Raport

Epidemia koronawirusa

Lewicowy portal, broniąc Juszczyszyna, potwierdza kompromitujące go fakty

Wobec sędziego Juszczyszyna toczy się postępowanie dyscyplinarne (fot. PAP/Mateusz Marek)

Prawicowe media piszą artykuły „demaskujące” sędziego Pawła Juszczyszyna – alarmuje portal OKO.press, wymieniając kilka opisywanych w ostatnich dniach wątków z przeszłości olsztyńskiego sędziego. Zdaniem autora tekstu „grzebanie” w starych sprawach „odbrązawia” wizerunek Juszczyszyna jako „obrońcy niezależności wymiaru sprawiedliwości”. Chodzi m.in. o jego spór o podział 500 Plus, odebranie mu prawa jazdy za zbyt szybką jazdę czy decyzję, która doprowadziła rolnika do ruiny. Lewicowy portal zabiera się za obronę sędziego, choć jednocześnie – potwierdza kompromitujące go fakty.

Olsztyński portal: Juszczyszyn „broni praworządności”, bo zbliżał się finał jego dyscyplinarki

„Wykreowanie się na obrońcę porządku konstytucyjnego przez sędziego Pawła Juszczyszyna z Olsztyna prawdopodobnie ma związek z tym, że zbliżał się...

zobacz więcej

OKO.press przedstawia sędziego Juszczyszyna jako „represjonowanego” przez ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę i rzecznika dyscyplinarnego za to, że zażądał od Kancelarii Sejmu list poparcia kandydatów do „nowej” Krajowej Rady Sądowniczej.

Portal w tekście pt. „Grzebią w starych sprawach sędziego Juszczyszyna. OKO.press pokazuje manipulacje” pisze o „wycieku” informacji z prywatnego życia sędziego w „prawicowych mediach”, które mają „demaskować” Juszczyszyna i „odbrązawiać jego wizerunek”.

„Do tej pory niepokornemu sędziemu wyciągnięto cztery sprawy, które mają się kłaść cieniem na jego sędziowskiej postawie” – czytamy w tekście, gdzie następnie autor zabiera się za sprawdzenie podawanych informacji i „rekonstrukcję podstawowych faktów”.

Sąd przeciwko Juszczyszynowi

Pierwszy z opisywanych „zarzutów prawicowych mediów” dotyczy sporu Juszczyszyna z byłą żoną o 500 Plus, co opisywał portal debata.olsztyn.pl. Sędzia miał wystąpić do miejscowego ośrodka pomocy społecznej o podział wypłacanych środków pomiędzy niego, a byłą partnerkę, z którą ma dwójkę dzieci.

Zarzuty olsztyńskiego portalu miały – zdaniem OKO.press – sugerować, że sędzia jest „pazerny” kosztem żony, a lokalne medium nie zaznaczyło, że Juszczyszyn nie chciał dzielić się po równo, a jedynie wziąć „mniejszą część”.

Lewicowy portal ustalił, że rzeczywiście, sędzia spiera się w urzędach o podział świadczenia, jednak „chciał te środki przeznaczyć dla dzieci na kieszonkowe”, a prawo zezwala na podział 500 Plus pomiędzy małżonków, jeśli podpisali porozumienie o opiece. Urzędy nie podzieliły jednak stanowiska Juszczyszyna, stwierdzając, że opieka naprzemienna powinna być określona w wyroku rozwodowym, a nie w porozumieniu. Tę decyzję sędzia zresztą zaskarżył.

Jak czytamy jednak dalej, Wojewódzki Sąd Administracyjny przyznał rację urzędnikom i nie podzielił argumentów Juszczyszyna.

„Po prostu wkręcił się w prawniczy spór z urzędem o interpretację prawa i zachował się jak prawnik. W dzieci to nie uderzyło” – pisze OKO.press i zaznacza: sędzia nie jest w sporze z żoną.

