Raport

Epidemia koronawirusa

Porzucony przez matkę mały żubr znalazł nietypową towarzyszkę

Malec jest kilka razy dziennie karmiony z butelki przez pracownicę zagrody (fot. Pokazowa Zagroda Żubrów w Pszczynie, zdjęcie ilustracyjne)

Żubrzątko porzucone przez matkę w Pokazowej Zagrodzie Żubrów w Pszczynie (Śląskie) żyje dzięki pomocy ludzi. Malec dobrze się rozwija. Wykarmiony butelką zaczyna pić mleko z wiaderka. Towarzystwa w zagrodzie dotrzymuje mu owieczka Kropka.

Dieta żubrów z Puszczy Białowieskiej. Dominuje malina i grab

Malina i grab, a poza tym kukliki, jaskry, wiązówka błotna, pokrzywa, tojeści i dąb to gatunki roślin, jakimi chętnie żywią się białowieskie żubry....

zobacz więcej

Pracownicy zagrody i burmistrz Pszczyny Dariusz Skrobol opowiedzieli dziennikarzom historię malca. Został odrzucony przez matkę, która nie przyjęła go, w ogóle go nie karmiła. Nie wiadomo dlaczego. – Albo miała trudny poród i nie podobał jej się ten mały, albo nie miała mleka. On podchodził do niej 2–3 razy, próbował się napić, ale nic z tego nie wyszło – powiedział weterynarz Mieczysław Hławiczka.

– Czy zdarza się tak w terenie dzikim – nie wiadomo. Matka przyprowadza cielaka do stada gdzieś dopiero po dwóch tygodniach, a tu jest ze stadem od pierwszych godzin. Opiekuję się żubrami prawie 50 lat i pierwszy raz spotykam taki przypadek. Wcześniej ta krowa wychowała kilkoro młodych – dodał.

Początki życia malca były dramatyczne. – Jedna z żubrzyc odrzuciła go rogiem tak, że zrobił salto i stracił przytomność. Pracownicy zagrody natychmiast go zabrali i wezwali weterynarza. Żyje jednak i ma się dobrze. Miejmy nadzieję, że będzie maskotką naszej zagrody – powiedział burmistrz Pszczyny Dariusz Skrobol. Poinformował też o konkursie na imię dla żubrzątka, które musi się zaczynać od liter Pl, jak wszystkie imiona żubrów z pszczyńskiej linii. Propozycje można nadsyłać do 16 grudnia.

Mały żubr przyzwyczaił się do towarzystwa ludzi, co niepokoi doktora Hławiczkę. – Nie powinno się przyzwyczajać dzikich zwierząt do bezpośredniej obecności człowieka, ale bez pomocy ludzi by nie przeżył. W stadzie młode zawsze może się do kogoś przytulić czy pobawić, a on został zupełnie sam. Do zabawy i towarzystwa dostał tę owieczkę, starszą o pół roku od niego. Są przyjaciółmi. Trochę są o siebie zazdrośni, ale jeden drugiemu przykrości nie zrobi – opowiada weterynarz.

Pracownicy będą jeszcze podejmować próby połączenia młodego byczka ze stadem, ale prawdopodobnie pierwszy rok życia spędzi w innej zagrodzie niż reszta stada.

źródło:

Zobacz więcej