Wybory 2020

Jak głosować w wyborach prezydenckich [PORADNIK]

Reforma albo niekończąca się demolka

Po wyroku TSUE sprawy bardzo przyspieszyły (fot. arch. PAP/Marcin Bielecki)

Mówi się, że największą partią opozycyjną w Polsce jest pewna prywatna stacja telewizyjna. Czasem niektórzy półżartem, ale bardziej serio, dodają, że partia ta wystawiła nawet swojego kandydata na prezydenta. W ostatnich dniach można jednak odnieść wrażenie, że największą siłą opozycji są zobowiązani w naszym porządku prawnym do apolityczności sędziowie.

„Wyrok TSUE to porażka totalnej opozycji i nadzwyczajnej kasty”

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał wyrok w sprawie Polski. Wynika z niego, że to Sąd Najwyższy powinien badać niezależność Izby...

zobacz więcej

Po wyroku TSUE sprawy bardzo przyspieszyły. Urągające zdrowemu rozsądkowi i poczuciu sprawiedliwości decyzje sądów zdarzały się w Polsce praktycznie zawsze, choć nie zawsze dało się je zasłonić za sprzyjającym patologiom parawanem z hasłem „wyroków się nie komentuje”. Wielokrotnie wielu autorów przypominało najbardziej rażące werdykty, kiedyś jednak podobne sytuacje zdarzały się raz na miesiąc, potem raz na tydzień, ostatnio zaś już właściwie codziennie. Z jednej strony poprawia się samopoczucie kolegów, gwarantując im de facto bezkarność, z drugiej – daje się w wyrokach upust własnej antypatii do instytucji państwa polskiego czy obecnie rządzącej partii, czasem gubiąc z oczu granicę między nimi. Ot, weźmy sprawę, w której określenie „ryj” użyte wobec policjanta nie obraża. Czy obrażałoby użyte wobec sędziego, adwokata, działacza opozycji i obrońcy konstytucji? Ba, zniszczenie fasady biura poselskiego szkody nie czyni, nie jest nawet uszkodzeniem mienia czy zakłóceniem miru domowego, ot, znikoma szkodliwość. Gdy piszę ten tekst, kolejny raz, przed kolejnym sądem z przedstawicielami środowiska prawniczego przegrywa Jan Śpiewak.

W swojej wojnie z państwem, konstytucją, Trybunałem Konstytucyjnym (tak, tak…) niektórzy sędziowie nie tylko szukają wszelkiej pomocy za granicą, lecz również biorą zakładników w kraju. Tak przynajmniej z punktu widzenia zwykłego obserwatora wygląda wciągnięcie do toczonej we własnym gronie walki o wpływy i kompetencje uczestników sprawy rozwodowej. Koledzy kwestionują tu prawo do orzekania innego kolegi, choć sprawę tę rozstrzygnął już na zapas stosowny wyrok NSA z 26 listopada, stwierdzający, że kandydat powołany na sędziego przez prezydenta RP nie może być osobą nieuprawnioną. Co więcej, wyrok ten odwołuje się do wcześniejszych decyzji Trybunału Konstytucyjnego i to z 2012 roku, a więc trudnych do zakwestionowania nawet dla tych, którzy nie uznają obecnego kształtu tej instytucji. Sądowe dokumenty mają jednak czasem żywot krótszy niż pamięć tak zasłużonych dla obrony ładu konstytucyjnego i trójpodziału władzy aktywistów. Co trzeźwiejsi komentatorzy zauważają, że zachowanie sędziów z Katowic doprowadzić może do całkowitego paraliżu wymiaru sprawiedliwości, nie wydaje mi się jednak, by takie drobiazgi zaprzątały umysły ludzi walczących o zachowanie swojej wyjątkowej pozycji społecznej.

TSUE wydał wyrok ws. KRS i Izby Dyscyplinarnej SN

To Sąd Najwyższy powinien badać niezależność Izby Dyscyplinarnej i to, czy może ona rozpoznawać spory dotyczące przechodzenia sędziów w stan...

zobacz więcej

Z wykonywania obowiązków nowych sędziów wyłączyć chce też prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf, przypisując sobie tym samym kompetencje równocześnie prezydenta RP i Trybunału Konstytucyjnego. Doczekaliśmy czasów, gdy każdy chciałby być jednoosobowym Trybunałem lub mieć swój własny trybunalik na własność. Tego, że chociaż w porządku prawnym kilka spraw się zmieniło, lecz akurat ocena zgodności z konstytucją pozostała domeną TK, chwilowo nie wypada przypominać senatorom czy, tym bardziej, profesorom. Kiedy jednak na jednym z portali, zresztą zmianom przychylnym, czytam, że przywołana wyżej decyzja NSA jest „ciekawym głosem w dyskusji”, nie czuję się zbytnio przekonany, ponieważ, instynktownie zgadzając się z samym wyrokiem, jako obywatel oczekuję od sądów czegoś innego niż dyskusji we własnym gronie – kosztem niepewności ludzi, którzy zmuszeni są z wielu powodów w sądach tych szukać sprawiedliwości. Jeżeli zamiast niej znajdować będą wyłącznie kompetencyjne spory skłóconych ze sobą kółek dyskusyjnych, za chwilę sprawiedliwości tej mogą zacząć dochodzić innymi metodami.

