Lewandowski dopiero ósmy. Jerzy Dudek: Ten plebiscyt to konkurs popularności

W plebiscycie Złotej Piłki Roberta Lewandowskiego wyprzedził o jedną pozycję bramkarz FC Liverpool Alisson Becker (fot. PAP/EPA/YOAN VALAT)

Radość, duma, ale i... spory niedosyt. Choć kończący się rok był dla Roberta Lewandowskiego jednym z najlepszych w karierze, głosujący w plebiscycie „France Football” dziennikarze uznali, że polskiemu napastnikowi należy się „zaledwie” ósme miejsce na świecie. – To niekoniecznie wybory najlepszego piłkarza świata. Raczej konkurs popularności – tłumaczy Jerzy Dudek w rozmowie z portalem tvp.info.

Strzela gola za golem, bije kolejne rekordy, już jest żywą legendą Bayernu Monachium i reprezentacji Polski. Choć osiągnął w tym sezonie bardzo wiele, a – zdaniem sporej części ekspertów – nie ma na świecie lepszego środkowego napastnika, Lewandowskiemu wciąż czegoś brakuje, by zyskać uznanie w oczach głosujących.

Gdy w 2016 r., po znakomitym sezonie, napastnik Bayernu zajął w plebiscycie „France Football” dopiero 16. miejsce, nie przebierał w słowach. „Le cabaret” – napisał krótko na Twitterze, w dosadny sposób wyrażając to, co myśli o „Złotej Piłce” i kulisach jej przyznawania.

Przypomnijmy: w głosowaniu wzięli udział dziennikarze ze 180 krajów. Każdy z nich wskazał swoją „piątkę”, najlepszemu przyznając sześć punktów, drugiemu pięć, trzeciemu cztery itd. Dzięki temu, że po każdej gali wyniki publikowane są na stronie magazynu, jesteśmy świadomi wielu abstrakcyjnych wyborów dokonywanych przez żurnalistów.

I tak, dziennikarz z Kirgistanu uznał, że najlepszym piłkarzem świata w 2018 r. był Thibaut Courtois, a jego kolega z Republiki Środkowoafrykańskiej wskazał Karima Benzemę. Wielu było takich, którzy nad Lionela Messiego stawiali Pierre’a-Emericka Aubameyanga czy Riyada Mahreza. Wobec takich rozstrzygnięć, „kabaret” wydaje się i tak dość łagodnym określeniem.

O tym, skąd bierze się „niechęć” dziennikarzy do Roberta Lewandowskiego i co musi zrobić, by kiedykolwiek zasłużyć choćby na podium plebiscytu, porozmawialiśmy z jednym z najbardziej utytułowanych polskich piłkarzy – Jerzym Dudkiem.

Złota Piłka 2019: Robert Lewandowski na ósmym miejscu

Robert Lewandowski nie znalazł się na podium w klasyfikacji Złotej Piłki. Kapitan reprezentacji Polski zajął ostatecznie ósme miejsce. Złotą Piłkę...

zobacz więcej

Adrian Pudło, TVP.info – To „dopiero” czy „aż” ósme miejsce?
Jerzy Dudek: – Jeszcze przed ogłoszeniem wyników sporo było głosów, że Lewandowskiego nie będzie nawet w pierwszej dziesiątce. To moim zdaniem byłoby spore nieporozumienie. Czy ósme miejsce jest adekwatne? Trudno powiedzieć. My, Polacy, nie patrzymy na to wszystko obiektywnie. Sam mam wielki sentyment do Roberta, uważam, że powinien być co najmniej piąty, ale najwyraźniej czego zabrakło.

Czego?
– Bramek w ważnych meczach. To coś, co wielu wypomina i będzie wypominać Robertowi. W Bundeslidze strzela jak na zawołanie, trafia w eliminacjach do wielkich turniejów, ale gdy przychodzi wiosna, dzieje się coś niedobrego. Faza pucharowa Ligi Mistrzów, mistrzostwa Europy, mundial – to są mecze, które oglądają miliony kibiców. Nie chcę mówić, że „Lewy” w nich nie istnieje, ale na pewno nie jest sobą.

Z czego to wynika?
– Na pewno łatwiej jest ogrywać obrońców Augsburga niż Barcelony, co do tego nikt nie ma wątpliwości. Im trudniejszy przeciwnik, tym nie tylko Lewandowski ma trudniej, ale i jego partnerzy kreują mniej sytuacji. To nie jest piłkarz jak Lionel Messi czy choćby Salah, który weźmie piłkę i przedrybluje czterech zawodników.

Słoweńców przedryblował...
– Niech to samo zrobi z Realem i pewnie za rok będzie wyżej. Obrońcy są coraz lepsi i coraz sprytniejsi. Na boisku sporo jest walki, której nie widzimy w telewizji. Jeśli czołowi stoperzy świata nastawiają się na wojnę z którymś z napastników, niewielu znajduje sposób, by ich przechytrzyć.

