RAPORT

Kampania 2020

Czołowe „twarze” przeciwników reformy sądownictwa poświadczają, że zmiany są konieczne

Głównym przeciwnikiem zmian w sądownictwie od początku była część środowiska sędziowskiego (fot. PAP/Tomasz Gzell)

Wydaje się, że rozpoczynając – trzy lata temu, reformę wymiaru sprawiedliwości rządzący obóz rozpoczął decydującą batalię o zbudowanie w Polsce fundamentu pod prawdziwą demokrację. Zamiast istniejącej ponad 25 lat nawet nie kulejącej, nie rachitycznej – jak sam wielokrotnie określałem III RP – ale patologicznej wersji tego ustroju. Obecnie, kiedy ważą się losy przyjętej przez Sejm nowelizacji sądów powszechnych i kilku przepisów dotyczących Sądu Najwyższego, PiS i jego koalicyjni partnerzy – nazywani też obozem dobrej zmiany – stoją przed decydującą bitwą.

Dlaczego Tusk „strzelił w plecy” Trumpa?

„Donald Tusk postradał zmysły?”, „Może tylko niedojrzały psychicznie?”, „Tusk kompromituje siebie i Europejską Partię Ludową”, „z Tuska wychodzi...

zobacz więcej

Zakończona zwycięstwem rządu ma szanse zmienić na trwałe oblicze Polski. Tak, aby przy zachowaniu własnej tożsamości i niezależności kulturowej, stała się w pełni równorzędnym państwem dla wszystkich innych partnerów zagranicznych. Przegranie tej bitwy pogrąży Polskę na kolejne dekady w roli subordynowanego wasala europejskich mocarstw. Warto, aby Polacy, ale i rządzący zdawali sobie z tego sprawę.

Kiedy na przełomie lat 80. i 90. po zerwaniu komunistycznych więzów rozpoczęliśmy marsz ku nowej Polsce, euforia towarzysząca radości i szczęściu zmąciła nam jasność umysłu i stępiła ostrość widzenia na tyle, że nie pozwoliła dostrzec balastu pozostawionego w wielu dziedzinach po czasach PRL. I zagrożeń, które nadejść musiały, jako rezultat tego obciążenia. Jak wiemy, w niektórych obszarach istotnych dla funkcjonowania państwa podjęto wysiłki zmierzające do oczyszczenia z peerelowskiego brzemienia lub przynajmniej zmniejszenia jego potencjalnych negatywnych skutków.

Takim zabiegiem było eliminowanie z nowo tworzonych cywilnych służb specjalnych części dawnych funkcjonariuszy SB, w procesie zwanym weryfikacją. Jak się po latach okazało, proces ten był powierzchowny oraz w wysokim stopniu niedoskonały. Była to jednak jakaś namiastka stworzenia podwalin pod nowe, demokratyczne instytucje.

Wiele jednak dziedzin pozostawiono w stanie nienaruszonym, czasami tylko zmieniano szyldy, jak np. Wojskowe Służby Wewnętrzne przemianowano na Wojskowe Służby Informacyjne. Wśród nich bez żadnych, nawet kosmetycznych zmian, został do III RP przeniesiony wymiar sprawiedliwości i jego kadry – sędziowie.

Widmo Tuska zaczyna krążyć nad Polską

Prawdę mówiąc, zmroziła mnie zapowiedź Donalda Tuska, że po pożegnaniu się ze stanowiskiem szefa Rady Europy, będzie miał więcej czasu na przyjazdy...

zobacz więcej

O braku zmian w tych niezwykle ważnych strukturach państwa zdecydowały umowy zawarte przy Okrągłym Stole oraz nieformalne ustalenia podjęte podczas tajnych spotkań w Magdalence. Na niedawno ujawnionym fragmencie filmu o spotkaniach w Magdalence, w nieznanej do tej pory roli widzimy Adama Strzembosza. Ktoś w grupie kilku osób mówi o potrzebie przeprowadzenia weryfikacji sędziów. Wyraźnie oburzony takim pomysłem jest Adam Strzembosz. Stwierdza kategorycznie, że ta propozycja jest niedopuszczalna. Wypowiada to tak podniesionym głosem, jakby ktoś proponował nie weryfikację, ale bombowy zamach. Z niewiadomych bliżej powodów staje w obronie sędziów, wykraczając daleko poza powszechnie znaną, przytaczaną nieustannie konstatację: „Środowisko sędziów oczyści się samo”.

