„Chory był przez kilka godzin bez serca”. Autotransplantacja we Wrocławiu

Lekarze z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu wykonali pierwszą na Dolnym Śląsku autotransplantację serca u pacjenta chorego onkologicznie. 30-latkowi wycięto serce i ponownie wszczepiono po wycięciu z lewego przedsionka guza wielkości jabłka.

„Walczymy o każde uderzenie serca”. Chory chłopiec czeka na wsparcie

Filip Garnowski ma zaledwie 6 lat i skomplikowaną wrodzoną wadę serca. Przeszedł już kilka operacji na otwartym sercu. Kolejna – w USA – stanęła...

zobacz więcej

Szef Centrum Chorób Serca we wrocławskim Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym prof. Piotr Ponikowski poinformował, że 30-letni mężczyzna w poprzedni czwartek zjawił się na oddziale SOR z objawami krwioplucia i całkowitej niezdolności do wysiłku.

– Nie mógł nawet wejść na półpiętro. Wykonaliśmy u niego rezonans magnetyczny i badanie serca, które pokazało, że w lewym przedsionku serca ma bardzo rzadki guz serca. Następnego dnia był operowany i to jest absolutnie spektakularne zakończenie tej historii. Pacjent przeżył, czuje się dobrze i jutro wyjedzie do domu – powiedział w czwartek na konferencji prasowej prof. Ponikowski.

Operację autotransplantacji serca i wycięcia guza wykonał zespół pod kierunkiem dr. Romana Przybylskiego, który od 2003 roku przeprowadził trzy podobne operacje w Polsce, ale za każdym razem zabieg autotransplantacji odbywał się z innych wskazań.

– W tym przypadku u pacjenta stwierdziliśmy bardzo rzadką, ale też i bardzo złośliwą formę guza nowotworowego tzw. mięsaka. Wypełnił on już w całości lewą komorę serca i naciekał na żyły płucne. Praktycznie lewe płuco już u tego pacjenta nie pracowało, stąd brało się jego osłabienie. Groziła mu śmierć z powodu zatrzymania akcji serca nawet w ciągu najbliższej dobry – wyjaśnił dr Przybylski.

Chłopca czeka droga operacja, równie drogi miał być transport. Pomógł MON

Wojsko zapewni transport chorego chłopca do USA na operację ratującą życie. Z powodu ciężkiej wady serca Filip Garnowski z Brwinowa przeszedł już...

zobacz więcej

Jak podkreślił, po długiej analizie przypadku lekarze zdecydowali, że jedyną szansą może być zabieg autotransplantacji serca i wycięcia mięsaka. Serce w takim zabiegu jest z całości wycinane, bo tylko wówczas – na osobnym stole operacyjnym – kardiochirurg może szybko i sprawnie usunąć guza oraz wszystkie komórki rakowe i zrekonstruować przedsionek z materiału biologicznego. Następnie serce jest z powrotem wszczepiane; pacjent przez kilka godzin jest podłączony do tzw. sztucznego serca.

– Ten guz był wielkości jabłka i wypełniał w całości lewy przedsionek serca, który został zrekonstruowany w całości z materiału biologicznego. Z tego powodu, że był tak duży, była trudność połączenia lewego przedsionka z lewą komorą serca. Poradziliśmy sobie rekonstruując przegrodę z łaty – wyjaśnił kardiochirurg.

30-letni pacjent kilka dni po zabiegu przeprowadzonym w piątek czuje się dobrze i prawdopodobnie już w najbliższy piątek opuści szpital. Czeka go jeszcze leczenie onkologiczne – chemioterapia. Właśnie z tego powodu, że stwierdzony u niego guz ma charakter onkologiczny, niemożliwe było zastosowanie przeszczepu serca od zmarłego dawcy.

Przeprowadzony przez dr. Przybylskiego zabieg autotransplantacji serca jest pierwszą taką operacją na Dolnym Śląsku i piątym zabiegiem w Polsce. Cztery z nich wykonał dr Przybylski, który do niedawna pracował w Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu, gdzie pierwszy taki zabieg wykonał w 2003 r. Jeden z takich zabiegów przeprowadzono w Poznaniu.

źródło:

Zobacz więcej