Historyk o słowach Putina: Współpraca sowiecko-niemiecka nie zakończyła się na Polsce

Wiaczesław Mołotow witany na dziedzińcu honorowym Kancelarii Rzeszy w Berlinie, 12 listopada 1940 r. (fot. NAC)

Dosyć znaczące jest zarzucanie stronie polskiej antysemityzmu. Fakty są takie, że w polskiej dyplomacji okresu międzywojennego nie brakowało przedstawicieli ludności żydowskiej. Było nawet takie słynne powiedzenie, że w tym czasie „polską dyplomację tworzą ziemiaństwo i Żydzi” – mówi portalowi tvp.info dr Adam Buława, historyk wojskowości z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Nasz rozmówca odniósł się w ten sposób do ostatnich wypowiedzi prezydenta Rosji Władimira Putina.

Prof. Iwanow o słowach Putina: to „słodki cukierek” dla Rosjan w ciężkim dla nich roku

Ostatni rok dla zwykłego Rosjanina był trudny, obniżył się poziom życia. Dlatego prezydent Władimir Putin chciał dać im „słodki cukierek”, dodać...

zobacz więcej

Słuchając wypowiedzi Władimira Putina o tym, że nasz kraj wykorzystał układ monachijski do zajęcia Zaolzia, można odnieść wrażenie, iż stosuje on podobną narrację jak Francja i Wielka Brytania w 1938 r. Jak z perspektywy czasu powinniśmy oceniać tamto wydarzenie?

Można by stwierdzić, że akurat w tamtym momencie i przy takim nastawieniu opinii międzynarodowej było to niezbyt fortunne. Wyglądało to na współudział w rozbiorze Czechosłowacji, na działanie ręka w rękę z Niemcami.

Podstawowa sprawa polega jednak na tym, że nawet w okresie odprężenia pomiędzy Polską a Trzecią Rzeszą, który trwał od 26 stycznia 1934 do kwietnia 1939 r., kiedy to Berlin wypowiedział deklarację o niestosowaniu przemocy, ten układ nie miał szansy przerodzić się w faktyczny sojusz.

Musimy również pamiętać, że zajęcie Zaolzia przez Polskę było uzasadnione. Należy przypomnieć sobie konflikt polsko-czechosłowacki. Przez pewien czas był pomysł podziału tych terenów, potem była wojna siedmiodniowa w 1919 r.

Następnie, gdy Polacy byli zaangażowani w wojnę z bolszewikami, wojska czechosłowackie zajęły cały ten sporny teren. Nie było wówczas jakiegoś większego oporu ze strony państw zachodnich. Wręcz przeciwnie, niekorzystny dla Polski przebieg granicy i to bez plebiscytu został poparty przez tzw. Radę Ambasadorów. Natomiast, kiedy strona polska przywraca posiadanie tych terytoriów Rzeczypospolitej w 1938 r., budzi to potępienie.

Ambasador Niemiec w Polsce o słowach Putina: Stanowisko naszego rządu jest jasne

„Pakt Ribbentrop-Mołotow służył przygotowaniu zbrodniczej wojny napastniczej hitlerowskich Niemiec przeciw Polsce. ZSRR wspólnie z Niemcami...

zobacz więcej

Dla samych mieszkańców Zaolzia była to z kolei swego rodzaju sprawiedliwość dziejowa. Można zatem powiedzieć, że słuszne prawa Polski do tych terenów zostały zrealizowane w nie do końca fortunnym momencie. Sprawa ta była potem wykorzystywana przez historyków sowieckich i peerelowskich, aby napiętnować rządy sanacji.

Na czym polega manipulacja Putina ws. wypowiedzi przedwojennego ambasadora RP w Berlinie Józefa Lipskiego?

