RAPORT

Koronawirus: mapy, statystyki, porady

Siatkówka: finału nie będzie. Polki obejrzą igrzyska olimpijskie w telewizji

Polki walczyły blisko trzy godziny. Zwycięstwo było blisko... (fot. PAP/Maciek Kulczyński)

Finał był na wyciągnięcie ręki. Pomimo kilku piłek meczowych w czwartym secie Polki przegrały po tie-breaku z Turcją 2:3. Igrzyska olimpijskie drużyna Jacka Nawrockiego obejrzy w telewizji.

Siatkówka. Trzy sety i półfinał

Trzy mecze i trzy wygrane. Polki w świetnym stylu rozpoczęły turniej kwalifikacyjny do igrzysk olimpijskich w Tokio. W piątek reprezentantki Polski...

zobacz więcej

Pierwsza partia to był koncert w wykonaniu Biało-Czerwonych, choć początek wyglądał słabo. Gdy ataku nie skończyła Smarzek-Godek, a chwilę później pomyliła się Natalia Mędrzyk, Turczynki prowadziły 6:3.

Na szczęście później Smarzek-Godek weszła na zagrywkę. Jej dwa atomowe serwisy pozwoliły Polkom zniwelować straty. Na pierwsze prowadzenie wyszliśmy przy stanie 9:8, gdy atak skończyła Magdalena Stysiak. Turczynki zdołały doprowadzić do remisu 11:11 i od tego momentu dominacja Polek już nie podlegała dyskusji.

Jeszcze lepiej było od momentu świetnego pojedynczego bloka Agnieszki Kąkolewskiej. Z każdą ofensywną akcją rozkręcała się Stysiak, która regularnie kończyła ataki z lewego skrzydła. Gdy Ebrar Karakurt zagrała w siatkę, trener rywalek Giovanni Giudetti poprosił o drugi czas.

Ale było już 20:15 dla Polek. Po tym, jak Smarzek-Godek na spółkę z Kąkolewską postawiły blok, Polki miały sześć piłek setowych. Partię udało się skończyć za drugim podejściem. Polki objęły prowadzenie w meczu po wygranej do 19.

W drugiej partii już nie było tak dobrze. Turczynki szybko objęły prowadzenie, a w grze polskiego zespołu wyraźnie coś się zacięło. Po kolejnym błędzie w przyjęciu i ataku rywalki miały o cztery punkty więcej (6:2). Polkom udało się doprowadzić do remisu po 9 i po 12 i… to było na tyle, bo od tego czasu Turczynki zdobyły sześć punktów z rzędu.

Irytowało zwłaszcza wykończenie wystawionych w górę piłek. Na potęgę myliła się Smarzek-Godek. Wicemistrzynie Europy poczuły krew i nie wypuściły z rąk wygranej. Set skończył się wynikiem do 17.

Siatkarki chcą efektownie wygrać z Azerbejdżanem

Polskie siatkarki odniosły już dwa zwycięstwa w europejskim turnieju kwalifikacyjnym do Igrzysk Olimpijskich w Tokio, który odbywa się w...

zobacz więcej

Na szczęście niemoc drużyny Jacka Nawrockiego skończyła się w trzeciej partii. Do stanu 8:8 żaden z zespołów nie był w stanie zbudować przewagi. Wówczas atak Smarzek-Godek, zbicie Stysiak i as serwisowy Klaudii Alagierskiej dały naszym dziewczynom czteropunktowy zapas. Giudetti od razu zareagował prosząc o czas.

Nie pomogło, bo Polki powiększały przewagę. Wściekły Włoch po raz drugi zaprosił swój zespół na pogadankę przy stanie 15:9. I wtedy obraz gry zmienił się o 180 stopni. Gdy Karakkurt i Eda Erdem zatrzymały Smarzek-Godek przewaga Biało-Czerwonych stopniała do punktu (16:15).

