RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Marek Citko nie zgodził się na aborcję syna. Chłopiec ma dziś 15 lat

Ułożył własną modlitwę o zdrowie syna i odmawiał ją codziennie (fot. TVP)

Marek Citko zwierzył się, że modlił się za swoje jeszcze nienarodzone chore dziecko. Nie pozwolił dokonać aborcji. – Mówiłem: wola Nieba, nawet jak się urodzi i będzie żyło dwa, trzy dni, to będę miał grób, do którego będę mógł przyjeżdżać. Pan Bóg daje, pan Bóg zabiera – powiedział w wywiadzie z Wirtualną Polską piłkarz, były reprezentant Polski.

RPD zawiadomi prokuraturę ws. inicjatywy „Aborcja bez granic”

Rzecznik Praw Dziecka Mikołaj Pawlak zapowiedział zawiadomienie prokuratury w sprawie inicjatywy „Aborcja bez granic”. – To inicjatywa niezgodna z...

zobacz więcej

Modlitwa, którą ułożył, brzmiała: „Ty, Panie, możesz wszystko. Dla Ciebie, Boże, nie ma rzeczy niemożliwych. Okaż nam, Panie, swoje Miłosierdzie i uczyń dla nas cud”.

– Ja napisałem modlitwę. Swoją własną, od serca, w modlitewniku, tylko dla siebie. Odmawiałem ją codziennie – mówił.

Kiedy dowiedział się, że żona powinna przerwać ciążę powiedział, że jest człowiekiem wierzącym i „nie ma takiej możliwości”.

– Okazało się, że syn ma wadę serca – HLHS, że ma tylko pół serca. Żona usłyszała to pierwsza, gdzieś w 3-4 miesiącu ciąży. Mnie wtedy nie było w kraju. Lekarz przekonywał, że nie warto się tak męczyć, że jesteśmy młodzi, że może nie przeżyć albo będzie rośliną itd. Jestem człowiekiem wierzącym. Powiedziałem, że nie ma takiej możliwości – zdradził Marek Citko.

Wczoraj małżeństwa homoseksualne, dziś eutanazja. Jaśkowiak przedstawił stanowisko

Potrafię zrozumieć zarówno osobę, która cierpi w wyniku choroby nowotworowej i chce zakończyć życie, jak i osobę, której światopogląd zakazuje...

zobacz więcej

– Syn szybko przeszedł trzy operacje na otwartym sercu. Trzeba mieć do tego dobrą rękę. Jeden lekarz ma 50 procent skuteczności, inny 60 procent. Prof. Edward Malec, który operował w Krakowie, jest wybitnym kardiochirurgiem. Szkoda że dziś pracuje w Niemczech. Straciliśmy świetnego fachowca i lekarza. Żona też wcześniej trafiła na artykuł o tej wadzie serca i rodzinę, która miała podobny przypadek. Odczułem wtedy Bożą pomoc – opowiada.

Sportowiec uznał, że jest to „sprawdzian, próba od Boga. A skoro jesteśmy ludźmi wierzącymi, to cuda się zdarzają”.

– Bóg czasami próbuje nas sprawdzić, dowiedzieć się, jak się zachowasz. Czy usuniesz, czy będziesz mu bluźnił. Oczywiście, że to jest trudne. Trzeba mieć naprawdę silną wiarę, żeby tak do tego podchodzić. Mi wiara, słowa z Pisma Świętego i Maryja, która jest naszą najlepszą przewodniczką, pomogły. Byłem przygotowany wtedy na każdą opcję – podsumował.

źródło:
Zobacz więcej