„Mogło być tak, że wytracał prędkość...”

Drugie oblicze sędziego Juszczyszyna. Nadzorował sprzedaż gospodarstwa za wadium

W kilkudziesięciu miastach w Polsce odbyły się w niedzielę demonstracje pod hasłem „Solidarni z sędziami”. To reakcja na cofnięcie przez...

zobacz więcej

W 2015 roku olsztyński sędzia stracił prawo jazdy. Co prawda chwilowo, ale o tym i przyczynach za chwilę.

O sprawie pierwszy pisał również portal debata.olsztyn.pl podając, że Paweł Juszczyszyn został wówczas zatrzymany w miejscowości Wilkasy pod Giżyckiem przez patrol drogówki w obszarze zabudowanym, a radar wskazał prędkość 101 km/h, co kwalifikowało do odebrania prawa jazdy kierowcy, ponieważ przekroczył prędkość o ponad 50km/h. Ten jednak oświadczył, że jest sędzią i mandatu nie przyjął – mimo to policja rozpoczęła procedurę i odebrała Juszczyszynowi prawo jazdy.

Sędzia pokrętnie tłumaczył, że granica błędu w odczytach radarów może sięgać nawet 3 proc. i odwołał się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, które uchyliło decyzję o odebraniu prawka, bo sędzia „nie został ukarany za wykroczenie”.

Wcześniej także Kolegium Sądu Okręgowego w Olsztynie uznało, że Juszczyszyn nie wykroczył poza przepisy na tyle, by wszczynać postępowanie dyscyplinarne.

Mimo brawurowej prędkości, OKO.press broni sędziego. Powołując się na swoje informacje pisze, że ten został złapany przy wjeździe do Wilkas. „Mogło być tak, że wjeżdżając do Wilkas wytracał prędkość. Nie naraził nikogo na niebezpieczeństwo” – stwierdza autor tekstu.

Dalej opisuje również sprawę Zbigniewa Parowicza, właściciela gospodarstwa rolnego. Informował o tym również portal tvp.info, a zaczęło się od reportażu telewizji TTV (należącej do Grupy TVN), w którym wskazywano, że Parowicza do ruiny doprowadziła m.in. decyzja sędziego Pawła Juszczyszyna.

„Faktycznie, zrobił błąd”

Rolnik zajmował się głównie hodowlą drobiu i sprzedażą jajek. Kiedy ich ceny spadły, zmuszony był zaciągnąć kredyt, który udało mu się spłacić w połowie, po czym sprawa trafiła do komornika.

Wierzyciele zaproponowali, że resztę środków na spłatę długu może pozyskać poprzez sprzedać samochodu lub gospodarstwa. Powołany rzeczoznawca – nie wchodząc nawet na posesję – uznał, że piętrowy dom, obora, stodoła, budynek gospodarczy i 13 ha ziemi są warte nieco ponad 300 tys. Więcej, ostatecznie komornik sprzedał całe gospodarstwo za ponad 200 tys. zł.

Decyzja sędziego Juszczyszyna zrujnowała rolnika. Krewna opowiada o dramacie i śmierci

Pan Zbigniew Parowicz, właściciel gospodarstwa rolnego, którego do ruiny doprowadziła m.in. decyzja sędziego Pawła Juszczyszyna, w ostatnich latach...

zobacz więcej

Jednak komornik wraz z nadzorującym sędzią uznali egzekucję za zakończoną przed wpłatą tej kwoty. Nabywca przejął gospodarstwo za wadium, które wynosiło 32 tys. zł.

Te pieniądze nie wystarczyły panu Zbigniewowi na spłatę długów. Przez lata dopytywał sąd, co stało się z brakującymi 180 tys. zł należności za gospodarstwo. Dzięki interwencji posłanki Lidii Staroń z PO, sąd przyjrzał się wreszcie sprawie ponownie i nakazał kupcowi wypłacenie ustalonej kwoty. Odsetki jednak przez ten czas urosły.

