Wybory 2020

Jak głosować w specjalnym reżimie sanitarnym [PORADNIK]

Minister sprawiedliwości z PO chciał dyscyplinować sędziów. Grozili mu protestami

Krzysztof Kwiatkowski kierował resortem sprawiedliwości w latach 2009-2011; dwa lata później został szefem NIK (fot. arch. PAP/Darek Delmanowicz)

Blisko dziesięć lat temu Krzysztof Kwiatkowski, ówczesny minister sprawiedliwości w rządzie Donalda Tuska, mówił, że „nie wie”, czy najistotniejszym problemem polskiego wymiaru sprawiedliwości jest brak weryfikacji środowiska sędziowskiego, które nie oczyściło się po czasach PRL. Zaznaczał jednak: skupiłbym się na postępowaniach dyscyplinarnych, na ocenach okresowych sędziów, na weryfikacji ich pracy – mówi na nagraniu z tamtego okresu, udostępnionym w mediach społecznościowych. Te pomysły były zresztą powodem gróźb części sędziów w jego kierunku – o czym mówił kilka lat później Janowi Kulczykowi, na nagraniu ujawnionym przez portal tvp.info.

Kulczyk spotkał się z Grasiem ws. otrzymywanych pogróżek? Nieznane nagranie z miliarderem

- Wysyłają mi anonimy, chodzą po różnych ludziach z wpływami typu Kwaśniewski, (…) z pogróżkami (…) dziwnym zbiegiem okoliczności w momencie, jak...

zobacz więcej

Regionalne, opolskie konto Prawa i Sprawiedliwości na Twitterze udostępniło nagranie – jak opisano – z 2010 roku, na którym zarejestrowano wypowiedź Krzysztofa Kwiatkowskiego, ówczesnego szefa resortu sprawiedliwości z PO i późniejszego szefa NIK.

Kwiatkowski opowiada o rozmowie z prof. Adamem Strzemboszem, który na początku lat 90. odpowiadał za polski wymiar sprawiedliwości – był także I Prezesem SN. Wówczas zobowiązał się, że wymiar sprawiedliwości oczyści się sam. Jak relacjonuje na nagraniu Kwiatkowski, prof. Strzembosz powiedział mu, że choć był „przeciwny weryfikacji sędziów, bo myślał, że oni się zweryfikują, to popełnił błąd”.

– To jest jego ocena, tylko muszę państwu powiedzieć, że nie wiem, czy powiedzenie w roku 2010, że niezweryfikowanie sędziów orzekających przed 1989 rokiem jest teraz tym najistotniejszym problemem sądownictwa – stwierdził Kwiatkowski.

Jak dodał, chciałby się skupi na „postępowaniach dyscyplinarnych, na okresowych ocenach sędziów i weryfikacji ich pracy”.

– Bo obawiam się, że jakbym teraz, po 20 latach, powiedział, że to jest niezałatwiony problem, to ludzie by spojrzeli na mnie z lekkim dystansem jako ogół obywateli – stwierdził ówczesny minister sprawiedliwości.

Po części o realizacji swoich planów opowiedział kilka lat później, w 2014 roku w restauracji Amber Room, gdzie spotkał się – już jako szef Najwyższej Izby Kontroli – z najbogatszym Polakiem Janem Kulczykiem.

Ziobro: Strzembosz nie wywiązał się z obietnicy samooczyszczenia środowiska sędziowskiego

– Na początku lat 90. prof. Adam Strzembosz złożył zobowiązanie, że środowisko sędziowskie się oczyści samo. Skoro nie wywiązał się ze swych...

zobacz więcej

Rozmowa toczyła się m.in. wokół anonimowych gróźb, które otrzymywał biznesmen. Groźby dotyczyły jednak również Kwiatkowskiego.

– Ja bym powiedział tak (…) środowisko sędziowskie mi groziło protestami, że jak śmiem w ogóle wprowadzać możliwość ocenę pracy sędziego. Ja mówię: a które środowisko nie podlega ocenie? (…) prowadzone przewlekle postępowanie czy nie prowadzone? Niestety im się w d***ch poprzewracało trochę – mówi ówczesny szef NIK, a obecnie senator Krzysztof Kwiatkowski na nagraniu, do którego dotarł portal tvp.info w lutym tego roku.

Przyjęte w piątek przez Sejm przepisy regulujące pracę sądów spotkały się z szeroką krytyką środowiska sędziowskiego i opozycji, które w ostatnich dniach organizowały w różnych miastach Polski protesty.

Przypomnijmy – uchwalona nowelizacja ustaw sądowych wprowadza m.in. odpowiedzialność dyscyplinarną sędziów za działania lub zaniechania mogące uniemożliwić lub istotnie utrudnić funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości, za działania kwestionujące skuteczność powołania sędziego oraz za „działalność publiczną niedającą się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów”.

Nowelizacja trafi teraz do Senatu, który ma 30 dni na odniesienie się do niej. Jeżeli w tym okresie nie zajmie stanowiska, ustawę uznaje się za uchwaloną i przekazuje do prezydenta.

źródło:
Zobacz więcej