RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Święta w Auschwitz. Pomimo represji Polacy śpiewali w obozie kolędy

Podczas pierwszych świąt więźniom zakazano śpiewania kolęd  (fot. pixabay)
Podczas pierwszych świąt więźniom zakazano śpiewania kolęd (fot. pixabay)

W Wigilię 1940 r. na placu niemieckiego obozu Auschwitz postawiono dużą choinkę przystrojoną lampkami. Chwilę potem Niemcy ułożyli pod nią ciała zmarłych więźniów, które zastępca komendanta Karl Fritzsch nazwał „prezentami dla żyjących”. Pomimo ryzyka utraty życia, więźniowie nie rezygnowali z obchodzenia świąt Bożego Narodzenia.

Wszystkich Świętych w Oświęcimiu. Mieszkańcy pamiętają o ofiarach Auschwitz

Mieszkańcy Oświęcimia we Wszystkich Świętych pamiętali o ofiarach niemieckiego obozu Auschwitz. Znicze zapłonęły m.in. przy Ścianie Straceń,...

zobacz więcej

„Dzieląc się opłatkiem z naszymi miłymi Towarzyszkami niedoli, składamy moc życzeń zdrowia, pomyślności i wytrwania tej radosnej chwili, gdy Boska Dziecina wyjedna nam u Najwyższego Stwórcy bliską i upragnioną wolność” – napisali w grudniu 1944 r. w liście do więźniarek obozu Stutthof mężczyźni podpisani jako „szczerze życzliwi Towarzysze niedoli”. Jak wynika z relacji osadzonych, trzy dni świąt były w obozie wolne od pracy. Niemcy pozwalali też więźniom śpiewać kolędy i ustawiać choinki.

Zupełnie inaczej wyglądały Wigilie w obozie koncentracyjnym Auschwitz. Podczas pierwszych obozowych świąt, które przypadały na grudzień 1940 r., więźniowie usłyszeli od Fritzscha, że nie mogą śpiewać polskich kolęd. Chociaż za złamanie tego zakazu groziła im nawet kara śmierci, osadzeni nie rezygnowali z obchodzenia świąt, które niosły dla wielu z nich promyk nadziei na lepsze jutro.

Tymczasem Niemcy nawet przez moment nie pozwalali im zapomnieć, w jakim znaleźli się miejscu. W Wigilię 1941 r. ponownie ułożyli pod choinką ludzkie zwłoki – tym razem ok. 300 zamordowanych jeńców z komanda radzieckiego.

Tego dnia, wczesnym wieczorem, zarządzono także apel, podczas którego więźniowie mieli wysłuchać bożonarodzeniowego przemówienia radiowego papieża Piusa XII. Cała perfidia obozowych katów polegała w tym przypadku na tym, że dobrze wiedzieli, iż Ojciec Święty postanowi w nim potępić reżim hitlerowski za posyłanie na śmierć tysięcy niewinnych ludzi.

Chociaż papież – z obawy, że otwarta krytyka narodowego socjalizmu sprowokuje zbrodniarzy do brutalizacji działań – starał się używać w orędziu ogólnych sformułowań, nikt nie miał wątpliwości, przeciwko komu kieruje swój przekaz.

– (…) jakby we śnie patrzymy na to straszne ścieranie się broni i rozlew krwi w tym roku, chylącym się właśnie ku zachodowi, na nieszczęsny los rannych i jeńców, na cierpienia cielesne i duchowe, na rzezie, zniszczenia i ruiny, które wojna powietrzna sprowadza na wielkie i zaludnione miasta, na ośrodki i rozległe obszary przemysłowe, na bogactwa państw, na miliony ludzi wtrąconych w nędzę i głód przez bezlitosny gwałt i okrutną walkę – mówił Pius XII.

Niemcy znów napisali o „polskim obozie zagłady”. Interweniuje polska ambasada

Niemcy po raz kolejny użyli nieprawdziwego sformułowania „polski obóz zagłady”. Jak zapewnił rzecznik prasowy ambasady RP w Berlinie, nasza...

zobacz więcej

Niemcy kazali wysłuchać więźniom orędzia do samego końca, mimo że panował wówczas siarczysty mróz. W trakcie apelu zmarły 42 osoby.

Nie brakowało jednocześnie osób, które próbowały w tych ciężkich chwilach podnosić innych na duchu. Do bloku 25 udało się przemycić małą choinkę. Na jej szczycie rotmistrz Witold Pilecki umieścił wykonaną z brukwi figurkę Orła Białego.

Józef Jędrych z bloku 10a wspominał: „Rozpoczął się śpiew niemieckiej kolędy, a następnie popłynęła potężna jak morze pieśń Bóg się rodzi - moc truchleje i inne, w końcowym akordzie popłynął Mazurek Dąbrowskiego. Wszyscy ściskali się serdecznie, gorąco i długo płakali, a byli i tacy, którzy głośno szlochali”.

Do makabrycznych scen doszło także rok później – pod choinką w obozie kobiecym ułożono wówczas ciała zamordowanych mężczyzn. Sytuacja w obozie poprawiła się znacznie w 1943 r., gdy na froncie wschodnim ruszyła radziecka kontrofensywa. Od tego czasu więźniowie mogli bez przeszkód śpiewać kolędy; komendant zezwolił także na przekazanie osadzonym paczek świątecznych od ich rodzin. Pod koniec wojny odprawiono nawet pasterkę, której przewodził kapłan parafii oświęcimskiej, ks. Władysław Grohs de Rosenburg.

W zbiorach Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu znajduje się obecnie niewielka choinka z małymi polskimi flagami, wykonana w 1944 r. przez jedną z więźniarek obozu.

źródło:
Zobacz więcej