Burismagate. Jak człowiek Janukowycza kupił sobie kryszę w USA

Trwa dochodzenie ws. potencjalnego impeachmentu Donalda Trumpa (fot. Yara Nardi-Pool/Getty Images)

Dalsze przesłuchania w ramach dochodzenia ws. potencjalnego impeachmentu Donalda Trumpa więcej problemów niż prezydentowi USA przynieść mogą jego głównemu rywalowi Joe Bidenowi. Dalsze zagłębianie się w historię amerykańskich interesów na Ukrainie wykaże bowiem, jak bardzo politycy i biznesmeni związani z poprzednią administracją angażowali się w osłonę oligarchy hojnie opłacającego syna wiceprezydenta USA.

Rachoń: Kwaśniewski zarobił milion euro w firmie, która jest w centrum skandalu w USA

– Milion euro (ponad 4 miliony złotych) zarobił prezydent Kwaśniewski w firmie, która jest w centrum największego skandalu politycznego w USA, jego...

zobacz więcej

Fakt pracy Huntera Bidena, kilku innych Amerykanów oraz Aleksandra Kwaśniewskiego w spółce należącej do ukraińskiej oligarchy Mykoły Złoczewskiego ujawniono już w maju 2014 roku. Amerykańskie media spekulowały, że właściciel Burisma Holdings płaci hojnie cudzoziemcom z Zachodu, aby zabezpieczyć swe interesy przed nową ukraińską władzą stawiającą wszak na sojusz z USA i państwami NATO/UE. Afera wybuchła jednak dopiero w tym roku, gdy okazało się, że Trump naciskał na Kijów w sprawie Burismy. Obecny prezydent liczył na to, że ukraińska prokuratura w toku śledztw ustali fakty obciążające Bidenów, syna i ojca. Rzecz ważna w przeddzień wyborów w USA, w których na dzień dzisiejszy najtrudniejszym rywalem dla Trumpa z ramienia Partii Demokratycznej wydaje się właśnie były wiceprezydent.

Naciski Trumpa na Wołodymyra Zełenskiego w tej kwestii dały przeciwnikom prezydenta pretekst do wszczęcia w Kongresie postępowania, które może zakończyć się teoretycznie impeachmentem. Na przesłuchania wzywani są kolejni urzędnicy administracji USA, ale sprawa ma przecież charakter międzynarodowy: dotyczy też Ukrainy, ale i obywateli innych państw mających związki z Burismą, choćby byłego prezydenta Polski, wciąż zresztą zasiadającego w radzie dyrektorów spółki.

Wraz z procedurą polityczną w USA, coraz więcej i dogłębniej o sprawie piszą też różne media, od rosyjskich i ukraińskich po amerykańskie. Przybywa informacji, choćby tych dotyczących kontaktów Złoczewskiego w USA, gdzie – widać to coraz wyraźniej – biznesmen związany wcześniej przez długie lata z prorosyjskimi politykami w rodzaju Medwedczuka i Janukowycza, znalazł ochronę przed zakusami nowej ekipy rządzącej Ukrainą.

Dochodzenie ws. nacisków na Ukrainę. „Trump zachował się niewłaściwie”

Dwoje świadków zeznało we wtorek, w ramach dochodzenia w sprawie ewentualnego impeachmentu Donalda Trumpa, że prezydent USA postępował niewłaściwie...

zobacz więcej

Biden i przyjaciele

Złoczewski zaczął się zabezpieczać jeszcze przed upadkiem Wiktora Janukowycza. Z dokumentów rejestrowych Burismy, do których dotarli dziennikarze BuzzFeed, wynika, że Kwaśniewski został członkiem rady dyrektorów już 2 stycznia 2014 roku (na oficjalnej stronie internetowej Burismy jest data kwiecień 2014). Były prezydent Polski znany był z prowadzonych wspólnie z Patem Coxem mediacji w Kijowie. Ale też od lat związany z otoczeniem Leonida Kuczmy, które dobrze znał także Złoczewski. Fakt zatrudnienia byłego prezydenta Polski w firmie oligarchy związanego z poprzednim reżimem wyszedł na jaw dopiero w maju 2014 roku. Kwaśniewski tłumaczył, że rada dyrektorów nie jest związana z działalnością operacyjną firmy, ma jedynie „charakter doradczy”. – Moim zadaniem jest mówienie o prognozach i analizach politycznych, a więc o tym, na czym się znam – powiedział były prezydent RP.

