Raport

Epidemia koronawirusa

Jest kolejny świadek, który oskarża Grodzkiego. Chodzi o zdjęcie rentgenowskie

Profesor Grodzki konsekwentnie odpiera zarzuty i twierdzi, że nie brał pieniędzy od pacjentów ani nie uzależniał wykonywania procedur medycznych od wpłat (fot. PAP/Leszek Szymański)

Radio Szczecin dotarło do kolejnego świadka, który twierdzi, że prof. Tomasz Grodzki, gdy pracował jako lekarz, przyjął w swoim gabinecie pieniądze, za które pacjent cytowany przez rozgłośnię nie otrzymał pokwitowania. Profesor, obecnie marszałek Senatu stanowczo odpiera zarzuty i twierdzi, że nie uzależniał wykonywania procedur medycznych od wpłat ani ich nie przyjmował. We wtorek poinformował, że jego prawnik przygotował trzy prywatne pozwy.

Funkcjonariusz UB informatorem Radia Zet, Onetu i bohaterem konferencji Grodzkiego

„Przyszedł do mnie człowiek, który zaproponował pieniądze za napisanie oświadczenia, w którym oskarżę prof. Grodzkiego o to, że żądał ode mnie...

zobacz więcej

Jak relacjonuje rozgłośnia, mężczyzna – mieszkaniec województwa zachodniopomorskiego – oświadczył, że „zapłacił” prof. Tomaszowi Grodzkiemu za badanie przeprowadzone w szpitalu Szczecin-Zdunowo.

Pan Henryk najpierw miał wybrać się do prywatnego gabinetu, gdzie lekarz poradził mu, by zbadał się u Grodzkiego. – Lekarz nie dał skierowania, a jedynie napisał na karteczce nazwisko obecnego marszałka Senatu – relacjonuje radio.

– Pojechałem do Szczecin-Zdunowo znalazłem doktora Grodzkiego, podałem karteczkę, którą miałem wypisaną przez lekarza kierującego. Doktor Grodzki ją przeczytał i zaprosił na badanie, po wykonaniu zdjęć rentgenowskich i w swoim gabinecie dał mi jeszcze opis choroby i powiedział, że za tę usługę należy się 200 zł. Wyjąłem 200 zł i zapłaciłem, żadnego pokwitowania nie dostałem i tak się skończyła wizyta – opowiada cytowany przez radio mężczyzna.

Dodaje, że 200 złotych było wówczas dla niego znaczącą kwotą. – 200 zł, mówiąc teraz, to nie jest wysoka kwota, nawet śmieszna można by powiedzieć, ale to był rok 1996, było to rok po denominacji, która miała miejsce w 1995 roku i wówczas średni zarobek wynosił około 900 zł, przeliczając to, no to 200 zł stanowiło 20 procent średniego zarobku miesięcznego – relacjonuje rozgłośnia.

Wg radia mężczyzna „do dziś przechowuje w domu zdjęcia rentgenowskie wraz z opisem ze szpitala Szczecin-Zdunowo".

We wtorek na konferencji prasowej marszałek Senatu Tomasz Grodzki wraz ze swoim pełnomocnikiem informował, że przygotował prywatne pozwy wobec dziennikarzy i prof. Agnieszce Popieli – która jako pierwsza, w listopadzie ub.r., informowała o opłacie, jaką wniosła "pod presją psychiczną" na rzecz jednej z fundacji, gdy była operowana jej matka.

Sam prof. Grodzki zapewnia, że nie uzależniał wykonywania procedur medycznych od wpłat ani ich nie przyjmował. Przedstawił też relację mężczyzny – jak się okazało 90-letniego byłego funkcjonariusza UB – który twierdzi, że kilka dni temu do jego mieszkania przyszedł człowiek – nie wiadomo, kto nim był – i zaproponował mu pieniądze w zamian za oczernienie marszałka.

źródło:
Zobacz więcej