RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Jest wyrok po tragedii na otrzęsinach w Bydgoszczy

Sąd Okręgowy w Bydgoszczy wymierzył kary więzienia w zawieszeniu dla trojga oskarżonych w procesie ws. tragicznej śmierci trojga studentów podczas otrzęsin na Uniwersytecie Technologiczno-Przyrodniczym w Bydgoszczy w 2015 r. Jeden z oskarżonych – były prorektor UTP – został uniewinniony.

Zarzuty za tragedię na otrzęsinach dla przewodniczącej samorządu studenckiego. Studentce grozi 8 lat więzienia

Zarzut nieumyślnego sprowadzenia niebezpieczeństwa utraty życia i zdrowia wielu osób usłyszała przewodnicząca samorządu studenckiego. To pierwsze...

zobacz więcej

Tragedia wydarzyła się w nocy z 14 na 15 października 2015 r. W procesie, toczącym się od 2,5 roku w bydgoskim Sądzie Okręgowym, oskarżeni byli była przewodnicząca samorządu studenckiego Ewa Ż., były rektor Antoni B., były prorektor ds. dydaktycznych i studenckich Janusz P. i kierownik ochrony na imprezie Andrzej Z.

Sąd wymierzył Ewie Ż. karę roku więzienia w zawieszeniu na dwa lata, byłemu rektorowi Antoniemu B. karę sześciu miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata, a kierownikowi ochrony Andrzejowi Z. karę ośmiu miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwuletni okres próby.

Ewa Ż. prowadziła imprezę masową bez zezwolenia i umożliwiła sprzedaż alkoholu bez pozwolenia, a Andrzej Z. nienależycie rozmieszczał podległych pracowników w poszczególnych miejscach i nie zapewnił im środków łączności, co doprowadziło do powstania zagrożenia, na które nie zareagował. Winnym niedopełnienie obowiązków sąd uznał byłego rektora Antoniego B. Sąd uniewinnił prorektora Janusza P., któremu również zarzucano niedopełnienie obowiązków.

Ponadto sąd ukarał troje winnych grzywnami w wysokości od 7 do 10 tys. zł, a także orzekł zadośćuczynienie dla rodzin ofiar – po 20 tys. zł dla każdej z rodzin od Ewy Ż., Antoniego B. i Andrzeja Z.

Jadła marchewkę w szkole. 10-latka nie żyje

10-latka z jednej z amerykańskich szkół podczas przerwy zadławiła się marchewką. Dziewczynka została przewieziona do szpitala, ale nie udało się...

zobacz więcej

Sędzia Krzysztof Dadełło podkreślał w uzasadnieniu wyroku, że szefowej samorządu studenckiego zabrakło przy organizacji tej imprezy doświadczenia, ale także wyobraźni.

– Nieznajomość prawa w tym wypadku nie jest usprawiedliwieniem. (...) Stosunek Ewy Ż. do spraw formalnych był dość swobodny – wskazał sędzia. Dodał, że bez wątpienia otrzęsiny były imprezą masową, więc wymagały stosownych zgód m.in. od prezydenta miasta, ale także służb, które powinny przed imprezą sprawdzić bezpieczeństwo pomieszczeń, w których impreza miała zostać zorganizowana.

Ocenił, że organizator imprezy, którym był samorząd studencki reprezentowany przez jego szefową, ma obowiązek w takich wypadkach zapoznać się z przepisami dotyczącymi imprez masowych i się do nich bezwzględnie stosować. Stwierdził, że teren uczelni wyższej nie jest wyłączony z tych przepisów i nie ma na to w żaden sposób wpływu autonomia uczelni.

Ówczesnego rektora UTP sąd uznał za winnego, gdyż odpowiada on za bezpieczeństwo na terenie uczelni - nie tylko podczas zajęć dydaktycznych, ale w pełnym zakresie i w trakcie wszystkich wydarzeń odbywających się na uniwersytecie.

– Nie ma wyłączenia czasowego w zakresie tej odpowiedzialności – powiedział sędzia Dadełło. Ustawowa odpowiedzialność zapewnienia bezpieczeństwa nie ciąży jednak na prorektorze uczelni, więc zdaniem sądu nie ma możliwości ukarania Janusza P. za niedopełnienie obowiązków, które formalnie nie są przypisane do jego funkcji.

Nożownik w Zakopanem. Rzucał w okna kamieniami, potem zabił

Zarzuty zabójstwa i usiłowania zabójstwa usłyszał 30-letni nożownik z Zakopanego. Mężczyzna w czwartek wtargnął do jednego z domów w Zakopanem, w...

zobacz więcej

W zakresie odpowiedzialności szefa ochrony sąd wskazał na szereg niedociągnięć i niewłaściwych działań Andrzeja Z., a także na to, że nie reagował on na zgłoszenia studentów odnośnie ogromnego tłoku w pomieszczeniach, gdzie odbywały się otrzęsiny. Ten tłok później spowodował tragiczne wydarzenia w łączniku.

Sędzia wskazał, że troje oskarżonych, którzy uznani zostali za winnych, powinno było przewidzieć ewentualne zagrożenia, ale jednocześnie ich działanie nie było umyślne. Dlatego kary więzienia zostały zawieszone na dwuletni okres próby. Przemawiała za tym także dotychczasowa niekaralność tych osób i brak przesłanek świadczących o tym, że dopuszczą się takich działań w przyszłości.

Pełnomocnik rodzin ofiar radca prawny Piotr Kasnowski ocenił wyrok jako otwierający drogę do skutecznej walki o znacznie wyższe odszkodowania w procesie cywilnym. Ten już się toczy, a rodziny domagają się odszkodowań od bydgoskiej uczelni.

Wyrok jest nieprawomocny.

Atak nożownika w warszawskiej szkole. Jedna osoba nie żyje

W szkole, w której uczeń dźgnął nożem kolegę, powołano sztab kryzysowy. Na miejscu jest wicekurator oświaty - poinformował rzecznik warszawskiego...

zobacz więcej

Otrzęsiny odbywały się w dwóch budynkach uniwersytetu, a przejście z jednego do drugiego było możliwe łącznikiem. Otwarte były tylko drzwi w jednym budynku.

Po kilku godzinach imprezy, gdy zrobiło się gorąco i duszno, część uczestników zdecydowała się opuścić uczelnię. Na schodach i łączniku zrobiło się bardzo ciasno. Na schodach, w łączniku i w pierwszej sali z wyjściem na zewnątrz zrobił się tłok. Jednocześnie część obecnych starała się przecisnąć pod prąd.

Na schodach i łączniku z obu stron pod naporem tłumu bardzo wiele osób zaczęło się przewracać na zasadzie domina, jedni leżeli na drugich. Dwie studentki w wieku 24 i 20 lat oraz 19-letni student ponieśli śmierć.

Sekcje zwłok wykazały, że przyczyną zgonów było niedotlenienie wskutek ucisku na klatkę piersiową.

źródło:

Zobacz więcej