Dosyć znaczące jest zarzucanie stronie polskiej antysemityzmu. Fakty są bowiem takie, że w polskiej dyplomacji okresu międzywojennego nie brakowało przedstawicieli ludności żydowskiej. Było nawet słynne powiedzenie, że w tym czasie „polską dyplomację tworzą ziemiaństwo i Żydzi”. Trudno doszukiwać się zatem jakiegoś zbliżenia antyżydowskiego, które łączyłoby wówczas Berlin i Warszawę.

Rozmowa między Lipskim i Hitlerem jest znana z krótkiej notatki przesłanej do Warszawy. Przywódca niemiecki został w niej przedstawiony jako dalekowzroczny polityk. Mówił on mianowicie o ograniczeniu emigracji ludności żydowskiej z kontynentu europejskiego poprzez wysłanie jej do kolonii w Afryce. Strona polska wpisywała się niejako w te ogólnoeuropejskie rozważania.

Należy zwrócić uwagę na datę sporządzenia tej notatki przez Lipskiego: 20 września 1938 r. W tym czasie nikt nie mógł przecież przypuszczać, co stanie się w przyszłości. Rosyjski prezydent manipuluje zatem w sposób nieuprawniony historycznymi faktami.

Tak Niemcy planowali wygrać wojnę. Niedoszły pakt Hitlera i Stalina

Pod koniec 1940 r. Adolf Hitler rozważał rozszerzenie dotychczasowej współpracy z Sowietami. Podczas rozmów toczonych w Berlinie od 12 do 13...

zobacz więcej

Warto wspomnieć, że w lipcu 1938 r. miała też miejsce konferencja w Évian, zorganizowana z inicjatywy prezydenta USA Franklina Delano Roosevelta. Była ona poświęcona rozwiązaniu problemu uchodźców żydowskich w Europie w związku z działalnością nazistów. Konferencja ta spełzła ostatecznie na niczym.

Natomiast gdy dyktator Trzeciej Rzeszy zadeklarował, że chętnie się do tej akcji imigracyjnej przyłączy, Lipski miał powiedzieć, iż „wtedy możemy panu postawić panu piękny pomnik w Warszawie”. Należy jednak podkreślić, że był to skrót rozmowy i nie wiadomo, w jakich okolicznościach padły konkretnie te słowa.

Nie da się jednocześnie ukryć, że wykorzystywanie tej wypowiedzi przez Putina to klasyczny fake news, który można znakomicie zastosować, jeśli chce się znaleźć argument przeciwko Polsce. Tymczasem nie miała ona wcale nastawienia antysemickiego.

Narracja, jakoby Armia Czerwona nie napadła Polski, ma bardzo długi rodowód. Sam Mołotow unikał używania słowa wojna. Jakie fakty świadczyły o tym, że Polska i ZSRR znalazły się jednak wówczas bezapelacyjnie w stanie wojny?

Należy podkreślić, że oba konflikty sowiecko-polskie w XX w. toczyły się bez formalnego wypowiedzenia wojny. W historiografii radzieckiej wrzesień 1939 r. był przestawiany jako „pochód wyzwoleńczy Armii Czerwonej”.

Strona polska nie użyła w tamtym czasie określania wojna, jednak kwalifikowała działania sowieckie jako agresję. Prezydent Ignacy Mościcki w wygłoszonym orędziu mówił m.in. o najeździe dwóch państw totalitarnych.

Ambasada Rosji do Mosbacher: Sądzi pani, że zna się na historii?

„Droga ambasador, czy sądzi pani naprawdę, że zna się na historii lepiej niż na dyplomacji?” – w ten sposób ambasada Rosji w Polsce zareagowała na...

zobacz więcej

O istnieniu stanu wojny świadczył z pewnością fakt, że przetrzymywano jeńców w obozach zwanych jenieckimi. Dodatkowo Sowieci utworzyli specjalny Zarząd NKWD do Spraw Jeńców Wojennych i Internowanych. To dosyć ciekawa kwestia, gdyż zgodnie z retoryką samych Sowietów za jeńców uznawano osoby przetrzymywane przez siły zbrojne ZSRR, które należały do składu sił zbrojnych państw będących w stanie wojny z Moskwą.

