Piotrowicz o sprawie Pikula. „Współpracowałem z nim i z jego adwokatem”

Stanisław Piotrowicz w rozmowie z portalem tvp.info o sprawie Antoniego Pikula (fot. PAP/Radek Pietruszka)

Wrogowie pojawili się wtedy, kiedy stałem się twarzą reformy wymiaru sprawiedliwości. Od tej pory przystąpiono do niesamowitego ataku na mnie, by mnie zniesławić, poniżyć. Naruszyłem interesy establishmentu III RP – powiedział w rozmowie z portalem tvp.info Stanisław Piotrowicz wybrany na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Piotrowicz odparł też zarzuty ze strony Antoniego Pikula („jedynka” na liście wyborczej KO), który twierdzi, że prawnik nigdy mu nie pomógł. – Pikul nie został w ogóle skazany. Miał sprawę umorzoną i to jest moja w dużej mierze zasługa – mówi.

Wywiad portalu tvp.info: Stanisław Piotrowicz odpowiada na zarzuty opozycji

– Myślę, że bardzo ważne jest zdobyte przeze mnie doświadczenie w tworzeniu i stosowaniu prawa. Przez kilkadziesiąt lat wykonywałem prawo, a przez...

zobacz więcej

Antoni Pikul, radny sejmiku województwa podkarpackiego z list Platformy Obywatelskiej i kandydat tej partii w wyborach do parlamentu powiedział kilka lat temu, że Stanisław Piotrowicz nie udzielił „żadnej pomocy” jemu ani innym osobom związanym z „Solidarnością”.

W ten sposób Pikul odniósł się do słów posła PiS Bogdana Rzońcy, który zapewniał, że Pikul mówił o Piotrowiczu jako o prokuratorze same pozytywne słowa. – Nie wiem, co na to powiedzieć, to przecież obrzydliwe – mówił Pikul. Dodał, że w czasie stanu wojennego on stał po jednej stronie, natomiast prokurator Piotrowicz po drugiej.

Teraz sprawę Pikula przywołują niektóre media w kontekście wyboru Stanisława Piotrowicza na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. W rozmowie z portalem tvp.info Piotrowicz odpiera zarzuty polityka Platformy Obywatelskiej i opowiada, jak dokładnie wyglądała sprawa sprzed 30 lat.

– Pan Pikul przez trzydzieści lat mówił o mnie dobrze w środowisku jasielskim; mówił o tym, ile mi zawdzięcza. Świadkowie tych słów żyją, warto ich o to zapytać – zaznacza nasz rozmówca.

Podkreśla, że ta wiedza jest w Jaśle powszechna. – Trzeba zacząć od tego, że Pikul nie został w ogóle skazany. Tak się go przedstawia, jakby został skazany, jakbym ja go oskarżał… nic z tych rzeczy. Pikul miał sprawę umorzoną i to jest moja w dużej mierze zasługa – stwierdził Piotrowicz.

Fakt „demaskował” Piotrowicza, a „Newsweek” zarzucił mu kłamstwo. Poseł przedstawił dowód

– Domagam się sprostowania i zaprzestania rozpowszechniania nieprawdziwych wiadomości na mój temat od redakcji, które takie wiadomości...

zobacz więcej

Dodaje, że to przede wszystkim dlatego, że on tego śledztwa nie prowadził. – Ale przedstawia się mnie dziś jako tego, który przeciwko Pikulowi śledztwo prowadził. Nic podobnego. Ja w tej sprawie wykonałem jedną czynność, która tę sprawę rozwaliła. I ja protokołem z tej czynności dysponuję, otrzymałem go z IPN – zapewnia.

Jak dodaje, za sporządzenie tego protokołu poniósł konsekwencje, bo zorientowano się, że wszedł we współpracę z adwokatem Pikula. – A jego adwokatem był nieznany mi wówczas mecenas Stanisław Zając, późniejszy wicemarszałek Sejmu – mówi Piotrowicz.