– Jestem byłym politykiem, który to, co ma, to jego wiedza, doświadczenie. I jeżeli ktoś jest tym zainteresowany, a są to ludzie poważni, to nie widzę powodów, by nie dzielić się tym doświadczeniem czy wiedzą. I jeżeli jeszcze są to pieniądze, które mogę zarobić, to też nie widzę w tym żadnego problemu – mówił Kwaśniewski.

„Nie ma powodów, by mówić o Złoczewskim jako człowieku Janukowycza. Powinniśmy pamiętać, że Petro Poroszenko także pracował w rządzie Azarowa, i nie jest w porządku szufladkować go jako człowieka starego reżimu” – tak jeszcze pisał w 2014 roku Kwaśniewski. Gdy media ujawniły fakt jego pracy dla Złoczewskiego, były polski prezydent potwierdził, że zasiada w radzie dyrektorów od stycznia 2014 roku i że od tamtego czasu, do kwietnia 2014, rada ta zebrała się dwa razy.

Podkreślić więc należy, że w chwili gdy Kwaśniewski zaczął pracę dla Burisma Holdings, na kijowskim Majdanie trwał protest opozycji, przeciwko której władze użyły siły. Szefem MSW był wówczas Witalij Zacharczenko, związany z sekretarzem Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Andrijem Klujewem. Zastępcą Klujewa w Radzie był zaś pracodawca Kwaśniewskiego Złoczewski. Klujew od lat współpracował z Wiktorem Medwedczukiem, kiedyś „szarą eminencją” za prezydenta Leonida Kuczmy (z nim i z jego zięciem Wiktorem Pinczukiem Kwaśniewski od wielu lat utrzymuje bliskie relacje), obecnie najważniejszym sojusznikiem Rosji w Kijowie.

Upadek reżimu Janukowycza oznaczał poważne kłopoty dla Złoczewskiego, jednoznacznie kojarzonego z poprzednią ekipą. 26 lutego 2014 r. został on zwolniony ze stanowiska wiceszefa RBNiO przez p.o. prezydenta Ołeksandra Turczynowa. W nowej sytuacji Złoczewski zaczął szukać nowych sojuszników.

Trump: Wiarygodność Vindmana może być wkrótce podważona

Wiarygodność pracownika Rady Bezpieczeństwa Narodowego Alexandra Vindmana, który słyszał rozmowę telefoniczną Trumpa z prezydentem Ukrainy...

zobacz więcej

Obecność Kwaśniewskiego we władzach Burisma Holdings wyszła na jaw przy okazji śledztwa dziennikarskiego na temat powiązań amerykańskich elit z firmą Złoczewskiego. Okazało się, że 18 kwietnia 2014 r., cztery dni przed wizytą w Kijowie wiceprezydenta USA Joe Bidena, Burisma zatrudniła w radzie dyrektorów jego syna Huntera. A jeszcze wcześniej, 1 kwietnia 2014, związanego z sekretarzem stanu Johnem Kerrym inwestora Devona Archera. Informacja o zatrudnieniu Bidena pojawiła się na stronie internetowej Burisma Holdings dopiero 12 maja 2014. Kendra Barkoff, rzeczniczka Joe Bidena, odmówiła komentarza. – Hunter Biden jest prywatną osobą i prawnikiem – powiedziała, podkreślając, że sam wiceprezydent nie ma żadnych związków ani z Burismą, ani z żadną inną firmą.

Z kolei Devon Archer, jak pisał „International Business Times”, to bogaty inwestor, który zbiera fundusze w kampaniach wyborczych Partii Demokratycznej. Politycznie związany z szefem Departamentu Stanu Johnem Kerrym (był m.in. jego doradcą w czasie wyborów prezydenckich 2004). Biden junior i Archer byli wcześniej biznesowymi partnerami pasierba Kerry’ego, Christophera Heinza w spółce inwestycyjnej Rosemont Capital (Archer i Heinz dzielili pokój podczas nauki w college'u). Warto zapamiętać nazwę tej spółki – bo jej biznesowe odgałęzienie Rosemont Seneca Partners to podmiot, na konta którego wpływały z Burismy regularnie duże honoraria dla Huntera Bidena.

