Dramatyczna akcja ratunkowa. Dwaj chłopcy nie żyją

Chłopców nie udało się uratować (fot. PAP/Marcin Bielecki)

Nie udało się uratować dwóch chłopców, którzy wpadli we wtorek do zbiornika przeciwpożarowego w Szczecinie – poinformowały służby prasowe szpitala, do którego trafili. – Byli w trakcie ucieczki z Centrum Opieki nad Dzieckiem – poinformował rzecznik szczecińskiego Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie. Śledztwo w sprawie śmierci chłopców prowadzi szczecińska prokuratura. Postępowanie ma m.in. wyjaśnić, czy osoby, które były za nich odpowiedzialne, naraziły ich na niebezpieczeństwo.

Wypadek lotniczy pod Warszawą. Na miejscu są służby

Na terenie lotniska w Chrcynnie (woj. mazowieckie) koło Nowego Dworu Mazowieckiego spadł wiatrakowiec. – Dwie osoby nie żyją – przekazał portalowi...

zobacz więcej

Śledztwo w tej sprawie nadzoruje Prokuratura Rejonowa Szczecin-Zachód. – Postępowanie prowadzone jest w kierunku narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu przez osoby, na których ciążył obowiązek opieki nad małoletnimi – powiedziała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Szczecinie Joanna Biranowska-Sochalska. Dodała, że śledztwo prowadzone jest też w kierunku „nieumyślnego spowodowania śmierci pokrzywdzonych”.

Prokuratura będzie też badać, czy teren basenu przeciwpożarowego był odpowiednio zabezpieczony przed tym, aby nie dostały się tam osoby nieupoważnione. Istotna będzie też opinia z zakresu medycyny sądowej po sekcji zwłok chłopców.

Jak poinformowała prok. Biranowska-Sochalska, trwa przesłuchiwanie świadków. Oględziny miejsca zdarzenia przeprowadzono we wtorek pod nadzorem prokuratora.

– Poszkodowani w wypadku chłopcy byli wychowankami Centrum Opieki nad Dzieckiem w Szczecinie. W dniu zdarzenia od godzin porannych chłopcy byli w trakcie ucieczki z Centrum – poinformował Homis. Dodał, że o ucieczce we wtorek ‪o godz. 9:20 poinformowana została policja oraz prawni opiekunowie.

– Po otrzymaniu zgłoszenia o tragicznym zdarzeniu pozostali wychowankowie, rodziny chłopców oraz kadra Centrum zostali objęci wsparciem psychologicznym – podkreślił Homis. Dodał, że z uwagi na prowadzone postępowanie oraz szacunek do rodzin, MOPR nie udziela więcej informacji w tej sprawie.

– Mimo wysiłków lekarzy, żadnego z chłopców nie udało się uratować; ich serca nie podjęły pracy – poinformowała o północy rzecznik prasowy Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 2 Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego Bogna Bartkiewicz.

Jak zastrzegła, ze względu na dobro rodzin szpital nie udziela w tej sprawie szerszych informacji.

Dwóch chłopców w wieku około 11-14 lat ze zbiornika przeciwpożarowego w rejonie ulic 26 kwietnia i Twardowskiego wydobyli po południu strażaccy nurkowie.

U obu doszło do zatrzymania akcji serca. Podczas reanimacji na miejscu wypadku nie udało się jej przywrócić. Podjęto decyzję o przetransportowaniu ich do szpitala na Pomorzanach.

Pogotowie przywiozło chłopców do szpitala w stanie ciężkim, w głębokiej hipotermii. Zostali tam podłączeni do specjalistycznej aparatury, ale kilkugodzinne próby ich uratowania nie powiodły się.

źródło:

Zobacz więcej