Wybory 2020

Jak głosować w wyborach prezydenckich [PORADNIK]

Boże Narodzenie. I piękna, prowincjonalna Polska

Nie życzę Państwu świąt Bożego Narodzenia bez żłóbka, pasterzy, Maryi z Józefem, bez trzasku łamanego opłatka (fot. PAP/Darek Delmanowicz)

Zacznę od najważniejszego: życzę Państwu dobrych, rodzinnych, zdrowych i szczęśliwych świąt Bożego Narodzenia. Nie życzę Państwu świąt bezobjawowych, ze zbanowanym Dzieciątkiem Jezus. Nie życzę Państwu świąt Bożego Narodzenia bez żłóbka, pasterzy, Maryi z Józefem, bez trzasku łamanego opłatka, bez dwunastu wigilijnych bez potraw, Pasterki, kolędy, jednego głębszego pod smacznie przyrządzonego śledzia.

Życzenia od ambasady USA. Amerykanie zaśpiewali „Jingle Bells” po polsku [WIDEO]

Żołnierze z Orkiestry Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych znów śpiewają w języku polskim. Tym razem podjęli się wykonania popularnego nie tylko...

zobacz więcej

Nie życzę też Państwu świąt samotnych, kłótliwych, bez choinki, wzruszeń, pustego talerza przy wigilijnym stole i bez oglądania starych i nowych fotografii rodzinnych.

Życzę Państwu łaski pojednania z Bogiem i choć niektórymi ludźmi. Życzę ciepła rodzinnego domu, pysznych, wspólnie przyrządzanych potraw. Ale jestem realistą, więc życzę też Państwu bezpiecznej podróży (uważnie, trzeźwo za kierownicą, dla Waszych bliskich!), jak najmniej niepotrzebnych nerwów na spóźnionych zakupach, mało kulinarnych hec w kuchni.

Cierpliwości dla kapryśnych gości albo wygodnego łóżka w gościnie, dobrej pogody, mądrych rozmów, choćby i o polityce. Spierać się o politykę w święta to nic złego – byle nie zapominać, że krewki krewny o zupełnie innych sympatiach partyjnych niż nasze to też człowiek.

W święta zwykle jesteśmy w podróży. Bo większość z nas z wielkich miast i z zagranicy wraca w rodzinne strony. Taka jest prawda o współczesnej Polsce – pustoszeją wówczas Warszawa, Kraków, Poznań, Wrocław, Gdańsk. Jasne, coraz częściej wyjeżdżamy też do kurortów, bo nas stać, bo lubimy odpocząć od codziennych frasunków, bo pan i pani domu nie chcą gotować.

Przeniknął na dobre do Polski zachodni styl życia – pół żartem, pół serio warto zauważyć, że smażony karp dziś nie dla wszystkich, że nawet w domach prawicowców ktoś nie pogardzi sushi w Wigilię. Nawet jeśli się nie przyzna.

Na prowincji wciąż niemal jak było

Ale na prowincji, powiem Państwu, wciąż jest niemal jak było. Choć bez śniegu, niestety. W lokalnym sklepiku, proszę Państwa, pan Zdzisio nadal wita dawno niewidzianych gości serdecznym uściskiem dłoni i spojrzeniem lekko zawilgoconym od wzruszeń i lekkiego śniadania na bazie jasnego piwa. A pani Krystyna, proszę Państwa, której przed dekadą czy dwoma nie oddaliście dwóch złotych, pyta czy macie drobne. Okej, nieprawda, teraz pyta, czy zapłacicie telefonem. By obwieścić po chwili: „no tak, przecież czasem nie ma zasięgu”.

Witek: „Niech Święta i Nowy Rok 2020 będą czasem dobra dla Polski” [WIDEO]

Marszałek Sejmu Elżbieta Witek złożyła wszystkim życzenia z okazji zbliżających się świąt Bożego Narodzenia. Jak podkreśliła, te święta mają...

zobacz więcej

Patrzycie krzywo, bo nie macie już dziesięciu lat i przywykliście, że „klient nasz pan”. Ale ona z takim wdziękiem wpisuje na zeszyt, jak Pan Bóg i Leszek Balcerowicz w tych stronach przykazali, że robi się wam głupio i pytacie niewidzianego rok kolegi, starego kumpla z podstawówki, czy ma gotówkę. A on robi minę, chichocze, sięga do portfela i mówi: k..., mam ojro! I też bierze na zeszyt, stary byku. Bo przyjechał właśnie skądinąd, z daleka, gdzie żyje i tyje.

Powiadam wam: tutaj jest najlepiej. I swojsko. I ten Jezusek w żłobku, kiczowaty, przaśny, okryty siankiem i chuchnięciami kościelnego, omodlony przez matki i babki ze wsi i miasteczek, on jest przecież Wieczny, ale tak bardzo swojski w tym żłobku. A ten żłobek z miejscowego kościoła znacie od lat, zawsze był taki sam, prawie zawsze, bo kiedyś nie było tych lampek LED wokół ubożuchnej stajenki. Ale odrobina postępu nikogo nie gniewa, przecież i na to rzuciliście hojnie na tacę, gdy ostatnio was tutaj widziano.

Polskie święta wciąż pełne wiary

Na Pasterce spojrzycie w twarze chrześcijanom i postchrześcijanom, podacie ludziom znak pokoju. Postarzeli się rodzice waszych kolegów i koleżanek ze szkolnej ławy.

„Bóg się rodzi, moc truchleje, / Pan niebiosów obnażony. / Ogień krzepnie, blask ciemnieje, / Ma granice Nieskończony: / Wzgardzony okryty chwałą, / Śmiertelny Król nad wiekami? / A Słowo ciałem się stało, / i mieszkało między nami” – jak to się niesie po kościele, kaplicy, kościółku, jak to pięknie wszyscy fałszują. Mocno, prosto, wyraźnie. Z pamięci.

Wasza szkolna miłość ukrywa zmarszczki za makijażem. Tylu ludzi już nie znacie. Czyjeś dzieci, dobrze ubrane, całe stadko, pewnie pięćsetplusowe, czyje to dzieci? – szturchacie bliskich. No tak, po oczach, po uszach poznać – Justyny, Stefana, Roberta. Ktoś i was się pyta: o dzieci, o żonę, konkubinę, matkę, ojca, zdrowie.

Śmiejecie się pod kościołem jak sztubacy, zapalacie papierosa jak przed laty, stary kościelny idzie, mruczy, że wy wciąż tutaj stoicie, że do domu trzeba iść. Choć pewnie pomylił was z tymi, co tutaj stoją co niedziela, znacznie już od was młodszymi.

Polskie święta wciąż są prowincjonalne i przaśne. Są pełne wiary – choć podobno nie wypada już wierzyć ani trochę. Są takie, choć niektórzy chcieliby w Kościele, katolicyzmie, wierze widzieć jedynie niewykorzenione zło i zatwardziały zabobon. Są takie jak dłonie podające sobie znak pokoju: zmęczone, sfatygowane, poranione, – ale żywe.

A ci, którym się to nie podoba, nie potrafią tego fenomenu wyjaśnić, nie są w stanie tego zrozumieć, ani przekonać tych, którzy wciąż w święta wchodzą w progi kościołów. I nie potrafią pojąć tych, którzy wciąż wracają do swoich najmniejszych ojczyzn. Wracają, choć gdzie indziej żyje się ponoć lepiej i dostatniej.

Życzę Państwu raz jeszcze dobrych świąt Bożego Narodzenia. Niech to będzie dla nas wszystkich dobry czas.

źródło:
Zobacz więcej