RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Sekretarz generalny SLD narzeka na drogie obiady i hotel poselski. „To relikt PRL”

Poseł Lewicy i zarazem sekretarz generalny SLD Marcin Kulasek zasugerował w jednym z wywiadów, że parlamentarzyści zarabiają za mało. Po fali krytyki przekonuje, że jego słowa zostały źle zrozumiane. – Moja wypowiedź została źle zinterpretowana. Dotyczyła hotelu poselskiego. Warunki są nie za dobre. Oczywiście nie mówię o obsłudze, bo jest świetna, jest zawsze czysto. Pokój jest jednak mały – powiedział portalowi tvp.info.

Społeczna wrażliwość sekretarza SLD: Spróbujcie utrzymać się w Warszawie za 9 tys. zł

Meble pamiętają późnego Gierka, a łazienki, choć niektóre zostały wyremontowane, w części dysponują starymi wannami – opowiada o życiu w hotelu...

zobacz więcej

Przypomnieliśmy politykowi SLD, że nie musi mieszkać w hotelu poselskim, ponieważ Kancelaria Sejmu pokrywa koszty wynajęcia mieszkania do 2,5 tys. zł miesięcznie. – Hotel poselski jest najwygodniejszy, bo jest blisko Sejmu. Zawsze można w czasie przerw w obradach odpocząć. Nie mniej jednak uważam, że hotel jest reliktem PRL-u –  stwierdził Kulasek.

Słowa przedstawiciela Lewicy zaskoczyły posła Tomasza Rzymkowskiego z Prawa i Sprawiedliwości. – Groteska. Przedstawiciel postkomunistycznej lewicy narzeka, że ma meble z czasów Edwarda Gierka. Powinien raczej z nostalgią patrzeć na te meble, a nie narzekać – mówił.

Zdaniem Rzymkowskiego narzekanie Kulaska pokazuje charakter formacji, z której się wywodzi. – Jak przystało na polską lewicę, czyli przyjazd do Sejmu złotym jaguarem i jedzenie kawioru. Nagle zderzyli się z rzeczywistością funkcjonariusza publicznego – dodał poseł PiS.

– Proponuję spróbować się utrzymać w Warszawie za 6,5 tys. zł na rękę i dietę 2,5 tys. zł – powiedział Kulasek w rozmowie z portalem Interia. Na portalach społecznościowych sekretarza generalnego SLD skrytykowało wielu internautów, także sympatyzujących z Lewicą. Posłowie z tego klubu parlamentarnego odsyłali dziennikarzy do samego Kulaska.

Poseł Konfederacji o Włodzimierzu Czarzastym: Stary komuch

Politycy Konfederacji chcą odwołania Włodzimierza Czarzastego z funkcji wicemarszałka Sejmu. – Głosowaliśmy od początku przeciwko niemu. Dziwię...

zobacz więcej

Sekretarz generalny SLD przekonuje, że pensja jest dla niego wystarczającą, a jego słowa zostały wycięte z kontekstu i na przyszłość będzie prosił dziennikarzy o autoryzację. Twierdzi, że nie miał na myśli zbyt małych zarobków, tylko trudności związane z przygotowaniem jedzenia. W rozmowie z Interią przekonywał, że w hotelu poselskim nie ma jak przyrządzić parówek czy jajecznicy.

– Najbardziej brakuje mi aneksu kuchennego. W tym pokoju nie można przygotować sobie śniadania. Posłowi, który musiałby się stołować w Warszawie, a wiem jakie są ceny, nie starczyłoby pensji. W takim kontekście zostało to powiedziane – tłumaczył Kulasek.

Dziennikarze zwrócili mu uwagę, że dwudaniowy obiad z kompotem w stołówce sejmowej kosztuje 12 zł i że może korzystać z barów mlecznych. – Tak, oczywiście. To jest jakieś rozwiązanie – odprał Kulasek.

Kulaska skrytykowali politycy różnych partii. – Nie mam żadnych wątpliwości, że da się przeżyć za 9 tys. zł miesięcznie w Warszawie. Całą poprzednią kadencję te pieniądze były wystarczające. Za to można bardzo godnie żyć. Myślę, że pan poseł odrobinę przesadza – stwierdziła była posłanka PO Joanna Augustynowska.

Czarzasty: Pozdrawiam. Włodek od walenia wiadra i Armii Czerwonej

W weekend w Warszawie odbywa się Kongres Krajowy Lewicy Razem. Z tej okazji przewodniczący SLD Włodzimierz Czarzasty wysłał pozdrowienia swoim...

zobacz więcej

Oberwało się też całej Lewicy. – Panowie z Lewicy zaczęli kadencję od tego, żeby wygodnie siebie urządzić. Przypomnę, że są duże upusty w stołówce sejmowej, jest gdzie się przespać w hotelu sejmowym – dodała.

– Jestem czwartą kadencję w Sejmie i nie narzekam. Można tutaj normalnie żyć. Jeśli nie zje się śniadania i kolacji w pokoju, to trzeba na mieście. Wielu Polaków jest jednak w znacznie gorszej sytuacji. Narzekanie jest oderwaniem od rzeczywistości – powiedział poseł PiS Kazimierz Smoliński.

– Zapewniam, że można przeżyć w Warszawie za znacznie mniejszą sumę i żyłem za znacznie mniejsze sumy. Poza tym śniadanie w restauracji sejmowej kosztuje 10 zł i można się najeść na cały dzień – tłumaczył poseł Konfederacji Janusz Korwin-Mikke. – Moim zdaniem posłowie nic nie powinni zarabiać. Tylko ludzie zamożni powinni być posłami. Jak idą ludzie dla pieniędzy, to potem jest obawa, że będą oczekiwali podwyżek, czy robili afery – dodał Korwin-Mikke.

Czy sekretarz generalny SLD ma wygórowane oczekiwania kulinarne? – Z pierwszego wykształcenia jestem technologiem żywności, więc staram się utrzymywać zbilansowaną dietę. Moja mama zawsze mówi, że jestem wszystkojedzącym człowiekiem – wyjaśnił Kulasek.

źródło:
Zobacz więcej