Sędzia, rolnik i krzyki Frasyniuka

Można więc powiedzieć, ze twarzą sprzeciwu jest dziś sędzia Juszczyszyn, jego głosem zaś Władysław Frasyniuk (fot. PAP/Radek Pietruszka, zdjęcie ilustracyjne)

Okazuje się, że wystarczyło trochę pogrzebać w archiwach mediów – i to mediów z grupy mocno zaangażowanej we wspieranie oporu przeciw zmianom w wymiarze sprawiedliwości – żeby okazało się, że sędzia Paweł Juszczyszyn faktycznie, jak mało kto, nadaje się na twarz tego buntu.

Drugie oblicze sędziego Juszczyszyna. Nadzorował sprzedaż gospodarstwa za wadium

W kilkudziesięciu miastach w Polsce odbyły się w niedzielę demonstracje pod hasłem „Solidarni z sędziami”. To reakcja na cofnięcie przez...

zobacz więcej

Rolnik Zbigniew Parowicz wpadł kilka lat temu w długi; jednak spokojnie byłby w stanie z nich wyjść, gdyby nie niefrasobliwość (w najlepszym wypadku) wymiaru sprawiedliwości. Parowicz w chwili zadłużenia dysponował majątkiem, który spokojnie pozwalał na ich spłacenie.

Na drodze do tego stanęli jednak rzeczoznawca, który wykonał drastycznie zaniżoną wycenę majątku rolnika, komornik, który majątek ten sprzedał, lecz nie wyegzekwował od nabywcy zapłaty, wreszcie sędzia nadzorujący całą tę procedurę, który, zgodnie z najbardziej znaną chyba tradycją zawodową, umył ręce.

W dużym skrócie (całą historię można znaleźć na naszym portalu i w internecie) komornik zadowolił się wpływem niewielkiego w stosunku do całej kwoty wadium, które, co oczywiste, nie pokryło kwoty zadłużenia. Rolnik, pozbawiony już majątku, został ze swoim problemem sam, za to pozbawiony mieszkania. Kiedy w końcu, po dłuższym czasie i zainteresowaniu tematem Lidii Staroń, wówczas jeszcze posłanki, udało się odzyskać pozostałą część wyznaczonej przez komornika kwoty za jego dawny majątek, ta nie wystarczyła już na spłatę zobowiązań.

W wyniku kilku decyzji Zbigniewowi Parowiczowi życie zniszczono z absolutną skutecznością – po kilku latach piekła za życia zmarł w sierpniu tego roku. Sprawą interesowały się media, w tym telewizje TTV i TVN24, które poświęciły jej reportaże.

Nie spodziewam się jednak, by dziś zdecydowały się je przypomnieć szerszej publiczności, choć jedna z postaci znów stała się bohaterem medialnych przekazów. Jak już wszyscy wiedzą, a kto nie wiedział, ten się domyślił, sędzią z reportażu jest Paweł Juszczyszyn.

„Juszczyszyn walczy o praworządność, a to przez takich jak on tej praworządności nie ma”

Paweł Juszczyszyn doprowadził człowieka do śmierci – mówi portalowi tvp.info Łukasz Gojke, członek działającej przy Kancelarii Premiera Rady...

zobacz więcej

Ten sam, którego odwołanie z delegacji do sądu w Olsztynie stało się głównym impulsem do fali protestów przeciwników zmian w sądownictwie po tym, gdy stanowisko TSUE okazało się samo w sobie niewystarczającym paliwem. Zresztą czy działania resortu sprawiedliwości wobec sędziego, który swą gorliwość ewidentnie w bardzo nierównomiernym stopniu rozdziela między prowadzone sprawy, dały obrońcom „wolnych sądów” impuls wystarczająco mocny?

Patrząc na frekwencję z tych imprez nie można z przekonaniem wyciągnąć takiego wniosku. Chociaż w przekazie medialnym ładnie brzmi fraza „kilkaset protestów w całej Polsce”, często jednak były to imprezy jedno- lub kilku-, kilkunastoosobowe, będące jedynie cieniem liczebności i mocy demonstracji z czasów uchwalania pierwszych ustaw i nacisków na prezydenta Andrzeja Dudę w ich sprawie.

Dziś na ulice wychodzą jedynie najwierniejsi, co daje nie więcej niż kilkuset uczestników nawet największych protestów, choćby w Warszawie czy Krakowie. Nie brak, oczywiście, emocji i wzruszeń. „W Nysie do zgromadzenia pod Sądem Rejonowym 1.12. podeszła kobieta. Kiedy wyszła na środek niewielkiego placu, na którym protestowało ok. 50 osób, przedstawiła się, jako sędzia i zdołała powiedzieć tylko: »dziękuję wam wszystkim«, a łzy wzruszenia zablokowały możliwość dalszej mowy” – pisze na Twitterze znany obrońca demokracji pułkownik Adam Mazguła.

Prezes Sądu Rejonowego w Olsztynie zawiesił sędziego Pawła Juszczyszyna

Prezes Sądu Rejonowego w Olsztynie Maciej Nawacki wydał zarządzenie, na mocy którego ze skutkiem natychmiastowym zawiesił w wykonywaniu czynności...

zobacz więcej

W Warszawie wśród protestujących pojawiają się ważni politycy, w tym Małgorzata Kidawa-Błońska i kilkoro posłów Platformy. We Wrocławiu ramię w ramię z ludźmi, od których zależeć mają jego dalsze losy jako oskarżonego, protestuje Józef Pinior; cały show kradnie jednak Władysław Frasyniuk, który ku uciesze i aprobacie demokratów, specjalistów od konstytucji i trójpodziału władzy oraz apolitycznych jakoby sędziów, wzywa z mównicy, by „j***ć pisiorów”. Tylko grające w tej samej drużynie media nie palą się, by akurat ten fragment jego wystąpienia przekazywać dalej.

Można więc powiedzieć, że twarzą sprzeciwu jest dziś sędzia Juszczyszyn, jego głosem zaś – Władysław Frasyniuk. Wszystko jak zwykle w imię niezależności, obiektywizmu i apolityczności. Protestujący wznoszą hasła na cześć „sędziów niezłomnych”, jednak ta niezłomność zbyt często oznacza jedynie całkowitą obojętność wobec ludzkiej krzywdy.

Niezawisłość oznacza brak kontroli, a przede wszystkim jakiejkolwiek odpowiedzialności przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości za ludzkie dramaty, zawinione przez nich, nikogo innego. Przecież w sprawie Zbigniewa Parowicza wszystko było do odkręcenia, była wola obu stron i możliwość zdobycia pieniędzy. Miał jednak pecha pracować w kraju, w którym tantiemy za ustrój sądownictwa powinni do dziś dostawać spadkobiercy Franza Kafki. Zostało jedynie bardzo wiele pytań, które zostały zagłuszone skandowaniem Frasyniuka i innych.

źródło:
Zobacz więcej