RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Flandria – klimatyczna i tajemnicza północ Belgii [GALERIA]

Flandria – dawna część Niderlandów jest coraz chętniej wybierana przez turystów (fot. Agnieszka Wasztyl/Gandawa1)

Brukowane uliczki, maleńkie sklepy z pralinami, kolorowe średniowieczne kamienice, gotyckie katedry. Flandria – dawna część Niderlandów jest coraz chętniej wybierana przez turystów. A jej perełki Brugia, Gandawa i Antwerpia to świetnie zachowane malownicze miasta, w których można zatracić poczucie czasu. Wszystkie znajdują się na liście światowego dziedzictwa UNESCO.

Baśniowy Radżastan maharadżów - kolorowy stan Indii

Pustynny, orientalny, pachnący kadzidłami. Radżastan – najbardziej kolorowy stan Indii jest jednym z najchętniej odwiedzanych regionów w Indiach....

zobacz więcej

Do Gandawy docieram z Brukseli. Dworzec nie wygląda zachęcająco. Sprawia wrażenie jakbym znalazła się na dalekiej prowincji, a nie w jednym z najpiękniejszych miast Europy. Tłumy turystów przeciskają się przez siebie. Postanawiam przejść się do centrum, choć większość ludzi wybiera tramwaj. Nawigacja pokazuje mi pieszo 40 minut, ale udaje mi się dotrzeć w pół godziny. Gandawa jest wspaniale zachowanym średniowiecznym miastem. Region był zamieszkiwany już od czasów celtyckich. Co prawda nie ma przekazów historycznych, które wskazywałyby na to, że Gandawa już wtedy też była zamieszkana, ale według archeologów jest to możliwe. Dziś Gandawa jest największym ośrodkiem akademickim w Belgii. Młodzi uśmiechnięci ludzie są widoczni na każdym kroku. Atmosfera jest tu znacznie lżejsza niż w Brugii. Młodzież odpoczywa nad brzegami kanałów, leniuchuje w parkach lub kosztuje belgijskiego piwa w licznych pubach i restauracjach.

– Gandawa żyje o każdej porze. Odbywa się tu wiele cyklicznych imprez i festiwali. Ogromne wrażenie robi także wieczorem, gdy budynki są podświetlone. To jeszcze bardziej nadaje miastu tajemniczości – podkreśla Bhushavali Natarajan – podróżniczka i blogerka z Indii, która na stałe mieszka w Brukseli, ale Gandawę odwiedza często.

Świetnie zachowane wzdłuż kanałów kamienice, brukowane uliczki, gotyckie kościoły robią ogromne wrażenie. W mieście czuć ducha historii, a stare ściany kamiennych budynków pamiętają czasy mroków średniowiecza – choć dla Gandawy był to czas świetności. Miasto przez kilka stuleci było potęgą, zamieszkiwało je już wtedy kilkadziesiąt tysięcy osób. To właśnie tu urodził się w 1500 roku cesarz Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego Karol V. Najważniejszymi zabytkami Gandawy są Katedra św. Bawona, ratusz, dwunastowieczny zamek Gravensteen, romańsko-gotycki kościół św. Mikołaja i jeden z symboli miasta wieża Belfort, z której na miasto spogląda rzeźba smoka. Według legendy to właśnie smok miał strzec wolności miasta. Gadowi pomagali tajni rycerze.

Warto przejść się także mostem św. Michała, z którego powstało wiele zdjęć do przewodników i katalogów biur podróży. Zabytkowe centrum od końca lat 90. jest wyłączone dla samochodów. W ciągu trzydziestu lat ruch rowerowy wzrósł o prawie jedną trzecią. Miłośnicy jednośladów są widoczni wszędzie, a parkingi dla rowerów zapełnione są do ostatniego miejsca.

Suzdal – malownicza rosyjska perełka, coraz bardziej doceniana przez turystów [GALERIA]

Miasto – skansen, skarbnica architektury rosyjskiej, jedna z najważniejszych dawnych osad słowiańskich. Suzdal maleńkie, malowniczo położone...

zobacz więcej

Flamandzka Wenecja

Na dworcu spotykam grupę podróżnych z Włoch, którzy już nie mogą się doczekać pociągu. A te w sezonie na trasie Bruksela - Brugia są zawsze wypełnione.

– Słyszeliśmy, że Brugia to najpiękniejsze i najbardziej romantyczne miasto w Belgii. Chcemy zrobić sobie wycieczkę łodzią po kanałach – mówią z entuzjazmem.

A ruch na kanałach jest duży. Bajkowa Brugia jest najchętniej odwiedzanym flamandzkim miastem. Tylko w ubiegłym roku to czarujące miasteczko odwiedziło ponad 8 milionów turystów. To aż o 900 tysięcy więcej niż w 2017 roku. Z kolei z rejsów kanałami skorzystało 6 milionów zwiedzających. Ruch turystyczny jednak coraz częściej utrudnia życie mieszkańcom. Władze Brugii postanowiły ograniczyć promocję miasta i liczbę stateczków w zabytkowym centrum. Oprócz turystów od czasu do czasu pływają po kanałach łabędzie. Te piękne ptaki uchodzą obecnie za symbol miasta. Według lokalnej sagi w XV wieku mieszkańcy wykonali egzekucję na jednym z zarządców. W jego rodzinnym herbie znajdował się łabędź. Władcy – Maksymilianowi I Habsburgowi nie spodobała się taka samowola i ukarał mieszkańców. Ich dożywotnią karą było dbanie o łabędzie w mieście.