Pojawiają się głosy, że gdyby Polak grał w Anglii lub Hiszpanii, o podium mógłby być spokojny.
– To możliwe. Przecież w tym plebiscycie głosują dziennikarze z różnych egzotycznych krajów. Ilu z nich ma dostęp do transmisji Bundesligi? Liga angielska czy hiszpańska są znacznie bardziej popularne. Dlatego uważam, że „Złota Piłka” to niekoniecznie wybory najlepszego piłkarza świata. Raczej konkurs popularności, w którym – siłą rzeczy – większe szanse mają uczestnicy meczu Realu z Barceloną czy piłkarze Liverpoolu, Manchesteru City...

Połowa graczy z pierwszej trzydziestki to piłkarze z Premier League.
– No właśnie. Grałem przez kilka lat w Anglii i wiem, jak oni podchodzą do futbolu. Mają swoją ligę, Ligę Mistrzów, czasem zerkają do Hiszpanii. I tyle. Niemcy? Francja? Wiedzą oczywiście, że istnieją takie kluby jak Bayern, Juventus czy PSG, ale pod względem zainteresowań piłkarskich są przede wszystkim wielkimi patriotami. Mogę sobie wyobrazić, że w Senegalu, Kirgistanie czy Mali – gdzie przecież głos dziennikarzy znaczy tyle samo, co głos Niemca lub Hiszpana – też niekoniecznie interesują się tym, że Lewandowski przegonił Gerda Muellera.

To, że Lewandowski jest Polakiem, ma jakieś znaczenie? Inaczej patrzy się na graczy z Niemiec, Anglii, Brazylii, bardziej „piłkarskich” narodów?
– Nie wydaje mi się. Spójrzmy na zwycięzcę z 2018 r.: Luka Modrić to przecież Chorwat. Jeśli grasz w wielkim klubie, a na dodatek twoja reprezentacja osiąga sukces na wielkim turnieju, nie ma znaczenia, z jakiego kraju pochodzisz.

Robert i Anna Lewandowscy zachwycili na czerwonym dywanie [ZDJĘCIA]

On – wybitny piłkarz, jeden z najlepszych na świecie. Ona – uznana trenerka, dietetyczka, osobowość medialna. Jedno z najbardziej zapracowanych...

zobacz więcej

O sukces z reprezentacją będzie trudno. Wygranie Ligi Mistrzów z Bayernem to jedyna przepustka na podium „Złotej Piłki”?
– Tak mi się wydaje. Tylko w ten sposób Lewandowski może zostać dostrzeżony przez naprawdę szerokie grono odbiorców. Oczywiście idealnie byłoby, gdyby awansował z Polską do finału czy choćby półfinału mistrzostw Europy, ale myślę, że bardziej realistyczny jest ten pierwszy scenariusz.

Przy okazji wszelkich konkursów, piłkarze namiętnie powtarzają, że to mało istotne, że liczą się tylko sukcesy drużynowe, że te indywidualne osiągnięcia nie mają większego znaczenia... Ile w tym prawdy?
– Każdy, kto ciężko pracuje – niezależnie od tego, czy jest piłkarzem, koszykarzem, murarzem czy dziennikarzem – lubi być wynagradzany za swoją pracę. Lubi czuć się doceniony. Podobnie jest z piłkarzami. Nawet jeśli nie rozumieją tego teraz, wszystko dotrze do nich za kilka lub kilkanaście lat. Liczysz na tę Złotą Piłkę, czekasz, zastanawiasz się, co jeszcze mogłeś zrobić, czy można postąpić inaczej... Na pewno w jakiś sposób to przeżywa. Wiem po sobie. To oczywiście inny kaliber, ale gdy UEFA nominowała mnie do nagrody najlepszego bramkarza Europy, czułem wielką nobilitację. Wiedziałem, że nie wygram, bo rywali miałem wybornych, ale i tak dało mi to „kopa” do dalszej pracy. Nawet jako Bramkarz Roku w Holandii czułem się świetnie. Piłkarze mogą mówić różne rzeczy, ale nie wierzę, że te wyróżnienia nie mają dla nich żadnego znaczenia. Może Messi czy Ronaldo, którzy mają tego już po kilkadziesiąt, nie zwracają aż takiej uwagi, ale te pierwsze nagrody, dla niektórych jedyne, zostają w głowie na zawsze.

Co mógłby zrobić Lewandowski? Z naszej rozmowy wynika, że najlepiej, gdyby przeniósł się do Anglii lub Hiszpanii. – Pamiętam swoją wizytę w muzeum Realu Madryt. Nie liczyłem, ale było tam mnóstwo nagród indywidualnych. Jedna Złota Piłka obok drugiej, wielkie nazwiska, wielcy piłkarze. Ani Bayern, ani żaden inny niemiecki klub, aż takim dorobkiem pochwalić się nie może. Trudno mi cokolwiek doradzać Robertowi. Obrał pewną drogę, która – mimo tego ósmego miejsca – wydaje się słuszna. Z roku na rok sprawia wrażenie coraz lepszego, rozkręca się, jeszcze nie powiedział przecież ostatniego słowa.

W pańskim prywatnym rankingu był na podium?
– Jak wspominałem: mam do niego ogromny sentyment, ale moimi faworytami, poza Messim, byli piłkarze Liverpoolu – Virgil Van Dijk i Mohammed Salah. Lewy jest u mnie w pierwszej piątce, a gdy tylko popchnie Bayern do finału Ligi Mistrzów, na pewno wskoczy na podium. Wierzę, że stanie się to już w tym sezonie.

źródło:
Zobacz więcej