RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Russiagate: FBI miało podstawy do podjęcia śledztwa

Zarówno Demokraci, jak i Republikanie obwieścili sukces (fot. PAP/EPA/MICHAEL REYNOLDS)

Nie znaleziono dowodów to, by polityczne uprzedzenia FBI zdecydowały o podjęciu śledztwa dotyczącego kontaktów ludzi z ekipy Donalda Trumpa z władzami Rosji w czasie kampanii wyborczej w USA w 2016 roku. Takie wnioski płyną z raportu inspektora generalnego Departamentu Sprawiedliwości.

Biały Dom nie weźmie udziału w przesłuchaniach w sprawie impeachmentu Trumpa

Biały Dom poinformował oficjalnie w piątek Kongres, że nie weźmie udziału w planowanych na przyszły tydzień przesłuchaniach w Izbie Reprezentantów...

zobacz więcej

Michael Horowitz, inspektor generalny Departamentu Sprawiedliwości, przez blisko dwa lata prowadził dochodzenie, które dokumentuje 432-stronnicowy raport. Informuje on o nieprawidłowościach w działaniach FBI, dotyczących uzyskiwania zgody na inwigilację jednego z doradców Trumpa. W trakcie śledztwa urzędnicy mieli też koncentrować się na nieprzychylnych informacjach o doradcach prezydenta i negować te, które były dla nich bardziej korzystne.

Nie znaleziono jednak – jak głosi opublikowany w poniedziałek raport – dowodów na to, że agenci Federalnego Biura Śledczego rozpoczynając śledztwo byli uprzedzeni politycznie do otoczenia Trumpa. Zdaniem Horowitza FBI miało „uzasadniony powód”, by je wszcząć – między innymi aby „uzyskać informacje o zagrożeniu dla bezpieczeństwa narodowego”.

Postępowanie Horowitza w sprawie śledztwa, które agencja Associated Press nazwała najbardziej newralgiczną misją kontrwywiadowczą w historii FBI, dotyczyło dochodzenia w sprawie nazwanej później Russiagate, które rozpoczęło się w lipcu 2016 roku – gdy biuro otrzymało od australijskiego dyplomaty sygnał, że doradca Trumpa George Papadopoulos wiedział o zhakowaniu serwera Krajowego Komitetu Partii Demokratycznej przez Rosjan zanim informacja ta stała się dostępna i zanim dochodzenie wykazało, że w istocie było to dziełem trolli Kremla.

Dotyczyło też śledztwa specjalnego prokuratora Roberta Muellera w sprawie kontaktów otoczenia Donalda Trumpa z przedstawicielami Kremla; Mueller przejął to dochodzenie od FBI w maju 2017 roku. Trump po opublikowaniu raportu powiedział, że „FBI próbowało obalić rząd”. Nazwał dokument hańbą i „wstydem dla naszego państwa”.

USA zapewniają Ukrainę o wsparciu

Stany Zjednoczone przed rozmowami w formacie normandzkim zapewniają Ukrainę o swoim wsparciu. Oświadczenie na ten temat opublikowała ambasada USA w...

zobacz więcej

Wątłe podejrzenia?

W ocenie prokuratora generalnego Williama Barra dokument ten pokazuje, że FBI „rozpoczęło natarczywe śledztwo dotyczące amerykańskiej prezydenckiej kampanii na podstawie wątłych podejrzeń”. Jego zdaniem nie było podstaw, by wszcząć dochodzenie. Natomiast prowadzący na zlecenie Barra osobne śledztwo w tej sprawie prokurator John Durham stwierdził, że jego ustalenia nie pokrywają się ze wszystkimi wnioskami raportu Horowitza.

Zarówno konserwatyści, jak i liberałowie ogłosili po publikacji raportu zwycięstwo – zauważa „Washington Post”. Demokraci uważają, że „uprawomocnia on rosyjskie śledztwo” specjalnego Muellera, Republikanie wskazują, że ujawniono w nim „poważne wykroczenia” FBI.

W ocenie portalu publicznego radia NPR raport przyczyni się do jeszcze większego politycznego „zawirowania” dotyczącego m.in. kwestii zagranicznych, ingerencji Rosji w kampanię z 2016 roku, partyjnych podziałów oraz wiarygodności śledczych i instytucji państwa.

Dokument został opublikowany w chwili, gdy w komisji sprawiedliwości Izby Reprezentantów USA toczy się śledztwo w sprawie ewentualnego impeachmentu prezydenta. Uczestniczący w niej kongresmeni Partii Demokratycznej Jerry Nadler i Carolyn Maloney stwierdzili we wspólnym oświadczeniu w reakcji na raport, że Trump stanowi zagrożenie dla amerykańskich wyborów i demokracji.

źródło:

Zobacz więcej