RAPORT

CELEBRYCI, POLITYCY I WŁADZE TVN WZIĘŁY SZCZEPIONKI MEDYKÓW

Erdogan chce wysłać wojsko do Libii

Erdogan wyraził zaniepokojenie faktem, że w walki w Libii zaangażowani są obcy najemnicy (fot.REUTERS/Bernadett Szabo)

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan przybył do Tunezji z niezapowiedzianą wizytą. Wraz z prezydentem tego kraju zapowiedział, że oba kraje uczynią wszystko, by doprowadzić do zawieszenia broni w Libii. Jeśli rząd libijski się zgodzi Turcja jest gotowa wysłać tam swoje wojska. Z libijskimi władzami - popieranymi przez zachód - walczy Libijska Armia Narodowa wspierana m.in. przez Rosję i Jordanię.

Wielka gra o Trypolis

Ogłoszona 12 grudnia przez libijskiego marszałka Khalifę Haftara „decydująca bitwa” o Trypolis skłoniła rezydujący tam rząd Fajiza as-Sarradża do...

zobacz więcej

Przywódca Turcji, który stara się pozyskać poparcie krajów muzułmańskiej Afryki Północnej w sporze z Grecją wokół planów eksploatacji przez Turcję złóż ropy naftowej w pobliżu Cypru, ponowił swą wcześniejszą propozycję wysłania do Libii tureckiego kontyngentu wojskowego. Uzależnił to jednak od zgody rządu porozumienia narodowego (GNA) Fajiza as-Saradża w Libii, który cieszy się poparciem Ankary, a także krajów zachodnich.

Podczas wspólnej konferencji prasowej z prezydentem Saiedem w środę w Tunisie, Erdogan powiedział, że w jego ocenie „Tunezja mogłaby wnieść cenny i konstruktywny wkład w stabilizację w Libii”. Jak zaznaczył, natychmiastowe zawieszenie walk, które nasiliły przed miesiącem, w związku z ofensywą rebelianckich wojsk dowodzonych przez gen. Chalifę Haftara, „jest najpilniejszą koniecznością”.

Libia od 2011 roku jest podzielona między rywalizujące ze sobą frakcje polityczne i wojskowe. Rząd premiera as-Saradża walczy od miesięcy z Libijską Armią Narodową (LNA) gen. Haftara kontrolującą wschodnią część kraju z centrum administracyjnym w Bengazi. Armia Haftara otrzymała wsparcie od Rosji, Egiptu, Jordanii i Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Erdogan zaznaczył, że kwestia wysłania wojsk tureckich do Libii w charakterze oddziałów rozjemczych, jest wciąż kwestią otwartą, ale inicjatywa powinna wyjść z Trypolisu. – Nigdy nie wchodzimy na cudze terytorium bez zaproszenia wystosowanego przez władze kraju – zapewnił Erdodan. – Jeśli takie zaproszenie zostanie wysłane, rozpatrzymy je – dodał.

Siły Libijskiej Armii Narodowej zbombardowały cywilne lotnisko

Kierownictwo misji wsparcia ONZ dla Libii (UNSMIL) potępiło w specjalnym oświadczeniu dwukrotne zbombardowanie przez siły Libijskiej Armii...

zobacz więcej

Turecki przywódca miał tez wyrazić zaniepokojenie faktem, że w walki w Libii zaangażowani są obcy najemnicy. Na terytorium libijskim znajduje się jego zdaniem ok. 2 tys. rosyjskich żołnierzy zwerbowanych przez prywatną formację, tzw. grupę Wagnera.

Wizyta Recepa Tayyipa Erdogana w Tunezji jest pierwszą wizytą oficjalną przywódcy innego państwa od czasu zaprzysiężenia Kaisa Saieda, 61-letniego profesora prawa konstytucyjnego, który z wynikiem 72,71 proc. głosów zwyciężył w drugiej turze wyborów prezydenckich w Tunezji, jak odbyła się tam w październiku. W rozmowach w Tunisie Erdoganowi towarzyszą ministrowie spraw zagranicznych oraz obrony, a także szef tureckich służb wywiadowczych.

Środowa deklaracja Erdogana ws. ewentualnego wysłania kontyngentu do Libii jest kolejnym sygnałem, że Ankara poważnie myśli o realizacji tego pomysłu - zauważają agencje. We wtorek rzecznik prezydenta Edogana powiedział dziennikarzom, że zagraniczna misja wojskowa tureckich sił zbrojnych będzie wymagała zgody parlamentu. Deputowani już podjęli prace nad odpowiednią ustawą - zapewnił Ibrahim Kalin.

Przemawiając w północnej prowincji Kocaeli, Erdogan powiedział, że Turcja udzieliła niedawno GNA poważnego wsparcia, dodając, że Libia jest krajem, któremu Turcja będzie pomagać „swoim życiem”.

źródło:
Zobacz więcej