Kolejne skargi środowiska prawniczego słane za granicę powodują okopanie się na swoich stanowiskach zwolenników radykalnej reformy wymiaru sprawiedliwości. Z drugiej strony, po czterech latach rządów Prawa i Sprawiedliwości, popisy arogancji tego środowiska niekoniecznie sprzyjają tej partii, jakkolwiek stanowiąc potwierdzenie jej narracji, są bowiem również dowodem na brak sukcesu w tej kluczowej zmianie. Niektórzy z sympatyków Zjednoczonej Prawicy obawiali się wręcz, że temat zostanie, przynajmniej na razie, odpuszczony, jednak konfrontacyjna, desperacka i destrukcyjna postawa drugiej strony wymusza na politykach szybki i zdecydowany powrót do tej kwestii.

Posłowie PiS zapowiadają złożenie projektu ustawy, który przeciąć może większość bieżących problemów, z politycznym rozgrzaniem i próbami zastraszania kolegów przez część środowiska włącznie. Ba, choć niektórzy komentatorzy spodziewali się, że do wyborów prezydenckich zarówno Andrzej Duda, jak obóz PiS nie będą podejmować żadnych radykalniejszych działań, w zaostrzenie kursu wobec blokujących zmiany sędziów wpisał się ostatnio sam prezydent. W Nowym Mieście Lubawskim Andrzej Duda mówił między innymi, że „(…)Przywrócenie w Polsce sprawiedliwości, w znaczeniu przywrócenia w Polsce sprawiedliwych sądów, jak widzicie Państwo, jest bardzo trudne, ponieważ tam ten stary układ bardzo mocno się trzyma i nie chce pozwolić sobie na to, aby zabrać im przywileje i władzę, do której doszli nad ludźmi.

Dworczyk: Wyrok TSUE może być poddany analizie TK

Jeżeli będą poważne wątpliwości dotyczące zgodności wyroku TSUE z traktatem unijnym i z polską konstytucją, oczywiście może być on poddany takiej...

zobacz więcej

Ale muszą zrozumieć, że ich praca to także służba dla Rzeczypospolitej, a przede wszystkim dla polskich obywateli. I że to jest najważniejsze. I że nie obywatel jest dla sądu, tylko sąd jest dla obywatela. I że sędzia służy ludziom, służy Rzeczypospolitej.” Sprawy, wydawałoby się, oczywiste, a jednak – od tak dawna, że mogłoby się zdawać, od zawsze – nie dla wszystkich. Tak jak nie dla wszystkich było oczywiste, że po ujawnieniu patologii w samym Sądzie Najwyższym coś powinno się w nim zmienić, a ktoś, zamiast nadal orzekać, powinien ponieść odpowiedzialność.

A przecież na sprawę korupcyjnej rozmowy w SN nakładają się już chyba dziesiątki innych – sędziów pijanych, sędziów „roztargnionych”, niszczących komuś dorobek życia i wręcz samo życie, na grzechy tych bogatych i wpływowych, zaskakująco ślepych... Środowisko sędziowskie nie oczyściło się po okresie PRL, zamiast tego zdążyło wychować sobie nowe kadry i nowe pokolenia. Przeraża, jak wiele ze wstrząsających opinią publiczną wyroków bez mrugnięcia oka wydają osoby młode, czasem – bardzo młode. Silne poparciem społecznym demonstracji ze świeczkami środowisko to uznało, że nie musi niczego w swoim funkcjonowaniu zmieniać, ponieważ każde napiętnowanie patologii łatwiej jest zdyskredytować jako wypowiedź polityczną niż potraktować jako przyczynek do zmiany i naprawy sytuacji.

Dalsze tolerowanie tego stanu rzeczy jest niebezpieczne już nie tylko dla PiS, ale dla funkcjonowania państwa jako takiego. Sądy, wyrywające sobie niczym sztuki sukna kompetencje, nie gwarantują obywatelowi podstawowych praw, jakie daje mu konstytucja. Dokończenie zmian jest więc konieczne, a przy tym opłacalne politycznie. Zarówno Prawo i Sprawiedliwość, jak i prezydent Andrzej Duda, potrzebują sukcesu w tej dziedzinie. Co więcej, prezydent potrzebuje go dziś nawet bardziej, ponieważ do dziś część jego wyborców z 2015 roku uznaje jego weto wobec pierwszych ustaw dotyczących reformy sądów za główną przyczynę jej niepowodzenia. Jest faktem, że ten brak jedności obozu dążącego do reformy dodał poczucia siły obrońcom status quo. Przemówienie prezydenta z Nowego Miasta Lubawskiego i nowe projekty nowelizacji ustaw, wymuszające na sędziach przyjęcie odpowiedzialności za swoje działania, słowa i decyzje są krokiem w oczekiwanym kierunku. Oby tym razem starczyło determinacji i staranności w pisaniu prawa.

źródło:
Zobacz więcej