Raport

#FabrykahejtuPO

Turniej Czterech Skoczni. Podmuch wart prowadzenia

Dawid Kubacki liderem klasyfikacji Turnieju Czterech Skoczni (fot. PAP/Grzegorz Momot)

Dawid Kubacki prowadzi w klasyfikacji generalnej Turnieju Czterech Skoczni przed wieńczącymi rywalizację zawodami w Bischofshofen. W Innsbrucku, przy zmieniającym się wietrze, mistrz świata z Seefeld zajął drugie miejsce, minimalnie przegrywając tylko z Mariusem Lundvikiem.

Turniej Czterech Skoczni: Kubacki walczy o kolejne podium [NA ŻYWO]

Dawid Kubacki zajął w Innsbrucku drugie miejsce w trzecim konkursie narciarskiego Turnieju Czterech Skoczni i objął prowadzenie w klasyfikacji...

zobacz więcej

Kubacki jest o krok od stania trzecim w historii Polakiem kończącym niemiecko-austriacką imprezę w glorii zwycięzcy. Wcześniej ta sztuka udawała się tylko Adamowi Małyszowi i Kamilowi Stochowi. Przed ostatnim konkursem Kubacki ma 9,1 punktu przewagi nad Lundvikiem, 13,3 pkt nad Karlem Geigerem i 13,7 pkt nad Ryoyu Kobayashim.

Za Polakiem przemawia nie tylko świetna forma, ale też historia. W XXI wieku tylko raz zdarzyło się, żeby zawodnik prowadzący przed konkursem w Bischofshofen nie wygrał turnieju. Było to na początku 2017 roku, Daniela Andre Tandego na ostatniej prostej wyprzedził… Stoch.

W dwóch poprzednich konkursach Kubacki zgodnie meldował się na trzecich miejscach, teraz przesunął się o miejsce wyżej. Należą się ogromne brawa, ale trzeba też przyznać, że o kolejności w dużej mierze zadecydował przypadek.

Zakopiańczyk miał to szczęście, że w pierwszej serii, kiedy on usiadał na belce na startowej wiatr mocno powiał mu pod narty. Polak pofrunął aż na 133 metr i wygodnie rozsiadł się w fotelu lidera.

Takiego szczęścia nie miał Kobayashi, który na rozbiegu pojawił się kilkadziesiąt sekund później. Lider klasyfikacji generalnej Pucharu Świata wylądował aż o 11 metrów bliżej. Ale skakać mu przyszło w diametralnie innych warunkach pogodowych, z blisko metrową różnicą w podmuchu wiatru.

Przy takiej pogodzie Japończykowi zabrakło odległości i na nic dały się rekompensaty za niekorzystne warunki atmosferyczne. Kobayashi przegrywał z Kubackim aż o 16 punktów.

Turniej Czterech Skoczni. Moc Lundvika i piątka Polaków w konkursie

Marius Lindvik potwierdził świetną formę z noworocznego konkursu w Ga-Pa. 21-letni Norweg wygrał kwalifikacje do sobotnich zawodów w Innsbrucku. W...

zobacz więcej

Nie poszczęściło się także Geigerowi. Za reprezentantem Niemiec do Austrii przyjechała rzesza kibiców. U naszych zachodnich sąsiadów rozbudziły się nadzieje, że Karl zostanie pierwszym zawodnikiem z Niemiec, który zwycięży w Turnieju Czterech Skoczni od pamiętnego triumfu Svena Hannawalda w 2002 roku.

W premierowej serii osiągnięcie Kubackiego wyrównał tylko Lundvik, a że zrobił to przy minimalnie gorszej pogodzie, to on prowadził o 1,3 punktu.

W drugiej serii zobaczyliśmy jeszcze dwóch Polaków. Stoch, choć przegrał w parze z Gregorem Schlirenzauerem, to w najlepszej trzydziestce zameldował się jako najlepszy szczęśliwy przegrany.

Rozczarowany był Piotr Żyła, którego odległość 117,5 metra plasowała dopiero w połowie trzeciej dziesiątki. W finałowej serii skoczek z Wisły miał już dużo lepszą pogodę, pofrunął o osiem metrów dalej i przesunął się w końcowej klasyfikacji z 24. na 12. pozycję.

Żyła wyprzedził jedenastego Stocha. Trzykrotny złoty medalista olimpijski też nie miał szczęścia do pogody. Na swoje szczęście spadł w zestawieniu tylko o cztery miejsca.

Turniej Czterech Skoczni. Dawid Kubacki znów na podium!

Trzeci w Oberstdorfie, trzeci w Garmisch-Partenkirchen. Dawid Kubacki imponuje regularnością podczas Turnieju Czterech Skoczni. W noworocznych...

zobacz więcej

Finałowy skok tym razem udał się Geigerowi, który podobnie jak Żyła też zaliczył gigantyczny skok w ostatecznej klasyfikacji. Tyle szczęścia ponownie nie miał Kobayashi, choć jak się później okazało, ostatnie kilkanaście skoków zawodnicy oddali już w tak samo złych warunkach.

Podmuch pod narty poczuł tylko Tande, który jako jedyny oddał w drugiej serii 130-metrowy skok. Przesunęło go to z 12 pozycji na najniższy stopień podium. Z prowadzenia zepchnął go dopiero Kubacki, którego z kolei zluzował na pierwszym miejscu Lundvik.

Co ciekawe, Polak i Norweg, jeśli chodzi o odległość, oddali dwa takie same skoki. Punktowo identycznie też została oceniona ich finałowa próba na 120,5 metra. Wygrał 21-latek dzięki niewielkiemu, ale wystarczającemu zapasowi z pierwszej serii.

W konkursie oglądaliśmy jeszcze Macieja Kota i Stefana Hulę. Kot bez wiary w sukces skoczył zaledwie 112 metrów, z kolei Hula ledwie przekroczył granicę stu metrów, zostając najgorszym zawodnikiem konkursu.

W niedzielę o godz. 16.30 kwalifikacje do kończącego Turniej Czterech Skoczni konkursu w Bischofshofen.

źródło:
Zobacz więcej