Przychodzi baba do lekarza

Obrońcy marszałka Grodzkiego sugerują, że zgłaszający się świadkowie kierują się małymi, na ogół politycznymi, pobudkami (fot. arch.PAP/Leszek Szymański)

Rok nowy, a sprawy i przyzwyczajenia stare. Przekonują się o tym choćby ci, którzy uparcie pytają o pieniądze, które miały trafiać do Tomasza Grodzkiego w ramach jego praktyki lekarskiej, co w świetle tych doniesień – od strony finansowania – można nawet nazwać jednoosobowym partnerstwem publiczno-prywatnym. Marszałek Senatu będzie musiał w końcu zmierzyć się z tymi pytaniami.

Grodzki: Uchodziłem przez 36 lat za bardzo etycznego lekarza. Nigdy nie brałem łapówek

Uchodziłem przez 36 lat za bardzo etycznego lekarza. Nigdy nie brałem łapówek, więc nie jestem w stanie udowodnić, że ich nie brałem. Ale ci,...

zobacz więcej

Jednak i jego sympatycy nie są w godnej pozazdroszczenia sytuacji. Grodzki miał stać się symbolem odzyskiwania Polski przez opozycję, a wygląda na to, że (przynajmniej w ramach wizerunku wyłaniającego się z przekazów medialnych) aż za dobrze symbolizuje model polityki odrzuconej przez Polaków kilka lat temu. Zwalanie wszystkiego na „pisowskość” prześwietlających go mediów sprawy nie załatwi. Grodzki staje się szybko wizerunkowym obciążeniem dla kolegów i chociaż po ludzku może być go nawet szkoda, nie zmienia to faktu, że Grodzki na razie wybiera najgorszy, podpatrzony u kolegów, sposób (nie)radzenia sobie z oskarżeniami.

Tymczasem grono świadków, skłonnych już nie tylko z mediami dzielić się swoimi doświadczeniami, rośnie niemal codziennie i choć można, oczywiście, założyć, że mamy do czynienia z wyjątkowo perfidnym spiskiem wymierzonym w przyzwoitego człowieka, to przecież tym bardziej zachowanie jego samego jest kluczowe w odbiorze tej sprawy.

Nośne oskarżenia

Bardzo interesującą lekturą jest tutaj Twitter Leszka Jażdżewskiego, czyli pamiętnego antyklerykalnego suportu dla Donalda Tuska sprzed kilku miesięcy. Liberalny publicysta analizując oskarżenia mediów wobec marszałka Senatu naraża się na mocną krytykę ze strony sympatyzujących z Platformą czytelników, zauważając, że „(…) +przeciw każdemu+ można robić propagandę, ale nie przeciw każdemu skutecznie. Nie widziałem oskarżeń o korupcję Kidawy Błońskiej, Trzaskowskiego czy Schetyny, choć tyle lat spędził w biznesie, ani Tuska, choć PiS się go boi jak diabła wcielonego.”.

„Grodzki zaczyna bardzo szkodzić opozycji. Z przyjemnością pomożemy go odwołać”

Primum non nocere – po pierwsze nie szkodzić. Mam wrażenie, że dziś marszałek senatu Tomasz Grodzki zaczyna mocno szkodzić opozycji – powiedział w...

zobacz więcej

Wynika z tego, że nawet Jażdżewski uważa oskarżenia wobec marszałka za na tyle nośne i miarodajne, by mogły stać się one politycznie szkodliwe. „Radio Szczecin, jak wiele innych publicznych stacji, jest medialnym narzędziem PiS do walki z opozycją. Powszechnie posługują się kłamstwami i manipulacjami. Szok, że doświadczony redaktor może pisać takie nieodpowiedzialne i zwyczajnie naiwne tezy. Szok.” – odpowiada mu poseł Platformy Arkadiusz Myrcha na tym samym portalu. I tak sobie panowie rozmawiają, lecz wygląda na to, że poza Jażdżewskim podział jest jasny – kto za Platformą, nie widzi powodu, by cokolwiek tłumaczyć, zmieniać, czy, broń Boże, marszałka odwoływać.

Śledztwa prokuratorskie w dzisiejszych czasach dodają politykom opozycji jedynie uroku w oczach sympatyków, co wiemy z taśm Neumanna i co wydaje się potwierdzać, choć życzyłbym marszałkowi, by popularność budował raczej rzetelną pracą swojej izby i niezbyt częstymi (przesadzić łatwo) telewizyjnymi wystąpieniami. Że coś się wokół prof. Tomasza Grodzkiego dzieje, wiemy co najmniej od grudnia, gdy pojawiły się pierwsze sygnały ze strony pacjentów i ich rodzin i, niedługo przed Bożym Narodzeniem, wiadomość o śledztwie w sprawie korupcji w kierowanym przez niego szpitalu w Zdunowie. Profesor pełniąc funkcje kierownicze miał być osobą bardzo zajętą, więc do przeprowadzenia operacji trzeba było jakoby wyjątkowo go przekonać. Według zeznań córki pacjenta przesądziła koperta z dwoma tysiącami złotych. I właśnie zwykły, papierowy przedmiot, niezależnie od tego, czy faktycznie wówczas się pojawił i jaka była jego zawartość, staje się w tym czasie zmorą polityka, który miał być, i dla wielu wciąż jest, nadzieją opozycji.

