie pozytywnie procentują właśnie wśród zwykłych wyborców. Nawet jeśli Andrzej Duda zaliczył jedną czy drugą wpadkę dotyczącą protokołu dyplomatycznego (kto z polskich prezydentów nie ma ich na koncie?), to jednak dla wyborców jest kimś, kto wśród światowych liderów porusza się pewnie – choć jasno też komunikuje swoje geopolityczne sympatie i antypatie.

Wygląda wręcz na to, że opozycji o wiele trudniej, niż by chciała, przychodzi wpisać prezydenta Dudę w logikę sporu PiS - anty-PiS. Gdyby mogli na tym rzeczywiście wygrywać, byłoby to już widoczne w notowaniach. Ale opozycja tak naprawdę nie wie, jak poradzić sobie z fenomenem Andrzeja Dudy.

Ani osoba bez właściwości, czyli Małgorzata Kidawa-Błońska, ani zdecydowanie lewicowo-tożsamościowy Robert Biedroń, ani wreszcie kandydat Kościoła mocno otwartego, czyli Szymon Hołownia, nie są w stanie nawiązać równej politycznej walki z człowiekiem, któremu liberalne media od paru lat nie szczędzą przygan i uszczypliwości. A to naprawdę dużo mówi o pozycji, jaką wypracował sobie prezydent, wbrew wszystkim malkontentom.

źródło:
Zobacz więcej