RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Ratują dzikie zwierzęta, ale samorząd nie chce regulować rachunków

Spór o opiekę nad dzikimi zwierzętami w Przemyślu. Miasto nie chce regulować rachunków za pomoc udzielaną rannym zwierzętom. Świadczą ją weterynarze, którzy założyli jedną z najbardziej znanych fundacji opiekujących się gatunkami chronionymi.

Celnicy udaremnili wywóz egzotycznych ptaków. Zwierzęta znajdowały się pod ochroną

Na autostradzie A4 opolscy funkcjonariusze Krajowej Administracji Skarbowej zatrzymali samochód, w którym przewożono turaki. Ptaki te są chronione...

zobacz więcej

Ośrodek Rehabilitacji Zwierząt Chronionych w Przemyślu – taką nazwę nosi fundacja – jest znany ze swej działalności w całej Polsce. Gdy w Przemyślu znajdowany jest ranny orzeł, ryś czy sarna, zwykle trafia właśnie tu. Wcześniej koszty leczenia dzikich zwierząt pokrywało miasto. Od kilku miesięcy ratusz odsyła faktury.

– Wszystkie faktury, które wystawialiśmy na usługi w związku z zabezpieczaniem, z wyłapywaniem dzikich zwierząt, zapewnieniem im opieki weterynaryjnej, zostały odesłane z informacją, że w sprawie finansowania tego typu zdarzeń mamy się zwrócić do Skarbu Państwa, do wojewody – mówiła w rozmowie z TVP Info Justyna Nawodna z Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt Chronionych w Przemyślu.

Taka sytuacja sprawiła, że ośrodek zaczął mieć problemy finansowe, a jest m.in. azylem dla kalekich bocianów i innych chronionych ptaków, które są tu leczone, by mogły wrócić na łono natury.

Weterynarze tłumaczą, że nie zabiegają o to, by właśnie oni zajmowali się rannymi dzikimi zwierzętami z Przemyśla. Chcą natomiast, by ta kwestia została uregulowana.

Gdy ranne zwierzę trafia do nich i wymaga natychmiastowej pomocy, są po prostu zmuszeni jej udzielić. Dodają, że okoliczne gminy płacą za takie usługi. Tylko władze Przemyśla uważają, że nie mają do tego podstaw.

- Szukamy rozwiązań prawnych. To nie jest zadanie miasta. Zwierzęta dzikie są własnością Skarbu Państwa, w potocznym rozumieniu własnością wojewody, i w naszej ocenie, w ocenie naszych radców prawnych to wojewoda odpowiada za leczenie tych zwierząt – tłumaczył Wojciech Bakun, prezydent Przemyśla.

Czabański o ochronie zwierząt: Powinna powstać służba państwowa

– W mojej ocenie w Polsce powinna powstać służba państwowa, która zajęłaby się walką z łamaniem prawa chroniącego zwierzęta – oświadczył Krzysztof...

zobacz więcej

Miasto twierdzi, że jeśli chodzi o troskę o zwierzęta, wywiązuje się z obowiązków. Na przykład jako jedno z niewielu w województwie podkarpackim prowadzi schronisko dla psów i kotów. Ze zwierzętami dzikimi sprawa – zdaniem ratusza – wygląda o tyle inaczej, że gdyby okazało się, iż samorząd przelewa środki publiczne za usługi, których nie powinien zlecać, instytucje kontrolne mogłyby takie działanie zakwestionować. O rozstrzygnięcie spornej kwestii zwróciło się do wojewody, a ten do ministerstwa.

– My mamy nad sobą jako miasto cały szereg instytucji nas kontrolujących. Zupełnie zrozumiałe jest, że również tych instytucji pytamy, jak się mamy zachować w określonych przypadkach. Jeżeli podmiot gospodarczy wystawia miastu fakturę, to jeszcze nie znaczy, że my mamy za nią zapłacić. Musimy mieć do tego jakąś podstawę – wyjaśniał Bakun.

Przedstawiciele fundacji mają żal z powodu takiego postawienia sprawy. Pracując charytatywnie pomagają rannym ptakom chronionym, prowadzą azyl dla kalekich bocianów, zbierają pieniądze na utrzymanie chorych zwierząt do czasu ich powrotu do natury. Twierdzą, że w ten sposób promują Przemyśl w całej Polsce. A od miasta nie mają żadnej pomocy.

źródło:
Zobacz więcej