Kilka dni później, lecz wciąż jeszcze przed Świętami, zięć innego pacjenta mówił o kwocie trzech tysięcy. Jest jeszcze biznesmen opowiadający o półtora tysiącu złotych, które wylądowały bez przeliczania w profesorskiej szufladzie.

Rzecznik PO bagatelizuje doniesienia ws. Grodzkiego. „Radio Szczecin to wiadome siły”

Radio Szczecin dotarło do kolejnej osoby, która twierdzi, że w szpitalu w Szczecinie-Zdunowie, gdzie pracował obecny marszałek Senatu Tomasz...

zobacz więcej

Polityk musi oczyścić swoje imię

Tych historii jest dużo, za dużo, trudno uwierzyć, że nagle grupa dawnych pacjentów, w większości zresztą przez Grodzkiego uratowanych, miała się nagle zmówić przeciwko niemu. Co miałoby nimi kierować? Zawiść? Polityka? Pojawiają się tez głosy osób, które przedstawiają inny wizerunek lekarza, jako osoby bezinteresownej i oddanej pacjentom, mamy więc słowo przeciwko słowu, w takiej zaś sytuacji nie można wszystkiego zostawiać niszczącej sile politycznego konfliktu, która może uchronić przed utratą zaufania co bardziej zaślepionych zwolenników, lecz już nie zwykłych obserwatorów.

Jeśli zaś, a wszystko na to wskazuje, Tomasz Grodzki zamierza nadal odgrywać ważną rolę w polskiej polityce, musi oczyścić swoje imię, również z udziałem tych instytucji, które oskarża o polityczną motywację prowadzonych działań. Czego należy życzyć i marszałkowi i sobie, przyjemniej jest bowiem żyć ze świadomością, że trzecia osoba w państwie została zwyczajnie pomówiona, niż z myślą, że ciągną się za nią niewyjaśnione historie.

Obrońcy marszałka tymczasem sugerują, że zgłaszający się świadkowie kierują się małymi, na ogół politycznymi, pobudkami. Trzeba jednak wziąć poprawkę na to, że osoba, która zgłasza korupcję z udziałem pośrednio lub bezpośrednio znanego i szanowanego lekarza, a zarazem pierwszoplanowego polityka i marszałka Senatu, ryzykuje o wiele więcej niż może zyskać.

Po pierwsze, kiedyś sama może potrzebować pomocy wybitnego specjalisty, który potrzebuje dodatkowej motywacji, zawalony obowiązkami, samokształceniem i biurokracją. Po drugie, już teraz może narazić się kolegom czy koleżankom, dla których kluczowy jest nieskazitelny wizerunek wpływowego polityka z najwyraźniej bliskiej ich sercu opcji. O tym ostatnim przekonuje się prof. Agnieszka Popiela, pierwsza, która publicznie informowała o wpłacie na rzecz fundacji w wyniku sugestii poczynionej przez Grodzkiego.

Postępowanie dyscyplinarne w jej sprawie wszczęły władze Uniwersytetu Szczecińskiego, co jest działaniem tyleż kuriozalnym, co skandalicznym. Okazuje się bowiem, że i w środowisku naukowym panują zasady omerty, a już na pewno – politycznej jednomyślności, co zresztą wychodzi w tym przypadku na jedno i to samo.

„To próba egzekucji Grodzkiego”. Adwokat marszałka Senatu: On chce uratować demokrację

Wobec marszałka Senatu prof. Tomasza Grodzkiego pojawiają się kolejne oskarżenia korupcyjne, a coraz to nowi świadkowie twierdzą, że polityk – a...

zobacz więcej

Tomasz Grodzki każdego dnia staje się kimś w rodzaju Mariana Banasia polskiej opozycji, tyle że o Banasiu jakoś ostatnio mniej się mówi i pamięta, wokół marszałka jest zaś coraz głośniej. Politycy partii rządzącej wzywają do dymisji, działacze Platformy sprawę bagatelizują lub sprowadzają do spisku „wiadomych sił”, inni politycy są skłonni rozważyć zmianę na stanowisku marszałka Senatu, gdy dowodów pojawi się więcej. Wszystko to nie zmienia faktu, że Grodzki na obecnym stanowisku, czego chyba nie spodziewał się nikt, bardziej opłaca się Prawu i Sprawiedliwości niż opozycji. Czyż bowiem można wyobrazić sobie wygodniejszego przeciwnika, który zapowiada choćby szeroko zakrojone i mocno pozakonstytucyjne międzynarodowe konsultacje w sprawie reformy wymiaru sprawiedliwości, od lekarza, w którego szpitalu dochodzić miało do korupcji badanej przez śledczych?

Im dłużej serial ten będzie trwał, tym gorzej dla jego bohatera i całej formacji politycznej, którą reprezentuje. Grodzki obciążony zarzutami, sam stanie się obciążeniem, zarówno dla kierowanej przez siebie Izby Wyższej parlamentu, jak i Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, dla której jego wsparcie może stać się kłopotliwe, zwłaszcza w zdobywaniu głosów spoza elektoratu PO. Tłumaczenie całej sprawy spiskiem to najgorsze, co politycy opozycji mogą zrobić, jak na razie jednak wszystko wskazuje na to, że taki właśnie mają pomysł.

źródło:
Zobacz więcej