– Wspólnie z jego obrońcą – inicjatywa wyszła ode mnie, to ja szukałem adwokata Pikula – pojechałem do zakładu karnego, gdzie przebywał Pikul. Wcześniej z tą sprawą nie miałem nic wspólnego. Inny prokurator z Jasła ją prowadził – mówi. Jak tłumaczy, wysłano go na delegację, przedstawiono akta sprawy, żeby sporządził akt oskarżenia.

– Takie było polecenie szefa, ja nie chciałem tego zrobić. Chciałem powołać biegłego – licząc, że będzie przyzwoity – i on dostarczy argumentów, by te sprawę umorzyć – mówi.

Dodaje, że szef prokuratury nie wyraził na to zgody. – Wręcz przeciwnie, naskoczył na mnie. Wydał polecenie służbowe, a ja pomyślałem że mogę pomóc Pikulowi w inny sposób – przesłucham go tak, by to, co chciałem, by powiedział biegły, wcisnąć w jego usta – twierdzi Piotrowicz.

Wywiad portalu tvp.info: Stanisław Piotrowicz odpowiada na zarzuty opozycji

– Myślę, że bardzo ważne jest zdobyte przeze mnie doświadczenie w tworzeniu i stosowaniu prawa. Przez kilkadziesiąt lat wykonywałem prawo, a przez...

zobacz więcej

– Znalazłem jego adwokata. Po wyjściu z aresztu Pikul mówił tak. Prokurator pisał protokół i na głos mówił, co pisze. Adwokat przytakiwał głową, a ja siedziałem i nic nie mówiłem, chociaż to były moje wyjaśnienia – relacjonuje.

Piotrowicz opowiada, że kiedy wrócił z protokołem do szefa prokuratury, ten się wściekł, „dostał piany na ustach”. – Wyrzucił mnie z prokuratury, napisał na mnie paszkwil do prokuratora wojewódzkiego. I ta delegacja została przerwana przed czasem – opowiada.

– By mnie dalej pognębić, przygotowano akt oskarżenia. Mnie już nie było w Jaśle. Przyjechał do mnie pracownik sekretariatu, bo szef polecił podpisać to oskarżenie. Wtedy już nie miałem problemu, by go podpisać, bo wiedziałem, że jest nieskuteczny wobec tego, co zrobiłem wcześniej – tłumaczy nasz rozmówca.

Dalej dodaje, że Sąd Wojewódzki w Krośnie wrócił wtedy sprawę prokuraturze. – I na tym zakończył się mój udział. Na skutek mojego protokołu. Podobnie sąd wojskowy umorzył tę sprawę, przez protokół ją rozwalający – zaznacza.

– Dlaczego Pikul zmienił narrację? Był »jedynką« PO na Podkarpaciu w wyborach do sejmiku województwa, te wybory wygrał. Teraz kandydował do Sejmu na posła PO. To jest klucz. To są ważne fakty, które mogą rzucić światło na to, dlaczego Pikul przeszedł do ataku na mnie – ocenia wybrany do TK Piotrowicz.

Zaznacza, że dzięki jego czynności – jedynej, jak podkreśla, jaką wykonał w sprawie – ostatecznie umorzono postępowanie przeciwko Pikulowi, a on sam „poniósł z tego tytułu konsekwencje”.

Na koniec Piotrowicz dodał, że jego „wrogowie pojawili się wtedy, kiedy stałem się twarzą reformy wymiaru sprawiedliwości”. – Od tej pory przystąpiono do niesamowitego ataku na mnie, by mnie zniesławić, poniżyć. Naruszyłem interesy establishmentu III RP – ocenia.

– Jeżeli ktoś mówi, że ja byłem zaangażowany w ściganie opozycjonistów, niech pokaże mi ofiary moich działań. Nie ma takich działań i tu mają wielki problem. Wręcz przeciwnie, są ludzie, którzy dobrze o mnie mówią. Czy ktokolwiek z opozycjonistów za moją sprawą został skazany? Nikt – zapewnia.

– Gdyby w tamtych czasach wyszło na jaw, że współpracowałem z podejrzanym i jego adwokatem to przecież byłby kryminał. Takie było moje ryzyko, za które spotyka mnie dziś taka „nagroda” – stwierdza.

źródło:
Zobacz więcej