Białoruska milicja zatrzymała dziennikarza Biełsatu, kanału należącego do TVP

Uczestniczki się rozeszły, a ja zostałem, żeby poskładać sprzęt – mówił reporter, opisując okoliczności zatrzymania (fot. belsat.eu)

Białoruscy milicjanci zatrzymali operatora Biełsatu, który przygotowywał relację z demonstracji przeciw przemocy domowej, jaka odbyła się w Mińsku na Białorusi. Reporter Aleś (Alaksandr) Ziańkou został przewieziony na komisariat, gdzie przejrzano wykonane przez niego nagrania, po czym zwolniono go bez sporządzenia protokołu po zatrzymaniu.

Białoruś: W Kuropatach demontowane są krzyże

Robotnicy na koparkach demontują krzyże w Kuropatach na obrzeżach Mińska, gdzie spoczywają ofiary represji stalinowskich – poinformowała w czwartek...

zobacz więcej

Podczas happeningu ruchu „Maszeruj, dzieciaku” na placu Jakuba Kołasa w białoruskiej stolicy ułożono 36 par pomarańczowych butów dziecięcych i damskich. Każda symbolizowała ofiarę śmiertelną przemocy domowej na Białorusi. Według organizatorek w państwie brakuje rozwiązań przeciwdziałających tej patologii.

Do każdej pary butów załączono krótką informację o ofierze: „gwałcona i zamordowana przez partnera”, „kobieta lat 72, zmarła z upływu krwi po pchnięciu nożem w szyję; cios zadał syn”, „uduszona przez ojca gołymi rękami”.

Jak mówił Ziańkou, do zatrzymania doszło po zakończeniu demonstracji.

– Uczestniczki się rozeszły, a ja zostałem, żeby poskładać sprzęt. Podeszło dwóch milicjantów drogówki i jeden po cywilnemu. Poprosili, żebym pojechał z nimi na komisariat – powiedział reporter portalowi belsat.eu.

Oficjalnym powodem zatrzymania była „konieczność ustalenia tożsamości”, ale na komisariacie okazało się, że mundurowi przede wszystkim chcieli przejrzeć materiał nagrany przez Ziańkoua na placu Kołasa. Gdy go obejrzeli, zwolnili dziennikarza bez sporządzania protokołu o zatrzymaniu.

Do zdarzenia doszło podczas Międzynarodowego Dnia Praw Człowieka.

Biełsat to białorusko- i rosyjskojęzyczny kanał telewizyjny należący do TVP.

źródło:
Zobacz więcej