Sprawa komornika, który doprowadził rolnika do ruiny, trafiła do prokuratury, a ta uznała, że gospodarstwo było warte ponad 500 tys. zł. Sprawę jednak umorzono – z nieznanych powodów.

Gdy dziennikarze telewizji zajęli się sprawą w 2015 roku właściciel gospodarstwa jeszcze żył. Zmarł w marcu 2019 roku.

OKO.press pisze, że „prawicowe media” zarzucają Juszczyszynowi, że zgodził się na sprzedaż wspomnianego gospodarstwa za jedynie 29 tys. zł i rzucają oskarżenia, że rolnik z tego powodu popadł w jeszcze większe długi.

„Według informacji OKO.press sprawa nie jest tak prosta i nie jest tak, że sędzia zgodził się na sprzedaż gospodarstwa za grosze. Choć faktem jest, że zrobił błąd w tej sprawie”.

Sędzia, rolnik i krzyki Frasyniuka

Okazuje się, że wystarczyło trochę pogrzebać w archiwach mediów – i to mediów z grupy mocno zaangażowanej we wspieranie oporu przeciw zmianom w...

zobacz więcej

Portal przyznaje, że błąd Juszczyszyna polegał na tym, że zatwierdził przejęcie gospodarstwa za – tu powtarza kwotę – 29 tys. zł, a więc część wierzytelności. „Było to niedopatrzenie w dokumentach, ale przez ten błąd firma nie wpłaciła reszty pieniędzy” – czytamy.

Zarzuty dyscyplinarne

Lewicowy portal opisuje też zarzuty postawione Juszczyszynowi przez zastępcę Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych Michała Lasotę, który dotyczy podania nieprawdy w dokumentach. Chodzi o wnioski, które olsztyński sędzia składał, wnosząc o wyłączenie go ze sprawy kilkunastu policjantów oskarżonych o znęcanie się nad zatrzymanymi.

Juszczyszyn tłumaczył, że zna się z sekretarz sądową, która była żoną jednego z oskarżonych policjantów, a z którą sędzia miał rozmawiać o prywatnych sprawach – podawał portal debata.olsztyn.pl. Lokalne medium dodało również, że kobieta została przesłuchana w charakterze świadka i zaprzeczyła wersji Juszczyszyna zeznając, że łączyły ich jedynie relacje służbowe. Z tego powodu sędzia Juszczyszyn usłyszał również zarzuty dyscyplinarne „podania nieprawdy co do okoliczności faktycznych złożonych wniosków o wyłączenie go od udziału w dwóch postępowaniach karnych”.

OKO.press ustalił, że wnioski o wyłączenie olsztyński sędzia faktycznie składał, w sumie czterokrotnie. Pierwsze trzy trafiły do wydziału gospodarczego, gdzie kolejni sędziowie oceniali go negatywnie.

Lewicowy portal wskazuje, że spośród orzekających w sprawach o wyłączenie Juszczyszyna sędziów jeden został nominowany przez prezydenta Andrzeja Dudę, drugi ma rekomendację „nowej” KRS do awansu, a trzeci – został delegowany do resortu sprawiedliwości.

Za czwartym razem Juszczyszyn jednak skierował sprawę do Sądu Najwyższego, który orzekł, że były błędy w losowaniu rozpraw przydzielanych sędziom, a sprawą ostatecznie zajmie się sąd w Ostródzie. Tutaj OKO.press nie ma jednak już zastrzeżeń.

„Zawsze był odważny”

Portal pisze, że ciąg dalszy sprawy sędziego Juszczyszyna jeszcze nastąpi, ponieważ „sprawą represji” żyje całe środowisko sędziowskie i dodaje: „Juszczyszyn odważny był od samego początku”.

„Nie pokazał tej odwagi dopiero teraz, lecz od początku ataku PiS na sądy” – czytamy.

źródło:
Zobacz więcej