Trzy wpadki na Trzech Króli

Święto Trzech Króli środowisku szeroko pojętej opozycji przynosi czasem pecha (fot. arch. PAP/Piotr Nowak, Leszek Szymański)

Choć było to za czasów rządów Platformy Obywatelskiej, kiedy decyzją Sejmu i podpisem prezydenta Bronisława Komorowskiego w 2010 r., po 50 latach przerwy, święto Trzech Króli stało się ponownie dniem wolnym od pracy, to właśnie środowisku szeroko pojętej opozycji przynosi ono czasem pecha. Pech ten objawia się ryzykownymi skojarzeniami formułowanymi publicznie i gafami zapamiętywanymi na wiele lat. Rok 2020 nie będzie tutaj żadnym wyjątkiem.

Świętował „6 Króli”, czyli Ryszard Petru show

Ryszard Petru miał być nową jakością na polskiej scenie politycznej. Ale liderowi Nowoczesnej momentami było bliżej do roli w kabarecie niż do...

zobacz więcej

Słowa Ryszarda Petru „Rozpoczynamy święta, po świętach jest sześciu króli, przypomnę” padły jeszcze w 2015 r., w czasach największych triumfów sondażowych Nowoczesnej. To wtedy (dokładniej – miesiąc później) Paweł Wimmer pisał, że „następnym premierem - oby jak najszybciej - musi być Ryszard Petru. Konkret, fachowość, spokój i błyskotliwa inteligencja”. Za Wimmerem wpis ten ciągnie się do dziś; co chwila przywoływany lub przerabiany, stał się dobrem narodowym – dziedzictwem polskiego Twittera.

To wtedy też w sondażach Nowoczesna nagle poszybowała w górę, by przerwać na chwilę dominację PiS, co, pomijając już wiarygodność tych badań, nie udało się później nikomu aż do teraz. Jak jednak również zauważył Ryszard Petru, „imperia padają w szczycie swojej chwały”, więc gdy dookoła nas szczęśliwie zaczął się rok 2020, a nie tak dawno po ósmej kadencji sejmu nastała dziewiąta, króla gaf i sondaży nie ma już właściwie w polskiej polityce, a jego partia po akcie politycznego ojcobójstwa właściwie rozmyła się w Platformie Obywatelskiej.

Dziś na hasło „Nowoczesna” ludzie najczęściej dziwią się, że siła ta jeszcze istnieje, jedynie o „sześciu królach” pamiętamy bardzo dobrze. To wkład Petru w język polski, „skrzydlate słowa”, które raz wypuszczone w świat, zostaną z nami na bardzo długo, być może nawet na dłużej, niż przetrwa pamięć o ich autorze.

A pomyśleć, że gdyby sam Petru w swoim czasie nie poleciał na Maderę, a następnie nie pogubił się w politycznej grze z Grzegorzem Schetyną, dziś byłby być może jednym z sześciu… już nie króli, a na przykład kandydatów na szefa Platformy Obywatelskiej, której Nowoczesna stałaby się nie przystawką, ale liczącym się i mającym na cokolwiek wpływ skrzydłem.

„Kacper, Belzebub i Melchior”. Wpadka posła PO

Ze Świętem Trzech Króli problem mają nie tylko posłowie Nowoczesnej. Popularne w mediach stało się stwierdzenie Ryszarda Petru, że to „Święto...

zobacz więcej

Kolejny polityk, który o święcie Trzech Króli nie zapomni, a raczej jemu się go nie zapomni, to poseł Arkadiusz Myrcha, który w obecnych wyborach nowego szefa Platformy Obywatelskiej bierze udział, choć nie jako kandydat, ale w charakterze szefa sztabu Tomasza Siemoniaka. Myrcha, zapytany przez red. Adriana Klarenbacha w audycji „Gość Poranka” w TVP Info o imiona trzech mędrców, którzy przybyli do Jezusa, poradził sobie z Kacprem i Melchiorem, choć nie bez problemów, Baltazara zamienił jednak na Belzebuba. Tym samym niespodziewanie nadane w mało atrakcyjnym momencie (święto, dzień wolny od pracy, godzina, dokładnie, 6.44) wydanie „Gościa” stało się jednym z kultowych i lepiej zapamiętanych.

Myrcha błąd zrzucić próbował na karb niewyspania, co o tej porze jest zupełnie zrozumiałe, niemniej dla wielu wyborców i komentatorów „Belzebubem” pozostał do dziś. Zwłaszcza, że to jednak dość nieszczęśliwa zbitka. Owszem, Belzebub również pojawia się w Ewangeliach, jednak jako demon i wódz demonów, a także much, komarów, a i wszystkie jego późniejsze kulturowe i popkulturowe afiliacje są jednoznaczne. Oprócz snu zabrakło więc najwyraźniej też wiedzy.

W tym roku przebojem na te listę postanowiła wedrzeć się Krystyna Sibińska, od trzech kadencji posłanka PO z Gorzowa Wielkopolskiego. Wśród katolików od lat trwa nierozwiązywalny spór, czy pierwszą literą umieszczanego na drzwiach w dniu Epifanii napisu ma być „C” od „K”, obie wersje znajdują swoich zwolenników i uzasadnienie w tradycji narodowej i kościelnej. Episkopat obydwa zapisy uznaje za poprawne, niemniej zdanie „gdzie dwóch Polaków, tam trzy opinie” jak rzadko kiedy znajduje w tej sprawie swoje potwierdzenie. Czasem dochodzi więc do gorących sporów, czasem zaś do sytuacji, gdy na przykład w kościele proboszcz podczas kazania skłania się ku „K”, zaś na drzwiach świątyni inna ręka umieszcza już „C”, czego sam byłem świadkiem.

W 900 miejscowościach wyruszą Orszaki Trzech Króli. W warszawskim będzie uczestniczyła para prezydencka

Rekordowa liczba 900 miejscowości w Polsce i za granicą zgłosiła swój udział w tegorocznym Orszaku Trzech Króli, zwanym ulicznymi Jasełkami. 6...

zobacz więcej

Posłanka Sibińska skłania się najwyraźniej ku polskiemu „K”, nie chodzi jej jednak o pierwszą literę imienia pierwszego mędrca, a o pierwszy człon nazwiska kandydatki Platformy na prezydenta. „Wiecie co to znaczy K+M+B 2020? Kidawa Małgorzata Błońska prezydentem RP w 2020 roku” – napisała Sibińska na Twitterze.

Potem wpis swój zresztą usunęła, jednak chwilę za późno – został zauważony przez internautów i media, a może i panią marszałek, która nie nazywa się przecież „Kidawa Małgorzata Błońska” i nie musi być zachwycona takimi karkołomnymi grami słownymi.

Pozostaje więc uznać, że na przywróceniu naprawdę świątecznego charakteru tego dnia przygoda polityków ze świętem Trzech Króli powinna się jednak zakończyć. Oczywiście, poza jego prywatnym, wynikającym z przekonań, nie politycznego wyrachowania, obchodzeniem, którego renesans od kilku lat możemy obserwować.

źródło:
Zobacz więcej