Ale odlot! Dawid Kubacki z wygraną w Turnieju Czterech Skoczni

(fot. arch.PAP/ Grzegorz Momot)

143 i 140,5 metra. Dawid Kubacki oddał najdłuższe skoki w pierwszej i drugiej serii kończącego Turniej Czterech Skoczni konkursu w Bischofshofen. To dało mu zwycięstwo w zawodach i całym turnieju. Tym samym Kubacki został trzecim w historii Polakiem, który triumfował w niemiecko-austriackiej imprezie. W poniedziałkowy wieczór Kubacki nie dał najmniejszych szans rywalom, wyprzedzając o prawie 10 punktów Karla Geigera i o 11,5 punktu Mariusa Lindvika.

Turniej Czterech Skoczni. Podmuch wart prowadzenia

Dawid Kubacki prowadzi w klasyfikacji generalnej Turnieju Czterech Skoczni przed wieńczącymi rywalizację zawodami w Bischofshofen. W Innsbrucku,...

zobacz więcej

Kubacki podczas serii próbnej wygrał, osiągając odległość ponad 140 metrów. A jeszcze lepiej poradził sobie w konkursie. Mistrz świata z Seefeld wylądował na 143 metrze, a co ważne wyprzedził też Karla Geigera, który kilka chwil wcześniej skoczył 140 metrów. Polak miał na Niemcem prawie cztery punkty przewagi.

Kubacki wylądował także dalej niż Marius Lindvik. Norweg zebrał o ponad 5 punktów mniej. Polaka nie postraszył też Ryoyu Kobayashi. Japończyk przed ostatnim skokiem tracił do Polaka grubo ponad 20 punktów.

Wielki sukces był na wyciągnięcie ręki. Polakowi triumf w prestiżowej imprezie mógł odebrać tylko kataklizm. Ale nic takiego nie miało miejsca. Z grupy pościgowej, która miałaby gonić Kubackiego jako pierwszy wypisał się Kobayashi. Japończyk ostatecznie zajął miejsce pod koniec pierwszej dziesiątki.

Daleko skoczył trzeci po premierowej serii Lindvik. Odległość 138 metrów dała mu miejsce na podium, ale nic ponad to.

Nie poszalał Geiger, który bez wiary w to, że może pokonać Kubackiego wylądował na 136 metrze. Wprawdzie dało mu to prowadzenie, jednak aby wygrać cały turniej Polak musiałby oddać najsłabszy skok w całym turnieju.

Ale ostatnia próba Kubackiego była prawdziwym postawieniem kropki nad i. Kubacki oddał najdłuższy skok w drugiej serii i z dużą przewagą zostawił rywali w tyle. 30-letni skoczek został trzecim w historii Polakiem, który Turniej Czterech Skoczni skończył w glorii zwycięzcy.

Turniej Czterech Skoczni. Moc Lundvika i piątka Polaków w konkursie

Marius Lindvik potwierdził świetną formę z noworocznego konkursu w Ga-Pa. 21-letni Norweg wygrał kwalifikacje do sobotnich zawodów w Innsbrucku. W...

zobacz więcej

Z pozostałych Biało-Czerwonych jako pierwszy na skoczni pojawił się Piotr Żyła. Wiślanin, choć awansował do drugiej serii, to jego skok rozczarował. Drugi zawodnik Turnieju Czterech Skoczni sprzed trzech lat skoczył zaledwie 125,5 metra.

Dalej pofrunął Maciej Kot, choć odległość 126 metrów nie dała mu awansu. Metr dalej wylądował jego rywal Junshiro Kobayashi i ostatecznie wyprzedził reprezentanta Polski o 2,4 punktu.

W drugiej serii zameldował się też Kamil Stoch. Trzeci zawodnik kwalifikacji skoczył 134,5 metra i zajmował miejsce na początku drugiej dziesiątki. Ostatni skok w TCS był o pół metra krótszy. Nie pozwoliło mu to na utrzymanie trzynastej pozycji, którą zajmował po premierowej serii.

Wcześniej na belce startowej widzieliśmy Żyłę. Jego skok wyniósł 129 metrów. Taka odległość nie pozwoliła Polakowi wygrzebać się z dolnych rejonów trzeciej dziesiątki. Żyła mógł mieć do siebie spory żal. Po udanych dwóch pierwszych konkursach wiślanin mocno spuścił z tonu i ostatecznie wypadł z czołowej dziesiątki w klasyfikacji generalnej Turnieju Czterech Skoczni.

Po zakończeniu konkursu Dawidowi Kubackiemu pogratulował na Twitterze prezes TVP Jacek Kurski. Jak dodał, w TVP 1 i TVP Sport decydujący skok Kubackiego oglądało aż 8,8 mln widzów, a cały konkurs średnio 7,6 mln.

źródło:
Zobacz więcej