RAPORT

Demaskujemy fake newsy

Straszą wojną, zamachami i szyitami. Histeria opozycji ma swój cel

Śmierć gen. Sulejmaniego wywołała antyamerykańskie protesty w wielu krajach muzułmańskich (fot. PAP/EPA/RAHAT DAR)

Zabicie irańskiego generała w dalekim Iraku wywołało w szeregach opozycji zadziwiająco wielkie poruszenie. Większe, niż „historyczne” ataki Putina na Polskę. Teraz mamy histeryczne apele opozycji, tej antyamerykańskiej – i z lewa, i z prawa. Nadarza się okazja, by potępić „wojennego podżegacza” Trumpa i zbesztać polskie władze. Wiadomo, kampania prezydencka tuż tuż. A sojusz Polski z USA uwiera Moskwę i Berlin.

Kolejny atak amerykańskich sił w Iraku. Ambasador Iranu przy ONZ mówi o wojnie

Sześć osób zginęło, a trzy zostały ciężko ranne w ataku lotniczym w Iraku. W nocy z piątku na sobotę w okolicach bazy at-Tadżi w pobliżu Bagdadu...

zobacz więcej

Do tego można już się przyzwyczaić. Niezależnie co się poza granicami Polski dzieje, jeśli już pochyli się nad tym opozycja, to tylko w jednym celu: przywalić rządowi, prezydentowi, PiS-owi. Nieważne co, nieważne gdzie. Putin obrzucił Polskę błotem? Wina PiS-u, a tak w ogóle, to czemu Duda mu nie odpowiedział... Amerykanie zabili Sulejmaniego? PiS wciąga Polskę w wojnę – bo jest w sojuszu z USA.

Sytuacja na Bliskim Wschodzie jest naprawdę bardzo napięta. Tyle że opozycję interesuje to tylko jako oręż w krajowej bijatyce politycznej. Jest okazja, by atakować władze. Ale ważniejsze w tej całej histerii jest coś innego. Dawno już nie było tak wyraźnie widać, komu w Polsce zależy na zatrzymaniu rozwoju współpracy z USA, a następnie osłabieniu, jeśli nawet nie rozbiciu tego sojuszu. Oczywiście jedni będą mówili o „wektorze europejskim”, inni o jakiejś „neutralności”. Ale wszystko w opozycji do Ameryki, za to blisko Berlina i/lub Moskwy.

„Gliwicka prowokacja” JKM

Najgłośniej krzyczy – co nie dziwi – Konfederacja. Dostaje się, rzecz jasna, Trumpowi i Amerykanom. To oni są wojennymi podżegaczami, zaś Iran to ofiara. Ale która „podejmie działania odwetowe” - jak pisze Robert Winnicki. Więc poseł apeluje, by trzymać „Polskę jak najdalej od tego konfliktu” i natychmiast wycofać wojska z Iraku. Polskie wojska w Iraku – brzmi poważnie, brzmi wręcz groźnie w kontekście ostatnich wydarzeń.

Polscy żołnierze faktycznie tam są. Tyle że w niewielkiej liczbie i nie pełnią zadań bojowych. Uczestniczą w misji szkoleniowej NATO odpowiadając za szkolenie irackich żołnierzy w obsłudze i naprawach posowieckiego sprzętu i uzbrojenia. Liczebność Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Iraku może wynieść do 350 żołnierzy i pracowników wojska. Ich szybkie wycofanie – co postuluje opozycja – oznaczałaby porzucenie sojuszników. Nie tylko Amerykanów, wszak to misja NATO.

Konfederaci straszą zamachami i atakami na Polaków, choć nie ma sygnałów, że taki właśnie cel obiorą sobie Irańczycy i ich sprzymierzeńcy. Ale nic to. „Nasi żołnierze nie powinni ginąć w niesłusznej sprawie, mordowani przez rozwścieczonych szyitów!” – alarmuje Janusz Korwin-Mikke. I wzywa, by „odciąć się od poczynań, przy których »gliwicka prowokacja« to drobiazg”.

