Raport

Epidemia koronawirusa

Zabijał karpie gilotyną. Sąd: biegły sporządzi ekspertyzę, czy czuły ból i strach

Biegły ichtiolog ma m.in. poinformować sąd, czy istotny podczas zabijania karpi jest stopień naostrzenia ostrza gilotyny (fot. Shutterstock/ bulentevren)

Ichtiolog ma odpowiedzieć m.in. na pytanie, czy karpie odczuwają ból i strach – zdecydował Sąd Okręgowy w Kaliszu, rozpatrujący apelację od wyroku trzech miesięcy dla 59-latka. Mężczyzna gilotynowął ryby bez ogłuszania. Odwołanie wniosła Fundacja Viva!, która domaga się roku więzienia.

Zakaz hodowli zwierząt futerkowych będzie procedowany w Sejmie

Nowelizacja ustawy o ochronie zwierząt, której częścią jest postulowany zakaz hodowli zwierząt na futra w Polsce, ma być procedowana w nowej...

zobacz więcej

59-letni Wojciech C. sprzedawał w grudniu 2018 r. w Krotoszynie karpie, uśmiercając je gilotyną. O podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez sprzedawcę zawiadomiła policję fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva! Do obrońców zwierząt trafiło nagranie z targowiska.

– Kiedy otwierałam filmik nagrany w Krotoszynie, byłam przekonana, że nic mnie nie zaskoczy. Myliłam się. Mężczyzna w sposób absolutnie okrutny zabijał ryby. Naprawdę nie dało się na to patrzeć – mówiła wtedy Anna Plaszczyk z fundacji Viva! prowadzącej kampanię „Krwawe święta”.

Sprawa znalazła swój finał w sądzie. Prokuratura z Krotoszyna wnioskowała o sześć miesięcy więzienia dla oskarżonego „ze względu na wysoce szkodliwy społecznie czyn”.

Pełnomocnik Fundacji Viva!, adwokat Katarzyna Topczewska, sprawę nazwała precedensową i zażądała roku więzienia oraz zakazu hodowli i sprzedaży ryb na pięć lat.

Jak podkreśliła, ustawodawca przesądził, że jedynym sposobem na zabijanie i minimalizowanie cierpienia zwierząt jest ich wcześniejsze ogłuszanie.

Nie wiedział, że tak nie wolno

Mężczyzna przyznał się do zarzucanego mu czynu, ale – według jego słów – nie wiedział, że nie można w taki sposób zabijać karpi. Zapewniał w sądzie, że nigdy więcej nie będzie tak robił i wnioskował o uniewinnienie.

Katastrofa statku z owcami. Na pokładzie było 14 tys. zwierząt

Na Morzu Czarnym, u wybrzeży Rumunii, w niedzielę doszło do katastrofy statku, którym transportowano ponad 14 tys. owiec. Wszystkich członków...

zobacz więcej

Sąd Rejonowy w Krotoszynie skazał 11 marca 2019 r. Wojciecha C. na trzy miesiące bezwzględnego więzienia, nawiązkę 1 tys. zł i przepadek dowodu rzeczowego w postaci gilotyny.

– Każde zwierzę, każdy kręgowiec, a więc także ryba, powinna być wcześniej ogłuszona. Oskarżony tego nie robił – mówiła wtedy sędzia.

– Oskarżony był już wcześniej skazany na więzienie, w związku z tym przepisy kodeksu karnego nie przewidują możliwości warunkowego zawieszenia kary, dlatego jest ona bezwzględna – tłumaczyła sędzia podczas uzasadnienia wyroku.

Pełnomocnik Fundacji Viva! zaskarżyła wyrok. W Sądzie Okręgowym w Kaliszu odbyła się w tej sprawie apelacja.

„Gilotyna to była tępa krajalnica do sera”

– Mam nadzieję, że w najgorszym przypadku sąd utrzyma ten wyrok w mocy, bo nie wyobrażam sobie, żeby była inna kara niż bezwarunkowe pozbawienie wolności – powiedziała mecenas Topczewska.

– Gilotyna to była tępa krajalnica do sera i dlatego w mojej ocenie to było szczególne okrucieństwo – wyjaśniła.

Na sprawie apelacyjnej oskarżonego prezentował adwokat Wojciech Kołodziejczyk z Kalisza, który został opłacony ze środków zebranych podczas internetowej zbiórki pieniędzy na rzecz obrony Wojciecha C. Zainicjował ją Leszek Świerzewski z Pudliszek.

23 zwierzęta w kawalerce, dla wszystkich tylko jedna miska. Są zarzuty

Policjanci zatrzymali 54-letnią kobietę, która w 30-metrowym mieszkaniu trzymała 14 psów, osiem kotów i królika. Zwierzęta były zaniedbane. – Dla...

zobacz więcej

Mężczyzna postanowił pomóc oskarżonemu, bo – jak powiedział – „każdy wędkarz i rybak wie, że ryb się nie ogłusza, wszystko idzie pod nóż i pod maszyny, a tu za coś takiego karać więzieniem; to niesprawiedliwe”.

Podczas apelacji sąd poinformował o możliwości zmiany kwalifikacji prawnej czynu ze znęcania się nad rybami ze szczególnym okrucieństwem na zarzut ich uśmiercania.

Egzystencjalne, ale i praktyczne pytania sędziego

Sędzia Maria Siwek-Walczak postanowiła powołać biegłego z zakresu ichtiologii, żeby uzyskać odpowiedź m.in. na pytania, czy karpie mają układ nerwowy pozwalający na odczuwanie bólu i strachu oraz czy mają na skórze receptory wyczuwające krew od innego osobnika tego gatunku, co może powodować ich cierpienie.

Biegły ichtiolog ma też poinformować sąd, czy istotny podczas zabijania karpi jest stopień naostrzenia ostrza gilotyny.

źródło:

Zobacz więcej