Kiedy set zaczął wkraczać w decydującą fazę rywalki wyszły na prowadzenie 20:19. Nawrocki zareagował, biorąc czas. Na prowadzenie wyszliśmy po chwili, gdy w aut uderzyła Meliha Ismailoglu, później punkt zdobyła Stysiak, a Smarzek-Godek zatrzymała na pojedynczym bloku Zehrę Gunes. Polki miały piłkę setową. Z presją nie poradziła sobie Gunes, która zagrała w aut. Set dla ekipy do Nawrockiego do 23.

Czwartą partię lepiej rozpoczęły rywalki, wychodząc na trzy punkty przewagi (6:3). Gdy jednak w polu zagrywki pojawiła się Stysiak, momentalnie zrobił się remis, bo młoda atakująca posłała dwa asy serwisowe.

Siatkarki bliżej IO w Tokio. W czwartek mecz z Niderlandkami

W pierwszym meczu turnieju kwalifikacyjnego do IO w Tokio polskie siatkarki wygrały w Apeldoorn 3:1 z Bułgarią. W czwartek kolejna przeszkoda –...

zobacz więcej

Turczynki jednak znowu odskoczyły a po atomowym serwisie Baladin prowadziły już 17:12. Na szczęście, naszym udało się wrócić do gry. Po ataku Karakurt piłka trafiła w siatkę i mieliśmy remis po 19.

Końcówka partii przyniosła wyjątkowe emocje. Gdy zablokowana została Stysiak, wydawało się, że zaraz będziemy szykować się do tie-breaku (23:21). Ale Polki poderwały się do walki. Gdy asa posłała Wołosz mieliśmy remis po 23.

I walka zaczęła się na całego. Po ataku Meryem Boz w aut Polki miały pierwszego meczbola. Nie udało się go wykorzystać. Rywalki ostatecznie obroniły aż pięć piłek meczowych. Wszystko przez to, że ataków nie kończyła Smarzek-Godek.

Po ataku Erdem to Turczynki miały piłkę setową (27:26), ale później Polki zdobyły dwa punkty z rzędu. Wydawało się, że mecz skończy Mędrzyk, ale została zatrzymana na pojedynczym bloku. Gdy Boz zmieściła piłkę na naszym polu punktowym znów bliżej triumfu były Turczynki (29:28). I wszystko znów stanęło na głowie.

Polacy organizatorami mistrzostw Europy w siatkówkę w 2021 r.

Polska, Czechy, Estonia i Finlandia zorganizują w 2021 r. mistrzostwa Europy w piłce siatkowej mężczyzn. Reprezentacja Polski w tej klasy imprezie...

zobacz więcej



Smarzek-Godek w boisko, Baladin w aut i piąty meczbol dla naszych. Ale rozstrzygnięcia nadal nie było. A gdy Baladin uderzyła celnie, a Mędrzyk znów została zatrzymana na bloku, Turcja wyszła na prowadzenie 31:30.

To jeszcze nie był koniec, bo chwilę później przełamaliśmy blok rywalek i znów na tablicy wyników pojawił się remis. Kolejna piłka padła łupem Turczynek, gdy Boz mocno uderzyła po skosie. Następnej akcji nie wykończyła Stysiak i set skończył się wygraną Turcji do 31.

Tie-break obie drużyny rozpoczęły bardzo nerwowo. Z pierwszych pięciu punktów aż cztery zostały zdobyte po nieudanych zagrywkach (3:2 dla Biało-Czerwonych). Na zmianę stron Polki schodziły z minimalną przewagą (8:7). Niestety, rywalki zdobyły szybko wyszły na prowadzenie 12:9. Próbowaliśmy wrócić do gry po ataku Kąkolewskiej, ale następną akcję skończyła Boz.

Trzy piłki meczowe Turczynki miały, gdy zablokowana została Mędrzyk. Marzenia o igrzyskach prysły błyskawicznie. Drużyna znad Bosforu zagra w niedzielnym finale.

źródło:
Zobacz więcej