Liga Mistrzów. Lewandowski w drodze po rekord

Robert Lewandowski pokazuje, ile goli strzelił Crvenie Zvezdzie Belgrad (fot. Lars Baron/Bongarts/Getty Images)

Kolejny rekord na wyciągnięcie ręki. Jeśli Robert Lewandowski dziś dwukrotnie trafi do siatki, zostanie najskuteczniejszym w historii Ligi Mistrzów piłkarzem po fazie grupowej. O godz. 21 Bayern podejmuje w Monachium Tottenham w meczu 6. kolejki. Transmisja w TVP1 i aplikacji mobilnej.

Co za mecz! Hat-trick Milika w Lidze Mistrzów

To był wieczór Arkadiusza Milika. Napastnik reprezentacji strzelił trzy gole, a jego Napoli pokonało 4:0 Genk w meczu ostatniej kolejki fazy...

zobacz więcej

W pięciu poprzednich meczach Lewandowski zdobył aż dziesięć bramek. Najmocniej zapamiętał go bramkarz Crveny Zvezdy Belgrad. Znany z występów w Koronie Kielce Milan Borjan aż czterokrotnie wyjmował piłkę z siatki po uderzeniach kapitana reprezentacji Polski.

Dla Lewego był to drugi „czteropak” w Champions League. Poprzednio cztery gole strzelił w pamiętnym półfinale Ligi Mistrzów z Realem Madryt przed blisko siedmioma laty. Takiej sztuki dokonał do tej pory tylko Leo Messi.

W środę wieczorem Lewandowski stanie przed szansą bicia kolejnych rekordów. Jeśli trafi do siatki co najmniej dwa razy, zostanie najskuteczniejszych w historii piłkarzem w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Jak na razie częściej strzelał tylko Cristiano Ronaldo. Portugalczyk w barwach Realu Madryt w sezonie 2015/6 w sześciu meczach zdobył jedenaście bramek. Lewandowski w pięciu kolejkach uzbierał dziesięć goli.

Przed Bawarczykami także szansa na osiągnięcia drużynowe. W razie wygranej FCB zostanie pierwszym niemieckim klubem z kompletem zwycięstw w grupie.

– Mamy dwa powody, aby wygrać mecz. Chcemy podtrzymać naszą perfekcyjną passę i rekord, ale i również odnosząc zwycięstwo chcemy wrócić na zwycięski szlak i odzyskać pewność siebie – powiedział na przedmeczowej konferencji prasowej Thomas Mueller.

Lewandowski dopiero ósmy. Jerzy Dudek: Ten plebiscyt to konkurs popularności

Radość, duma, ale i... spory niedosyt. Choć kończący się rok był dla Roberta Lewandowskiego jednym z najlepszych w karierze, głosujący w...

zobacz więcej

Bo jeśli w Lidze Mistrzów Bawarczycy spisują się bez zarzutu, to w Bundeslidze idzie im już dużo gorzej. Mistrzowie Niemiec przegrali dwa ostatnie mecze z Bayerem Leverkusen i Borussią Moenchengladbach.

Zwłaszcza dotkliwa była ta ostatnia porażka. Strata punktów kosztowała Bayern spadek na siódme miejsce w tabeli i powiększenie straty do prowadzącego Gladbach do siedmiu punktów.

Lewandowski w tych meczach nie strzelał, a Bayern przegrywał. W niemieckich mediach od razu zaczęto spekulować, że zespół z Bawarii jest zbytnio uzależniony od strzeleckiej dyspozycji Polaka.

– Z Gladbach graliśmy dobrze, ale zapomnieliśmy, jak się trafia do siatki. Nie tylko Robert jest odpowiedzialny w zespole za gole – skomentował trener Bayernu Hansi Flick.

Z Tottenhamem powinno jednak pójść Bawarczykom łatwiej. Trener Kogutów Jose Mourinho zdecydował, że w Londynie zostaną Delle Ali, Serge Aurier, Harry Kane i Jan Vertonghen. Do tego kontuzjowani są m.in. Erik Lamela czy Hugo Lloris.

Dla drużyny Mourinho dzisiejszy mecz nie ma żadnej stawki. Niezależnie od wyniku Tottenham i tak zajmie drugie miejsce w grupie. Dlatego portugalski szkoleniowiec dał odpocząć potężnej grupie podstawowych piłkarzy.

Dla finalistów poprzedniej edycji Champions League priorytetem są punkty w lidze. Po bardzo słabym początku Koguty zajmują dopiero siódme miejsce z gigantyczną, ponad dwudziestopunktową stratą do prowadzącego Liverpoolu.

źródło:
Zobacz więcej