RAPORT:

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

„Za jednego Niemca stu Polaków”. Esesmani spalili żywcem w stodole ponad tysiąc osób

Niemiecka machina śmierci działała do samego końca (fot. Keystone-France\Gamma-Rapho via Getty Images)
Niemiecka machina śmierci działała do samego końca (fot. Keystone-France\Gamma-Rapho via Getty Images)

Stosowano taki komunikat podprogowy: „litość wykluczyć z serca”. Polaków traktowano jak podludzi, co udzielało się nawet osobom wykształconym i inteligentnym. Podobne poglądy nie były odległe także słynnemu Clausowi von Stauffenbergowi – mówi portalowi tvp.info dr Adam Buława, historyk wojskowości z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.

„Holokaust był przedsięwzięciem państwowym Rzeszy Niemieckiej”. Oświadczenie IPN

Instytut Pamięci Narodowej opublikował komunikat, w którym zawarł swoje stanowisko w sprawie zbrodniczego wymiaru okupacji niemieckiej na ziemiach...

zobacz więcej

W tym roku mija 80 lat od zbrodni w Bochni, która wpisywała się w szereg masowych egzekucji przeprowadzanych według ustalonej przez Niemców zasady odpowiedzialności zbiorowej.

Dr Adam Buława: 18 grudnia 1939 r. doszło do mordu na 52 mieszkańcach z Bochni (miasta w woj. małopolskim – red.) i okolic. Była to jedna z pierwszych egzekucji masowych na ziemiach polskich obok zbrodni w Wawrze. Wbrew prawu międzynarodowemu zastosowano tutaj zasadę odpowiedzialności zbiorowej.

Powodem tej zbrodni był napad na posterunek policji niemieckiej dokonany przez członków organizacji podziemnej Orzeł Biały. W kilkugodzinnej walce zginęło wtedy dwóch policjantów. Uczestnicy napadu zostali ciężko ranni, złapani, a następnie powieszeni na latarni. Miało to miejsce 16 grudnia. Potem sekwencja zdarzeń przyspieszyła.

Bardzo znaczącym śladem zbrodni w Bochni jest niemiecki album, w którym znajdują się 24 fotografie z aresztowania i egzekucji. Podpisano go „kara dla Bochni”. Była to zatem udokumentowana zbrodnia, co zdarzało się niezwykle rzadko.

Podczas tych masowych egzekucji pojawiło się hasło „za jednego Niemca stu Polaków”. Był to krwawy odwet ze strony okupanta.

Jeszcze zanim Niemcy zaczęli prowadzić masowe akcje odwetowe i pacyfikacyjne, bombardowali obiekty cywilne. Dlaczego postanowili od samego początku atakować bezbronną ludność?

Odnosząc się do samej kampanii, można powiedzieć o pewnej psychozie. Wśród Niemców panował paranoiczny strach wobec polskich partyzantów, którzy mieli rzekomo czaić się w każdym oknie i za każdym rogiem.

Odszkodowania: Niemcy powołują się na Międzynarodowy Trybunał w Hadze

– W sprawie roszczeń za zbrodnie hitlerowskie Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości przyznał rację Niemcom – tak MSZ w Berlinie skomentował w...

zobacz więcej

Ta psychoza była ciągle rozbudzana. Mianowicie pojawiały się informacje, że polska ludność jest fanatycznie usposobiona i podburzona, więc należy traktować ją z pełną bezwzględnością.

Mamy też przykłady, kiedy podczas działań wojennych dochodziło do różnych strzelanin. W Częstochowie nie było na przykład żadnych śladów polskiej aktywności, a mimo to niemieccy żołnierze otrzymali rozkaz strzelania do wszystkiego, co się rusza. Bardzo często nie było agresorów i pistoletów, a jednak dochodziło do pacyfikacji.

Stosowano taki komunikat podprogowy: „litość wykluczyć z serca”. Polaków traktowano jak podludzi, co udzielało się nawet osobom wykształconym i inteligentnym. Podobne poglądy nie były odległe także słynnemu Clausowi von Stauffenbergowi (organizatorowi zamachu na Adolfa Hitlera w Wilczym Szańcu – red.).