Konfederacja konsekwentnie twierdzi, że sojusz Polski z USA jest niepotrzebny, zły dla Polski, a obecne władze to sługusi Jankesów. Zdaniem posła Krzysztofa Bosaka już „konferencja antyirańska, nieroztropnie ściągnięta na nas rok temu do Warszawy, nie była jakimś niewinnym wydarzeniem, ale robieniem gruntu w polityce międzynarodowej i liczeniem szabel pod to co stało się dziś w nocy i będzie się dziać w następnych dniach, tygodniach i miesiącach”. Co ciekawe, niemal identyczny pogląd ma lider PSL. On też jest przeciwny obecności polskich żołnierzy na Bliskim Wschodzie i krytykuje ubiegłoroczną konferencję warszawską nt. Iranu. Warto zwrócić uwagę na tweeta Władysława Kosiniaka-Kamysza, bo dużo mówi o poglądach na politykę zagraniczną tego kandydata na prezydenta.

Poseł Bosak stawia zarzut, że USA nie uprzedziły Polski o akcji przeciwko Solejmaniemu (zarzut dziwny, co przyzna każdy kto ma jakieś pojęcie o sposobie prowadzenia tego typu działań militarnych) oraz ewakuują obywateli i wzmacniają ochronę placówek dyplomatycznych, podczas gdy „polska strona nie prowadzi analogicznych działań”. Na jakiej podstawie twierdzi, że „nie prowadzi”? Ciekawe, że posła Bosaka wsparł były minister Tuska. „Ostatnią rzeczą jaką mogliby zrobić Amerykanie to uprzedzić kraj, w którym ministrem ON był Antoni Macierewicz, a cale państwo służy za wkład propagandowy do rządowej telewizji” – napisał Bartłomiej Sienkiewicz.

Skąd te ataki Konfederacji? Z sympatii do Iranu? Wszak poseł Winnicki w lutym 2018 r. spotykał się z burmistrzem Teheranu (twardogłowa frakcja w obozie rządzącym), a przy tej okazji Ruch Narodowy pisał na swej stronie: „Już dziś budujemy relacje z Irańczykami, którzy zmierzają po status regionalnego mocarstwa na Bliskim Wschodzie”. Nie, nie o sam Iran chodzi. Chodzi o zniszczenie sojuszu Polski ze Stanami Zjednoczonymi. To główny cel działalności Konfederacji w Sejmie i także teraz to się potwierdza. Nawet przy okazji wydarzeń na Bliskim Wschodzie atakują obecność amerykańskich żołnierzy w Polsce. Oczywiście nie wspominając, dlaczego ci żołnierze w ogóle się tu znaleźli. Biedroń „nie przyjmuje” decyzji Trumpa

Sytuację na Bliskim Wschodzie chcą wykorzystać też inne partie opozycji. Antyamerykanizm nie mniejszy, niż u Konfederatów, znów wylewa się z tweetów lewicy. „Aby przykryć impeachment i utorować sobie drogę do drugiej kadencji jest w stanie jak rozwydrzony dzieciak naciskać czerwony guzik z napisem »Wojna nuklearna«. Wzywamy polski rząd do natychmiastowego potępienia administracji Trumpa i jego prób destabilizacji Bliskiego Wschodu!” – krzyczy Razem.

Zaś lider tej partii retweetuje innego „tenora lewicy”, dla którego decyzje Trumpa są „nie do przyjęcia”. „Eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie pogłębi fatalną już sytuację na linii Teheran-Waszyngton. Opamiętajcie się, bo niedługo może być za późno” – ostrzega Robert Biedroń. Antyamerykański wydźwięk ma wpis posła Gduli: „Zabicie Sulejmaniego przez USA jak terrorysty sprawia, że stosunki międzynarodowe są sprowadzane coraz bardziej do nagiej i podstępnej przemocy. Polska powinna domagać się deeskalacji na Bliskim Wschodzie a jeśli wybuchnie wojna nie popełniać starych błędów stając po stronie USA”. Głos zabrała też kandydatka PO na prezydenta. „Wydarzenia na Bliskim Wschodzie wymagają pilnego zwołania przez Prezydenta posiedzenia RBN, by omówić sytuację i wypracować wspólne, ponadpartyjne stanowisko. Musimy otrzymać informacje dyplomatyczne i wywiadowcze w tej sprawie. To interes bezpieczeństwa Polski” – napisała na Twitterze Małgorzata Kidawa-Błońska.

Prezydent Andrzej Duda i rząd nie ulegają motywowanym politycznie naciskom. W przeciwieństwie do opozycji zachowują się racjonalnie. Podobnie jak wcześniej po atakach rosyjskich. „Zapewniam, że w sprawie ostatnich wydarzeń w Iraku działamy spokojnie i z rozwagą, mając na względzie w pierwszej kolejności bezpieczeństwo i interes Polski oraz naszych Obywateli” – napisał prezydent na Twitterze.

źródło:
Zobacz więcej