„Szpital jest biedny i powinnam się poczuć”. Kolejna osoba mówi o rzekomej korupcji w szpitalu Grodzkiego

Kolejna osoba twierdzi, że była świadkiem korupcji w szpitalu, w którym ordynatorem był aktualny marszałek Senatu prof. Tomasz Grodzki. – Wyraził się na końcu w ten sposób, że szpital jest bardzo biedny i powinnam się poczuć – mówi o rozmowie, do której miało dojść 23 lata temu. Sprawę relacjonuje TVP 3 Szczecin.

„To była informacja generalna”. Grodzki zabiera głos ws. wpłaty prof. Popieli

To była informacja generalna, że ludzie mogą wpłacać na fundacje działające przy różnych szpitalach lub niezależnie od szpitali, a jeżeli autorka...

zobacz więcej

Kobieta, która zgłosiła się do TVP 3 Szczecin zapewnia, że „doskonale pamięta” te wydarzenia. – Wyraził się na końcu w ten sposób, że szpital jest bardzo biedny i powinnam się poczuć – relacjonuje rozmowę z prof. Tomaszem Grodzkim. Miało do niej dojść, na kilka tygodni przed operacją kobiety. Przedstawiła też dokumenty, z których wynika, że w 1996 r. ordynatorem w szpitalu, o którym mówi, był Grodzki. Jak dodaje, „łapówki nie dała”, ale – jak przekonuje – byli inni.

– Leżał taki kolejarz, który powiedział, że czeka aż przywiozą mu emeryturę, bo idzie do Grodzkiego – mówi.

To kolejna osoba, która opowiada o rzekomej korupcji w Szpitalu w Zdunowie. Wcześniej radny PiS województwa pomorskiego Karol Guzikiewicz poinformował, że otrzymał e-maila od kobiety, która twierdzi, że wręczyła łapówkę.

– Ta osoba mówi o kwocie 2 tysięcy łapówki przed wykonaniem operacji. Miały być wręczone profesorowi Grodzkiemu — tak jest napisane w e-mailu — twierdzi Guzikiewicz w rozmowie z TVP 3 Szczecin.

Głośno o sprawie zrobiło się głośno, gdy na Facebooku prof. Agnieszka Popiela napisała, że Grodzki przyjął od niej 500 dolarów. „Jak moja Mama umierała, to trzeba było dać 500 dolarów za operację. Podobno na czasopisma medyczne. Faktury ani rachunku nie dostałam. Nigdy tego nie zapomnę” – pisała prof. Popiela.

Sam Grodzki zaprzeczał oskarżeniom. Za swój wpis prof. Popiela może ponieść konsekwencje. Rektor uniwersytetu skierował sprawę do rzecznika dyscyplinarnego ds. nauczycieli akademickich.

źródło:
Zobacz więcej