Wreszcie, w tej propagandzie niemieckiej pojawił się taki przekaz, że mściwi Polacy będą do ostatka prowadzić sabotaż.

Wiele masowych zbrodni odbywało się w ramach dokładnie zaplanowanych akcji.

Jeszcze w 1939 r. rozpoczęto akcję „inteligencja”, która uderzała w polską elitę intelektualną. Ostatnio mówi się o akcji na Pomorzu, gdzie było 30 tys. ofiar śmiertelnych, ale masowe egzekucje przeprowadzano też w Wielkopolsce, Mazowszu, Łodzi.

Były też Sonderaktion Krakau czy akcja we Lwowie. W wyniku „akcji inteligencja” zginęło ok. 100 tys. Polaków: połowę rozstrzelano, a połowę wysłano do obozów koncentracyjnych.

Niemcy zamierzali wyniszczyć tzw. polską warstwę przywódczą, gdyż uważali, że wtedy łatwiej będzie zgermanizować dany obszar lub przemienić ten naród w naród niewolniczy.

Tak Niemcy planowali wygrać wojnę. Niedoszły pakt Hitlera i Stalina

Pod koniec 1940 r. Adolf Hitler rozważał rozszerzenie dotychczasowej współpracy z Sowietami. Podczas rozmów toczonych w Berlinie od 12 do 13...

zobacz więcej

Czy znamy przykłady Niemców, którzy otwarcie sprzeciwiali się takim barbarzyńskim sposobom prowadzenia wojny?

Warto wspomnieć o tych przykładach, które pokazywały, że w tym oceanie barbarzyństwa pojawiały się pewne instynkty człowieczeństwa. Jedną z takich osób był gen. Johannes Blaskowitz, który twierdził, że osoby, które zamordowano w Wawrze (Niemcy zabili tam 107 Polaków – red.) były niewinne. Wprost protestował on przeciwko zbrodniom SS, a nawet próbował wysyłać podejrzanych pod sąd polowy.

Należy też powiedzieć o słynnej reżyserce Leni Riefenstahl, która przyjechała dokumentować triumf bojowy, a tak naprawdę została świadkiem masakry ludności żydowskiej w Końskich. Co ciekawe, miała nawet podobno protestować w tej sprawie u samego Hitlera.

Wielu historyków podkreśla, że niemiecka machina śmierci funkcjonowała w zasadzie do samego końca. Najbardziej znamiennym przykładem wydaje się być tutaj zbrodnia w miejscowości Gardelegen, dokonana niecały miesiąc przed kapitulacją III Rzeszy. Niemcy spalili wówczas żywcem w dużej murowanej stodole ponad tysiąc więźniów obozów koncentracyjnych.

Takich przykładów jest oczywiście więcej. Do podobnych sytuacji doszło w czasie ofensywy w Ardenach.

Do zbrodnii w Gardelegen doszło w kwietniu 1945 r. Esesmani prowadzili więźniów w tzw. marszu śmierci, ponieważ nadciągała czołówka armii amerykańskiej. Oprócz SS w masakrze uczestniczyli członkowie Volkssturmu i Hitlerjugend.

Wśród ponad tysiąca więźniów najwięcej było Polaków. Zostali oni albo spaleni żywcem, albo rozstrzelani. Dwa dni później żołnierze amerykańscy zmusili miejscową ludność do wykopania grobów i pochowania ofiar tej zbrodni.

Warto podkreślić, że znaczenie tej masakry miało charakter uniwersalny. Informacje na jej temat ukazały się wówczas w mediach z całego świata, na bieżąco prowadzono też dokumentację fotograficzną.

Ta zbrodnia była takim naocznym przykładem brutalizacji i barbarzyństwa. Jeden z amerykańskich dowódców miał wówczas powiedzieć, że odpowiedzialność ponoszą wszyscy Niemcy i sami pozbawili się szacunku cywilizowanego świata.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej