Lider Partii Pracy rezygnuje po porażce w wyborach

Jeremy Corbyn kieruje Partią Pracy od 2015 roku (fot. PAP/EPA/ANDY RAIN)

Partia Pracy przegrała z kretesem rywalizację o głosy z rządząca Partią Konserwatywną. Laburzyści zdobyli w wyborach 203 mandaty, o 59 mniej niż w 2017 r. Lider ugrupowania Jeremy Corbyn zapowiedział rezygnację.

Wielka Brytania: konserwatyści wygrywają wybory i będą mieć samodzielną większość

Partia Konserwatywna premiera Borisa Johnsona zdecydowanie wygrała czwartkowe przedterminowe wybory parlamentarne w Wielkiej Brytanii, wynika z...

zobacz więcej

Z ogłoszonych częściowych oficjalnych rezultatów czwartkowych wyborów parlamentarnych w Wielkiej Brytanii wynika, że Partia Konserwatywna premiera Borisa Johnsona będzie mieć bezwzględną większość w nowej Izbie Gmin.

Wprawdzie nie we wszystkich 650 okręgach liczenie głosów już się skończyło, ale torysi przekroczyli już próg 326 mandatów, co oznacza, że będą mogli samodzielnie rządzić.

Obecne prognozy mówią, że Partia Konserwatywna będzie mieć 363 posłów, co oznacza wzrost o 45 w porównaniu z wynikiem z poprzednich wyborów z czerwca 2017 r. Opozycyjna Partia Pracy według prognoz będzie miała 203 mandaty. Brytyjskie media wskazują, że to najsłabszy wynik od 1935 r.

Lider laburzystów Jeremy Corbyn wziął odpowiedzialność za wynik i ogłosił rezygnację ze sprawowanej funkcji.

– Chcę jasno powiedzieć, że nie będę prowadził partii w następnej kampanii wyborczej. W najbliższych dniach będę rozmawiać z członkami mojego ugrupowania, aby poddać ten rezultat refleksji i zastanowić się nad kierunkiem, jaki Partia Pracy obierze na przyszłość – oświadczył.

Wybory w Wielkiej Brytanii. Klęska liderki czołowej partii

Jo Swinson – liderka Liberalnych Demokratów, trzeciego co do wielkości, jeśli chodzi o procentowe poparcie ugrupowania w Wielkiej Brytanii –...

zobacz więcej

Corbyn kieruje ugrupowaniem od 2015 r. i od początku jest krytykowany. Zarzuca mu się m. in. niewyraźne stanowisko w sprawie brexitu. Partia Pracy przez długi czas nie mogła uzgodnić swojego stanowiska (większość jej posłów popiera pozostanie w Unii Europejskiej, ale spora część wyborców zagłosowała za wyjściem), co dawało rządowi możliwość łatwego punktowania, przekonując, że w najważniejszej sprawie dla kraju lider opozycji nie ma zdania.

Laburzyści ostatecznie ustalili, że będą chcieli renegocjować umowę z Brukselą, po czym poddać ją pod referendum, przy czym w referendum pozostaną neutralni, ale w ten sposób Corbyn nie pozbył się łatki polityka niezdecydowanego.

Walczył również z zarzutami o antysemityzm. Ponieważ od zawsze popierał sprawę palestyńską, więc z zasady był niechętny Izraelowi, od czasu objęcia przez niego przywództwa w internecie czy wśród szeregowych członków zaczęły się pojawiać wypowiedzi nie tylko sceptyczne wobec Izraela, ale także antysemickie.

Jakkolwiek był to wciąż margines, a sprawa została zapewne mocno rozdmuchana przez media, ale faktem jest, że Corbyn na ten margines nie zareagował odpowiednio szybko i zdecydowanie. Brak takiej reakcji spowodował, iż laburzyści przez całą obecną kampanię musieli się zmagać z zarzutami tolerowania antysemityzmu.

Corbyn próbował w kampanii kierować uwagę wyborców na kryzys systemu publicznej opieki zdrowotnej NHS i rosnące nierówności społeczne, będące efektem prowadzonej przez rządy Partii Konserwatywnej polityki oszczędności. Jakkolwiek nie przestawił konkretnych dowodów na zarzuty, że rząd Borisa Johnsona chce sprzedać NHS i nie dodawał, że zaciskanie pasa było konieczne, bo to poprzednie rządy laburzystów zostawiły kraj w kryzysie finansowym, ta strategia w dużym stopniu okazała się skuteczna.

Wybory nie sprowadzały się – jak chciałby premier Boris Johnson – tylko do tematu brexitu. Mimo licznego twardego elektoratu laburzystów, partia wysoko przegrała wybory i to na Corbynie spoczęła odpowiedzialność za klęskę.

źródło:
Zobacz więcej