Lobbyści oligarchy

Zatrudnienie Bidena i Archera zbiegło się w czasie z podjęciem przez Burismę nowych wysiłków lobbingowych w Kongresie USA, dotyczących roli spółki na Ukrainie i jej znaczenia dla niezależności energetycznej tego kraju. Biuro wiceprezydenta Joe Bidena zapewniało, że Biden junior nie ma nic wspólnego z kontaktowaniem się Burismy z członkami Kongresu lub administracji Obamy.

Młodego Bidena bronił w kontaktach z amerykańskimi mediami Lawrence Pacheco, pracujący w Waszyngtonie dla FTI Consulting, którą Burisma zatrudniła do komunikacji w USA. Pacheco – który dziś jest rzecznikiem prasowym prokuratora generalnego stanu Kolorado – przyznał w 2014 roku, że Burisma kontaktuje się z kręgami waszyngtońskimi poprzez ML Strategies. To lobbingowa firma należąca do Davida Leitera, byłego szefa sztabu senatora Kerry’ego. Leiter podpisał umowę o lobbingu dla Burismy 20 maja 2014 roku, tydzień po tym, jak Biden junior oficjalnie ogłosił, że zaczyna pracę w spółce.

Miliarder gotowy do walki z Trumpem o fotel prezydenta USA

Były burmistrz Nowego Jorku, miliarder Michael Bloomberg, ogłosił swój start w wyścigu do fotela prezydenta Stanów Zjednoczonych. Polityk ogłosił...

zobacz więcej

Głównym zadaniem firmy Leitera miało być przekonywanie waszyngtońskich elit, że Burisma odgrywa dużą rolę w uniezależnianiu się Ukrainy od Rosji. W tym właśnie okresie pewni senatorzy z ramienia Partii Demokratycznej lobbowali, aby USA mocniej finansowały, bezpośrednio lub poprzez podmioty pośredniczące w rodzaju Export-Import Banku, zwiększanie krajowego energetycznego potencjału produkcyjnego Ukrainy. Pismo do Obamy w tej sprawie (nagłośnione przez Burisma Holdings) napisał 27 czerwca 2014 r. senator Demokratów z Massachusetts, Edward Markey wraz z trojgiem innych demokratycznych senatorów (Ron Wyden z Oregonu, Jeanne Shaheen z New Hampshire, Christopher Murphy z Connecticut): chodziło o legislację przewidującą dodatkowe 40 mln dolarów na pomoc dla rozwoju ukraińskiej energetyki.

Ze względu na ścisłe związki zaangażowanych w Burisma Holdings Amerykanów z czołowymi postaciami administracji Obamy i Partii Demokratycznej nie dziwi fakt, że wspierali oni finansowo kampanię Hillary Clinton. W kwietniu 2016 r. Greenpeace ustalił, że David Leiter wpłacał znaczące sumy, także Devon Archer miał wpłacić na kampanię Clinton co najmniej 2700 dolarów.

Zarzuty o nepotyzm (w kwietniu 2014 Joe Biden wzywał w Kijowie rząd do zmniejszania zależności od Rosji w kwestii dostaw gazu), jakie pojawiły się po ujawnieniu informacji o Hunterze Bidenie w Burisma Holdings, odrzuciły Biały Dom, diaspora ukraińska w USA (Ukrainian Congress Committee of America) oraz US-Ukraine Business Council. Firma Złoczewskiego mogła się chwalić dobrymi relacjami z głównym sojusznikiem nowych władz w Kijowie. W październiku 2014 roku Burisma Holdings podpisała list intencyjny z agencją USAID ws. prowadzonego przez nią Projektu Reformy Samorządowej Energetyki na Ukrainie. W październiku 2015 r. Burisma Holdings przyłączyła się do tego czteroletniego projektu. Co prawda we wrześniu 2015 ambasador USA w Kijowie Geoffrey Pyatt oskarżył prokuraturę generalną o paraliżowanie wysiłków w walce z korupcją, jako przykład podając ciągnącą się sprawę Złoczewskiego, ale już od sierpnia 2015 jego miejsce w ambasadzie zajmowała Marie Yovanovitch.

Amerykańskie tropy

Wszystko działało sprawnie do momentu, gdy Burismą zainteresował się prokurator generalny Wiktor Szokin. Po tym, jak wszczął śledztwo przeciwko firmie, Joe Biden naciskał na jego zwolnienie, grożąc wstrzymaniem amerykańskich gwarancji na kredyt 1 mld dolarów dla Ukrainy. Szantaż był skuteczny. Szokin został zdymisjonowany przez Radę Najwyższą 29 marca 2016 roku.

