RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Sędziowie dbają o słowa. Szczególnie, gdy chcą coś ukryć

Sędzia Paweł Juszczyszyn dobrze czuje się jako trybun ludu (fot.PAP/Mateusz Marek)

Sprawiedliwość to kwestia doboru słów. Można by tak powiedzieć patrząc na to, jak swoje grzechy usprawiedliwiają ci, którzy zwykle osądzają innych. Sędzia Juszczyszyn, wydany przez siebie wyrok, niezgodny z prawem i niszczący życie, określa jako „uchybienie”. Wcześniej „Sędzia na telefon” swoje służalcze zapędy wobec władzy, kwituje: „dałem się nabrać”. Inny sąd, skazując na więzienie chorego umysłowo za kradzież wafelka, wzrusza ramionami – „mógł się odwołać”.

Lewicowy portal, broniąc Juszczyszyna, potwierdza kompromitujące go fakty

Prawicowe media piszą artykuły „demaskujące” sędziego Pawła Juszczyszyna – alarmuje portal OKO.press, wymieniając kilka opisywanych w ostatnich...

zobacz więcej

Sędzia Paweł Juszczyszyn dobrze czuje się jako trybun ludu. Lubi używać porywających słów. – Nazywam się Paweł Juszczyszyn, jestem sędzią Sądu Rejonowego w Olsztynie. Chcę przypomnieć: nam sędziom nie wolno się bać. Prawda i uczciwość ostatecznie zwyciężą. Apeluję do sędziów: bądźcie niezawiśli, odważni. Jesteśmy silni, nawet nie wiecie jak bardzo – mówił na wiecu w Warszawie.

Nie mylił się, sędziowie są silni, a nawet powinni być. Ale najwyraźniej temu sędziemu siła myli się z bezkarnością. Juszczyszyn łatwo „otrząsnął się” z kuriozalnego wyroku, jaki wydał kilka lat temu w sprawie rolnika Zbigniewa Parowicza. Uznanie przez sędziego przejęcia gospodarstwa pana Zbigniewa jedynie za drobne wadium, doprowadziło rolnika do nędzy. Dosłownie. Przedsiębiorca zmarł powtarzając, że mimo wszystko wierzy w państwo polskie.

Sędzia Juszczyszyn niechętnie schodzi z trybuny wiecowej do tak przyziemnych wspomnień. „Zdarzały się z pewnością uchybienia. Nietrudno też znaleźć osoby niezadowolone z rozstrzygnięć sądu. Niemniej wydawane przeze mnie orzeczenia podlegają kontroli odwoławczej” – podsumował sprawę Zbigniewa Parowicza.

„Juszczyszyn walczy o praworządność, a to przez takich jak on tej praworządności nie ma”

Paweł Juszczyszyn doprowadził człowieka do śmierci – mówi portalowi tvp.info Łukasz Gojke, członek działającej przy Kancelarii Premiera Rady...

zobacz więcej

I to prawda. Niszczony przedsiębiorca odwoływał się od tego postanowienia, ale nikomu nie wydawał się wiarygodny. Powód był prosty. Jak przyznaje, ówczesna posłanka, a dziś senator Lidia Staroń, nikt nie wierzył, by sąd wydał tak kuriozalną decyzję.

Przekonanie Juszczyszyna o sile jego stanowiska nie jest odosobnione. Zgodnie z intencją sędziego z Olsztyna ta moc może obalać rządy. Ale, jak wskazuje praktyka, może też, gdy to jest wygodne, schlebiać i służyć rządzącym. Ciężko zapomnieć Ryszarda Milewskiego, zwanego przez złośliwych „sędzią na telefon”, który przenicowałby grafik rozpraw całego sądu, by tylko dopasować się do życzeń premiera Tuska. Po wszystkim bolał nie tyle nad tym, że tak podszedł do sprawy, ile że „dał się nabrać” na dziennikarką prowokację.

Bagatelizujące określenia, służące do przykrycia własnych błędów, mogą być również użyte w przypadku uzasadnień kontrowersyjnych wyroków. Tak stało się np. w sprawie dotyczącej zwrotu kamienicy przy ul. Nabielaka 9 w Warszawie. Nieruchomości słynnej po śmierci Jolanty Brzeskiej, jednej z lokatorek, okrutnie zamordowanej, gdy postanowiła się przeciwstawić tzw. czyścicielom kamienic. Według relacji Sebastiana Kalety, przewodniczącego komisji weryfikacyjnej ws. reprywatyzacji, w ocenie sądu mieszkańców spotkały po prostu – „niedogodności”.

Olsztyński portal: Juszczyszyn „broni praworządności”, bo zbliżał się finał jego dyscyplinarki

„Wykreowanie się na obrońcę porządku konstytucyjnego przez sędziego Pawła Juszczyszyna z Olsztyna prawdopodobnie ma związek z tym, że zbliżał się...

zobacz więcej

Lekkość stylu, z jakim przechodzą niektórzy sędziowie nad swoimi co najmniej zastanawiającymi decyzjami jest uderzająca. Wie coś o tym rodzina chorego psychicznie Arkadiusza K. 42-letni mężczyzna osiem lat temu trafił do więzienia za kradzież wafelka o wartości 99 groszy. Sąd się tłumaczył, że skazany mógł się przecież odwołać. Sprawca był jednak ubezwłasnowolniony ze względu na swoją chorobę. Na to sąd też umiał znaleźć usprawiedliwienie: „Nie ma bazy psychicznie chorych, w przyszłości sytuacja może się powtórzyć”.

Inna sędzia wzruszyła się jednak łzami adwokata broniącego jej kolegi po fachu, który zgarnął do kieszeni 50 złotych staruszki, robiącej obok niego zakupy. Wyjaśnienie było rozgrzeszeniem. To przecież było zwykłe „roztargnienie”.

Siłą sędziów są słowa. Nieważne przy tym, czy brzmią one wiarygodnie, ale kto i gdzie je wypowiada. Sędzia Paweł Juszczyszyn lubi mówić na wiecach o odwadze. Szkoda, że nie ma jej, choćby tyle, by powiedzieć – przepraszam – w sprawie, o której nie chce pamiętać. Casus skrzywdzonego zwykłego rolnika rozmywa mu się wśród wielu tysięcy innych spraw, jakie prowadził. Taka rysa nie pasuje przecież do nowej kariery i sławy sędziego, który odważnie sprzeciwił się reżimowi i na część którego wiwatują tłumy.

źródło:
Zobacz więcej