Brugia jest w stanie oczarować każdego. Wąskie klimatyczne uliczki, urokliwe mostki, ceglane domy przenoszą do średniowiecza. Do tego na każdym roku można natknąć się na kameralne kawiarenki, sklepiki z goframi, belgijskimi frytkami i czekoladkami. Sercem miasta jest rynek Grote Markt, a jego symbolem średniowieczna wieża Belfort. Ma 83 metry i prowadzi do niej 366 wąskich i krętych schodów. Mieści się w dzwonnicy, w której znajduje się... 47 dzwonów. Turyści chętnie zaglądają także do Bazyliki Świętej Krwi, Katedry św. Zbawiciela czy kościoła Najświętszej Marii Panny. Spaceruję po Brugii i mam ochotę zostać tu na dłużej. Nie przeszkadzają mi tłumy, choć bez nich klimat miasta na pewno jeszcze bardziej oddziaływałby na zmysły i jeszcze bardziej pobudzał wyobraźnię.

Matera – kamienne miasto, fenomen na światową skalę [GALERIA]

Jeśli kiedykolwiek oglądaliście „Pasję” Mela Gibsona to na pewno większość z was myślała, że część scen do filmu kręcono w Jerozolimie. Wąskie...

zobacz więcej

Miasto diamentów i Rubensa

Leżąca nad Skaldą półmilionowa Antwerpia jest drugim – zaraz po Rotterdamie - największym w Europie portem morskim. W 2018 roku w przeładowano tu ponad 235 mln ton towaru, a wszystko wskazuje na to, że w tym roku wynik będzie jeszcze wyższy. Ale nie po to przyjeżdżają tu turyści. Antwerpia słynie przede wszystkim z zabytkowego starego miasta, diamentów i imprez. W 2011 roku miasto okrzyknięto Europejską Stolicą Młodzieży. Antwerpia była na mojej liście od dawna. Już sam dworzec robi ogromne wrażenie. To najpiękniejsza stacja kolejowa jaką widziałam – przewodniki opisują ją jako „kolejową katedrę”. Z dworca na stare miasto prowadzi popularny deptak handlowy Meir. Na zakupy zjeżdżają tu nie tylko Belgowie, ale także Holendrzy i mieszkańcy Luksemburga. Ale drogie sklepy to nie wszystko.

Na deptaku nie brakuje świetnie zachowanych zabytkowych kamienic. W średniowieczu Antwerpia była bardzo bogatym miastem, wyrastała na potęgę gospodarczą. Zamożni mieszkańcy mieli swoje rezydencje na ulicy Meir i można je podziwiać do dziś. Jednym z najpiękniejszych i świetnie zachowanych budynków jest osiemnastowieczny rokokowy pałac – Osterriethhuis. Jest wczesne popołudnie a na deptaku tłumy. Po około półgodzinnym spokojnym spacerze docieram do starego miasta. Mój wzrok przyciąga gotycka Katedra Najświętszej Marii Panny - to jedna z najwyższych tego typu budowli na świecie. Budowano ją prawie 200 lat. Wieża północna ma 125 metrów wysokości. W środku znajdują się ciekawe witraże, słynne rzeźby Madonna z Dzieciątkiem i Matka Boża z Antwerpii a także obrazy Petera Paula Rubensa. To w Antwerpii zmarł ten słynny barokowy malarz. A przed katedrą w chodniku – niezwykły pomnik śpiącego chłopca Nello i jego psa Patrasche.

Park Narodowy Cinque Terre przyciąga miliony turystów z całego świata

Piękne krajobrazy, kolorowe miasteczka, strome klify i urokliwe zatoki. Park Narodowy Cinque Terre co roku przyciąga miliony turystów z całego...

zobacz więcej

– Tę historię w Belgii znają wszyscy. Nello znalazł skatowanego psa i się nim zaopiekował. Ubogi chłopiec zakochał się w córce bogacza, ale jemu nie podobała się ta znajomość. Nello niesłusznie oskarżono o wzniecenie pożaru. Chłopiec z psem chciał schronić się w katedrze, ale nie miał pieniędzy aby wejść do środka. W wigilijną noc udało mu się wejść. Nad ranem mieszkańcy Antwerpii znaleźli zamarzniętego chłopca i jego psa w środku kościoła – opowiada miejscowy przewodnik.

Pomnik stoi przed katedrą dopiero od trzech lat. Jest jednym z najbardziej oryginalnych jakie do tej pory widziałam. Idę dalej i docieram do Grote Markt. Na rynku można podziwiać renesansowy ratusz, odnowione kamienice i pomnik Brabo. Turystów jest mniej niż w Brugii i Gandawie. Idąc dalej od ścisłego centrum można natknąć się na zabytkowe budynki, które wymagają remontu. Warto zajrzeć także do kościoła św. Pawła, kościoła Karola Boromeusza i zamku Het Steen. No i oczywiście diamentowej dzielnicy… W Antwerpii już od ponad 500 lat kwitnie handel diamentami. Dzielnica znajduje się niedaleko dworca kolejowego a większość mieszkańców to wywodzący się z Europy Wschodniej chasydzi. Jest tu wiele szlifierni diamentów i sklepów jubilerskich. Ceny przyprawiają o zawrót głowy. Ale bogatych klientów nie brakuje. Po niespełna godzinie wracam na dworzec. Kupuję jeszcze belgijskie frytki, robię ostatnie zdjęcia i wsiadam do pociągu w kierunku Brukseli.

źródło:
Zobacz więcej