Zełenski: Rosja ma oddać sprzęt zdemontowany ze zwróconych okrętów

Ukraina zażąda od Rosji zwrotu sprzętu zdemontowanego z okrętów przejętych w Cieśninie Kerczeńskiej i oddanych stronie ukraińskiej w ostatnich...

zobacz więcej

Niedługo potem, na początku maja 2016 r., w USA aresztowano Devona Archera w związku z podejrzeniami o malwersacje w obrocie papierami wartościowymi. Miał wraz z szóstką partnerów sprzedać fikcyjne obligacje za 43 mln dolarów. W marcu 2014 roku – a więc kilka miesięcy przed zatrudnieniem Archera w Burisma – Archer wraz ze wspólnikami przekonali spółkę Wakpamni Lake Community Corp., której właścicielami są Dakoci Oglala, do emisji obligacji. W ciągu dziewięciu miesięcy (2014-2015) wypuszczono trzy transze. Uzyskane środki powinny być reinwestowane w spółkę, żeby przynosić dochód, którym zajmowałaby się niezależna spółka. Na jej czele stała podstawiona osoba, poprzez którą uzyskane z obligacji środki szły na konta biznesmenów.

Pojawienie się Bidena i Archera we władzach Burisma Holdings najczęściej komentowano jako strategiczny krok Złoczewskiego, który w ten sposób chciał ochronić swoje interesy przed zemstą nowej ekipy rządzącej. Uwagę należy jednak zwrócić na to, że już wcześniej Złoczewski miał niezłe kontakty w USA. Świadczy o tym choćby to, że w przeszłości biznesmen przekazał na pewien czas swoje gazowe aktywa do spółki zarejestrowanej w USA.

Jesienią 2012 r. „Forbes” napisał, że Złoczewski skupuje gazowe spółki, które dostały zezwolenie na eksploatację złóż w latach 2010-2011, gdy takie zezwolenia wydawało ministerstwo kierowane przez niego. Chodziło m.in. o Esko Sever i Pari, w których udziały początkowo miała związana ze Złoczewskim firma Infox. Potem udziałowcem została amerykańska spółka Sunrise Energy Resources, kontrolowana przez Złoczewskiego. W maju 2010 r. Sunrise Energy ogłosiła, że Złoczewski sprzedał udziały firmom z Panamy i USA. Dzięki temu, gdy został ministrem, a potem wiceszefem Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony, mógł twierdzić, że nie ma żadnych związków ze swoimi byłym spółkami. „Forbes” ustalił jednak, że od Sunrise Energy gazowe spółki przejęła zarejestrowana na Cyprze firma Burisma Holdings. Jej właścicielem była inna spółka z Cypru o nazwie Brociti Investments. A według cypryjskich rejestrów właścicielem tej z kolei spółki był Złoczewski.

Donald Trump chętnie zaprosiłby prezydenta Ukrainy do Białego Domu

Prezydent USA Donald Trump powiedział w sobotę dziennikarzom, że chętnie zaprosiłby prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego do złożenia wizyty w...

zobacz więcej

Należy pamiętać, że Burisma Holdings jest strategicznym partnerem holdingu Infox, którego bezpośrednim właścicielem jest Złoczewski. Infox skupia aktywa warte ok. 300 mln dolarów (przemysł, nieruchomości, ropa, gaz, finanse). Na Cyprze zarejestrowane są też powiązane ze Złoczewskim Ametosa Investments Ltd. oraz Birtilina Consulting Ltd. To właśnie z Infoxem łączy się sprawa sprzedaży terminalu naftowego w Chersoniu kręgom biznesowym powiązanym z Serhijem Kurczenką, „skarbnikiem” klanu Janukowyczów. Z sumy uzyskanej od Kurczenki Złoczewski dokonał następnie wypłat na konta członków rady dyrektorów Burismy, m.in. Bidena i Kwaśniewskiego. Z akt śledztwa opublikowanych 2 października przez „Nową Gazetę” wynika, że ukraińska prokuratura prowadząca wielowątkowe dochodzenie przeciwko Kurczence (zbiegł do Rosji) uważa te środki za pieniądze pochodzące z przestępstwa.

źródło:
Zobacz więcej