Pomijając wiele patologii, jakie zagnieździły się w środowisku sędziowskim w ciągu 30 blisko lat, sędziowie wywalczyli sobie, mówiąc ironicznie, jedną ważną zdobycz - bezkarność. Sądzę nawet, że to może być najistotniejsza dla wielu sędziów wartość. Czy w tej sytuacji PiS może nie jawić się jako nieprzejednany wróg sędziów, jeśli chce ich pozbawić tego, co dla przeciętnych Polaków jest nieosiągalne – bezkarności?

Co zrozumiałe, dla wielu sędziów już sama etykieta pisowska, jaką można przypisać podsądnemu, jest wystarczającym powodem do szczególnie surowego traktowania. I odwrotnie. Podsądny, który wchodzi w kolizję z czymkolwiek, co ma pieczęć PiS, lub znany jest jako przeciwnik tej partii, znajduje się pod specjalną opieką sądu. Może liczyć na wyjątkowo wyrozumiałe, a nawet łagodne traktowanie. W myśl partyjnej, humanitarnej zasady: –„Swoich trzeba wspierać”.

Adam Bodnar – symbol lewicowej jednostronności

Półnagim homoseksualistom i lesbijkom wolno demonstrować odmienność seksualną na ulicach wszystkich miast w Polsce. Niektórzy z nich przy tej...

zobacz więcej

Tak więc głównym przeciwnikiem zmian w sądownictwie od początku była część środowiska sędziowskiego. W roli sojusznika szybko dołączyła opozycja, która kierując się wyłącznie kalkulacją polityczną dla zdyskredytowania rządzącej partii gotowa jest zawrzeć pakt z każdym, kogo działania rządzącą partię osłabiają. Tworzą negatywny jej wizerunek. Politycy opozycji stają się przyjaciółmi każdego, kto wchodzi w konflikt z rządzącymi, tylko dlatego, że to jedna z dróg prowadzących do obalenia władzy. Życzliwe im media potęgują negatywny obraz obozu rządzącego w opinii publicznej, stając się również aktywnymi przeciwnikami zmian.

Można więc mówić o silnym wewnętrznym froncie przeciwników zmian w sądownictwie, mobilizującym do przeciwstawienia się reformom – używając skrótu - „ulicę” i „zagranicę”. Na ostatnim przykładzie – aktualnie procedowanej w parlamencie nowelizacji ustawy o sądach – dosadnie widać, jak błyskawicznie zainspirowano „zagranicę” do wywierania nacisku na rząd, aby zmusić go do rezygnacji z reform.

Naturalnym sprzymierzeńcem zmian sądownictwie, czego ciągle nie chcą dostrzec ich przeciwnicy, są miliony zwykłych ludzi w Polsce. Widzą oni doskonale, co dzieje się w sądach. Jakie wyroki wydają.

Co może jeszcze ważniejsze, widzą także, jacy sędziowie stają się twarzami protestów. Z jakiego gniazda ideologicznego się wywodzą. O jakie i dla kogo interesy walczą. Bo przecież nie o wartości.

Paradoksalnie można powiedzieć, że w oczach milionów Polaków na korzyść zmian bezwiednie szalę przechylają tacy sędziowie, jak Małgorzata Gersdorf, Michał Laskowski czy Waldemar Żurek. A także sędzia Igor Tuleya, który jest jedną z czołowych twarzy przeciwników reformy.

źródło:
Zobacz więcej