RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Postawienie Adamowiczowi zarzutów i wykluczenie z partii. To wszystko działo się za rządów PO-PSL

„Przez wiele tygodni Prezydent Adamowicz był celem kampanii nienawiści ze strony aparatu władzy” – napisał na Twitterze Donald Tusk. Podobny zarzut stawiają politycy tzw. totalnej opozycji. Tymczasem to za rządów byłego premiera (w 2013 r.) podległe mu CBA zawiadomiło prokuraturę ws. Adamowicza, a następnie rozpoczęło się prokuratorskie śledztwo zakończone postawieniem zarzutów. Skończyło się to wykluczeniem go z partii, a równolegle były prezydent Gdańska stał się przedmiotem krytycznych publikacji w liberalno-lewicowych mediach, takich jak „Gazeta Wyborcza”, TVN i „Newsweek”.

Wałęsa o Adamowiczu: Niech się tłumaczy z walizki z pieniędzmi

– To Paweł niech się ze wszystkiego tłumaczy przed sądem. Z walizki pełnej pieniędzy przywiezionej przez dziadka żony itp. Nie jestem jego...

zobacz więcej

9 marca 2015 r. prezydent Gdańska Paweł Adamowicz usłyszał zarzuty w poznańskiej Prokuraturze Apelacyjnej ws. podania nieprawdziwych danych w swoich oświadczeniach majątkowych. Szefem rządu PO-PSL była wówczas Ewa Kopacz, a prezydentem Bronisław Komorowski.

Poznańska prokuratura zajęła się sprawą po tym, gdy w 2013 r. (premierem był wówczas Donald Tusk) otrzymała zawiadomienie z (kierowanego przez Pawła Wojtunika i podległego premierowi Tuskowi) CBA.

– Podejrzany złożył wyjaśnienia, ich treść będzie przez nas weryfikowana. Czy przyznał się do zarzutów? W tej chwili nie podam takich szczegółów – mówiła Hanna Grzeszczyk z poznańskiej Prokuratury Apelacyjnej.

Gdy w 2013 r. CBA złożyło doniesienie na prezydenta Gdańska, Paweł Adamowicz tłumaczył, że kilka razy się pomylił, wypełniając oświadczenia majątkowe. Pominął fakt posiadania jednej z nieruchomości, którą wcześniej kupił. Nie podał też zysków z jednego z funduszów inwestycyjnych.

Śledczy nie chcieli ujawniać, co jeszcze zarzucało mu Biuro, wiadomo było tylko, że postawili Adamowiczowi sześć zarzutów, a kontrola jego oświadczeń dotyczyła lat 2007-12.

Sprawa dotyczyła m.in. mieszkań na terenie Jelitkowa, które włodarz Gdańska miał zakupić po promocyjnej cenie, a w zamian ratusz miał uchwalić korzystny dla dewelopera miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego.

„Adamowicz mógłby wyjść w kajdankach”. Mimo tej wiedzy PO poparła go w II turze  

Szef klubu parlamentarnego PO-KO Sławomir Neumann znał ciężar zarzutów prokuratorskich, jakie zostały postawione Pawłowi Adamowiczowi. Można...

zobacz więcej

W grudniu 2015 r. prokuratura apelacyjna w Poznaniu – gdzie toczyło się śledztwo ws. nieprawidłowości w oświadczeniach majątkowych prezydenta – zakończyła postępowanie na próbny okres dwóch lat. Przedstawione w marcu 2015 r. zarzuty wobec Pawła Adamowicza Sąd Rejonowy w Gdańsku umorzył rok później. Uznano jednak winę prezydenta Gdańska i nakazano mu zapłatę 40 tys. zł na cel społeczny.

Przeciwko umorzeniu sprawy Adamowicza protestowała prokuratura regionalna w gdańsku już w maju 2016 r., a trzy miesiące później śledztwo w sprawie podjął też Dolnośląski Wydział Zamiejscowy Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji we Wrocławiu.

Proces Pawła Adamowicza ruszył ostatecznie we wrześniu 2017 r. po tym, jak Sąd Rejonowy w Gdańsku podjął się ponownego rozpatrzenia sprawy. W jego trakcie odczytano wyjaśnienia prezydenta, z których wynikało, że jego nieletnie córki otrzymały od pradziadków 311 i 175 tys. Zł.

Żona prezydenta Magdalena Adamowicz, teraz europosłanka PO, miała odbierać te kwoty w gotówce, a Paweł Adamowicz – wpłacać na swoje konto. Tłumaczył, że środki stanowiły odrębny majątek jego dzieci.

W kwietniu 2018 r. CBA oskarżyło prezydenta Gdańska o zatajenie 180 tys. zł w oświadczeniu majątkowym z 2012 r. W sierpniu funkcjonariusze Biura zatrzymali z kolei dwóch biznesmenów, którzy mieli skorumpować włodarza miasta – chodziło o sprawę mieszkań na terenie Jelitkowa.

Co oglądał morderca Adamowicza? SW dementuje fake newsa Bodnara

– Skazani odbywający karę w Zakładzie Karnym w Malborku nie mogli oglądać stacji TVP Info – powiedział portalowi tvp.info mjr Bartłomiej Turbiarz z...

zobacz więcej

Paweł Adamowicz jeszcze przed rozpoczęciem kampanii samorządowej w 2018 r. rozmawiał o swoim starcie w wyborach w RMF FM. Prowadzący rozmowę dziennikarz pytał go, czy „nie boi się prowadzenia kampanii wyborczej zza krat” (rozmowę prowadzono w lutym 2018 r., niecałe pół roku po rozpoczęciu procesu).

– Sugeruje pan, że będę pierwszym więźniem politycznym reżimu Kaczyńskiego? – pytał dziennikarza.

Ten jednak słusznie zwrócił uwagę, że zarzuty korupcyjne wobec niego pojawiły się jeszcze przed objęciem władzy przez Prawo i Sprawiedliwość, a doniesienie CBA – blisko dwa lata wcześniej.

Jednak narracja, że to rząd PiS, a także Telewizja Polska „zaszczuły” Pawła Adamowicza - co pośrednio doprowadziło do jego śmierci - jest aktywnie rozpowszechniana od dnia zabójstwa prezydenta Gdańska w czasie finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w 2019 r.

Wystarczy jednak prześledzić krytyczne wobec Adamowicza publikacje medialne, żeby zorientować się, że najwięcej ich było w mediach liberalno-lewicowych, w tym tych bliskich Platformie Obywatelskiej. Intensyfikacja takich publikacji miała miejsce szczególnie przed kampanią samorządową i w jej trakcie, gdy PO wystawiła przeciwko prezydentowi Gdańska swojego kontrkandydata, Jarosława Wałęsę.

- Adamowicz jest motywem niszczącym - mówił Wałęsa we wrześniu 2018 r. „Gdzie się podziało 5 mieszkań prezydenta Gdańska?” – pytała w tytule trójmiejska „Wyborcza”. W innym miejscu dziennika pojawiał się tekst: „Od kogo prezydent Paweł Adamowicz (z żoną) otrzymali milion złotych”. Tabloid „Fakt” pisał o „Tajemnicy gigantycznej fortuny prezydenta Gdańska” i Schetynie z Wałęsą „odcinających się od Adamowicza”.

Portal NaTemat.pl pisał o „rozłamie w PO”, a „GW” podkręcała temperaturę sporu, pisząc o „zawieszaniu radnych za poparcie komitetu Adamowicza”. Kiedy ten jednak przeszedł do drugiej tury wyborów i wyeliminował z nich Wałęsę, PO wróciła z poparciem Adamowicza.

źródło:
Zobacz więcej