Warto także wspomnieć o oświadczeniu Wiaczesława Mołotowa, w którym padło stwierdzenie, że ZSRR nie może już dłużej pozostawać neutralny.

Jak na sowiecką agresję zareagowały państwa Zachodu?

Faktem jest, że zanim doszło do podpisania paktu Ribbentrop-Mołotow, Sowieci toczyli rozmowy zarówno z Niemcami, jak i z państwami zachodnimi. Ostatecznie Moskwa wybrała to, co było dla niej bardziej konkretne i realne.

Alianci z góry założyli, że Polska będzie oddana stronie sowieckiej jako łup. Nasz kraj został potraktowany jako żywa tarcza, swego rodzaju piorunochron. Wiemy, że nasi sojusznicy posiadali informacje o rozmowie Ribbentropa w Moskwie, ponieważ były tam pewne przecieki.

Dokładne dane dotyczące rozbioru Polski były im całkiem dobrze znane. Brytyjczycy, spodziewając się wkroczenia Armii Czerwonej uważali, że los naszego państwa jest już przypieczętowany.

„Warszawa kontratakuje”. Światowe media piszą o oświadczeniu premiera Morawieckiego

„Kłamiesz o nas, żeby odwrócić uwagę od własnych problemów – oskarżył Putina polski premier”, „Polska: Putin kłamie w sprawie wybuchu wojny”,...

zobacz więcej

Synonimem zdrady Zachodu była konferencja we francuskiej miejscowości Abbeville zorganizowana 12 września 1939 r.

Co ustalono na wspomnianej konferencji?

Było to posiedzenie Najwyższej Rady Wojennej, z udziałem przedstawicieli Francji i Wielkiej Brytanii. Na czele tych państw stali wówczas zwolennicy polityki appeasementu (ustępstw – red.). Na konferencji podjęto decyzję o nieudzieleniu pomocy Rzeczypospolitej oraz o niepodejmowaniu generalnej ofensywy na froncie zachodnim.

Ta postawa wynikała w dużej mierze z defensywnej strategii przyjętej przez głównodowodzącego na Zachodzie, gen. Maurice Gamelina. Myślę, że do tego, co wydarzyło się w Abbeville, dobrze pasuje średniowieczne pojęcie felonii, odnoszące się do zdrady sojusznika na polu bitwy. Była to klasyczna felonia przeniesiona w realia XX w.

Rosjanie od dawna próbują zmieniać faktyczne znaczenie paktu Ribbentrop-Mołotow. W zeszłym roku agencja Associated Press zmieniła na wniosek Rosji treść depeszy, w której Sowieci i Niemcy zostali nazwani sojusznikami. Moskwa argumentowała wówczas, że pakt sowiecko-niemiecki nigdy nie został uznany za oficjalny sojusz. Wiemy jednak, że nie była to jedyna forma współpracy pomiędzy Hitlerem i Stalinem.

Sojusz sowiecko-niemiecki trwał w zasadzie blisko dwa lata. Jedna trzecia całej wojny to czas, gdy oba państwa totalitarne są w układzie. 11 lutego 1940 r. obie strony podpisały umowę handlową, a 12 listopada 1940 r. pojawiła się nawet koncepcja, aby Sowieci zostali włączeni do porozumienia pomiędzy Niemcami, Włochami i Japończykami.

Podczas rozmów toczonych w Berlinie z Mołotowem, Niemcy zaproponowali Sowietom m.in. ekspansję w kierunku Azji. Rozmowy te zakończyły się fiaskiem, ponieważ ZSRR był bardziej zainteresowany wpływami w Finlandii i na Bałkanach. Sowieci byli jednak otwarci na negocjacje i gdyby Mołotow uznał, że te warunki są satysfakcjonujące, to mógłby przystać na ten sojusz z państwami Paktu Trzech.

źródło:
Zobacz więcej